Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Jacek Strzelecki | 07 grudnia 2016

Walutowy zawał serca [KOMENTARZ]

Walutowy zawał serca [KOMENTARZ]

Dane makroekonomiczne są bezlitosne. PKB na poziomie 2,5 proc. za III kw. tego roku było jak zimny prysznic, bo to dowód na to, że polska gospodarka mocno hamuje. Średnioroczny rozwój też nie będzie imponujący. Rząd zaklina rzeczywistość, by osiągnąć 3 proc. PKB (a początkowo planował poziom 3,8 proc.), rynek zaś w najlepszym przypadku mówi o wyniku 2,9, a w najgorszym nawet o 2,5 procenta.

 

Powyższe dane przekładają się na kursy walut, które wystrzeliły w górę. Z tego wzrostu cieszą się jedynie eksporterzy. Importerzy zaś mają – mówiąc delikatnie – problem.

 

Słaba złotówka, a mocne euro, czy dolar, to zła wiadomość dla rolników, którzy muszą kupować importowaną śrutę sojową, słonecznikową i rzepakową oraz inne pasze, których w Polsce się nie produkuje lub produkuje w niewystarczającej ilości.

 

By zabezpieczyć hodowle zwierząt w Polsce, nasz kraj musi importować komponenty wysokobiałkowe zarówno dla sektora pasz, jak i wysokotowarowych gospodarstw, w tym wysokoprodukcyjnych mlecznych. Chodzi o import, a więc zapłatę w euro lub dolarze. Wzrost kursu tych walut odbija się na cenie końcowej pasz. Jak podaje Agrolok.pl, tona śruty sojowej w porcie Gdańsk kosztuje obecnie (stan na 6.12.2016 r.) 1585 zł, czyli 379 dolarów (przy średnim kursie za dolara 4,1825 zł), a jeszcze trzy miesiące temu cena wynosiła 1508 zł, tj. 388 dolarów (przy kursie 3,8869 zł). Jak widać, cena w dolarach spadła, ale wzrosła w złotówkach, co jest skutkiem spadku wartości polskiej waluty.

 


Kursy walut

1 EUR 4,5035
1 USD 4,1825
1 CHF 4,1551
1 GBP 5,3340
       
Źródło: NBP

 


Dalszy spadek wartości złotówki odbije się na cenie importowanych pasz. Rolnicy albo będą musieli podnieść ceny, albo poszukać oszczędności w procesie produkcji. Przy obecnej sytuacji rynkowej, cechującej się ogólną nadprodukcją i brakiem skłonności u klientów do zapłaty za to samo więcej, podniesie cen jest wręcz niemożliwe. Silniejsze podmioty, mające płynność finansową, wszelką nerwowość w zakresie cen natychmiast wykorzystają do wypchnięcia z rynku słabszych i przejęcia ich udziałów. One mają większą zdolność do pricingu (zarządzania cenami) i wykorzystywania jego technik dla poprawienia własnych zysków lub udziałów w rynku.

 

Nieduzi rolnicy nie mogą sobie pozwolić na zarządzanie ceną, bo nie mają wystarczającej struktury produktowej, by mogli ją sprofilować. Więksi zaś bardziej korzystają na efekcie skali niż układaniu cen pod klienta. Jedynie najwięksi znajdą przestrzeń do lepszej oferty cenowej.

 

Polscy rolnicy będą musieli sobie poradzić. Wzrost cen pasz importowanych najbardziej odczują najmniejsi. Jak im pomóc? Do udzielenia odpowiedzi na to pytanie przydałby się Salomon.

 

Jacek Strzelecki

Fot. flickr.com

 

 

Opublikował:
Author: Jacek Strzelecki
O Autorze
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.