środa
| 20 listopada 2019
Ewa Zajączkowska | 11 października 2019

Paweł Sałek: Nasi zachodni sąsiedzi nie są tak pobłażliwi wobec protestów aktywistów

Paweł Sałek: Nasi zachodni sąsiedzi nie są tak pobłażliwi wobec protestów aktywistów

Wywiad z Pawłem Sałkiem, doradcą Prezydenta RP ds. ochrony środowiska i polityki klimatycznej

Okres wyborczy to doskonała okazja dla ekoaktywistów, by wywierać nacisk na polityków, którzy według nich powinni jasno zadeklarować się w sprawach związanych z ochroną środowiska oraz praw zwierząt, oczywiście zgodnie z linią organizacji. Bardzo często w celu wywarcia tego nacisku ekoaktywiści posługują się zmanipulowanym i emocjonalnym przekazem, a gdy polityk nie staje po ich stronie, w mediach konwencjonalnych i społecznościowych rozpoczyna się oczerniająca go kampania.

 

Ewa Zajączkowska: „Rzeczpospolita” opublikowała wyniki sondażu IBRiS, w którym 64 proc. respondentów spośród 1100 pytanych uznało, że ochrona klimatu to istotna kwestia w programach wyborczych partii politycznych. Temat od razu podłapał Greenpeace, który ogłosił w jednej z radiowych audycji, że „większość Polek i Polaków chce odejścia Polski od węgla do 2030 r.”

Paweł Sałek: Sprawy związane z polityką klimatyczną, z ochroną środowiska w Polsce nabierają coraz większego znaczenia. W tym zakresie nasze społeczeństwo jest coraz bardziej świadome. W Polsce zachodzi pewien proces naturalny, który był obserwowany w państwach Europy Zachodniej, a mianowicie im społeczeństwo jest bogatsze, tym sprawy związane z ochroną środowiska nabierają większego znaczenia. I bardzo dobrze, że tak się dzieje. Natomiast zarówno w polityce środowiskowej, jak i w polityce klimatycznej, w polityce związanej z ochroną powietrza trzeba, najprościej mówiąc, zachować pewien umiar i rozsądek. Wszystko, co jest związane z redukcją gazów cieplarnianych i z rozwojem odnawialnych źródeł energii, musi być realne, rzeczywiste, uczciwe i możliwe do zrealizowania. Niektóre organizacje ekologiczne, pozarządowe czy różnego rodzaju aktywiści sprowadzają problemy związane z redukcją gazów cieplarnianych, mówiąc wprost, do jakiegoś elementu podstawowego funkcjonowania ludzkości. Nikt nie kwestionuje tego, że klimat się zmienia, co widzimy w obserwacjach meteorologicznych, naukowych i w badaniach. Natomiast trzeba zachować balans pomiędzy rozwojem, do którego musimy dążyć, gdyż każde państwo chce się rozwijać, chce rozwijać swoje PKB, a ochroną klimatu. Trzeba zachować zdrowy rozsądek w podejściu do polityki klimatycznej i Polska zawsze ten rozsądek miała. Charakterystyczną cechą naszej gospodarki jest uwęglenie, podobnie jak gospodarki niemieckiej. To nie jest tajemnicą, że największym emitentem gazów cieplarnianych w Europie są nasi sąsiedzi, czyli Republika Federalna Niemiec.

E.Z.: Niemcy również deklarują odejście od węgla w swoim miksie energetycznym, ale dają sobie dłuższy czas, bo do 2038 r., choć już teraz pojawiają się sygnały, że nie uda się do tego terminu wyeliminować węgla z niemieckiego miksu energetycznego. Jak wobec tego my mamy postępować wobec żądań i roszczeń ekoaktywistów, by definitywnie wykluczyć węgiel z naszej energetyki, która przecież na węglu jest oparta?

P.S.: Niemcy mają dużą emisję gazów cieplarnianych, w zasadzie dwukrotnie wyższą niż Polska. Do niezbędnej stabilizacji swojego systemu energetycznego zużuwają ogromne ilości węgla brunatnego, który jest dużo bardziej emisyjny niż węgiel kamienny. Polska, z racji swojego położenia geograficznego i geopolitycznego, przez całe dziesięciolecia swoje bezpieczeństwo energetyczne i bezpieczeństwo dostaw opierała na węglu kamiennym i brunatnym. I to jest dziś podstawą tego, żeby w Polsce zabezpieczyć energię elektryczną i cieplną dla gospodarki. To jest mniej więcej na tej zasadzie, jak państwo Katar, przebogate w złoża gazu ziemnego, swoje bezpieczeństwo energetyczne w sposób naturalny opiera na gazie.

E.Z.: Obecne prognozy przewidują, że do 2033 r. Polska ograniczy zużycie węgla w miksie energetycznym o ok. 18 proc. Wciąż blisko 60 proc. naszej energetyki będzie opierać się na węglu. Co by się stało, gdybyśmy zrezygnowali z tego węgla i bazowali na odnawialnych źródłach energii oraz na gazie, którego dostawy skutecznie dywersyfikujemy?

P.S.: To jest nierealne, powiem wprost, gdyż węgiel jeszcze długo będzie zabezpieczał polskie bezpieczeństwo energetyczne, a także będzie wykorzystywany w gospodarstwach domowych. My w skali kraju zużywamy rocznie około 5–6 mln ton węgla do ogrzewania domostw. W układzie wykorzystania węgla sektor bytowo-komunalny jest w pierwszej kolejności odpowiedzialny za tzw. zjawisko smogu, czyli słabą jakość powietrza w Polsce. Rozwiązaniem jest wymiana funkcjonujących obecnie kotłów na nowoczesne, tzw. piątej klasy. Dwa lata temu zostało przyjęte rozporządzenie w tej sprawie, zgodnie z którym wszystkie kotły znajdujące się na terenie Polski muszą spełniać te normy. Jeżeli ktoś indywidualnie, na własne życzenie chce wykorzystywać węgiel kamienny, to ma do tego prawo. Węgiel cały czas w Polsce, szczególnie na terenach wiejskich, jest bardzo popularnym paliwem, wysokokalorycznym i chętnie stosowanym.

E.Z.: Jak Pan ocenia w takim razie ostatnią akcję Greenpeace’u, który zablokował import antracytu z Mozambiku do Czech przez port gdański? Kilka dni później zablokowali terminal węglowy w tym porcie, który zanotował w tym czasie blisko 500 tys. zł strat. Aktywiści mówią, że dzięki takim akcjom ministrowie oraz premier są zmuszeni do mówienia o sytuacji energetycznej i „uzależnieniu od węgla”.

P.S.: Ta organizacja charakteryzuje się tym, że ma dosyć mocne, aktywne i barwne, powiedziałbym, akcje. Czy i w jaki sposób te akcje wpływają na polskich polityków, to trudno mi powiedzieć. Natomiast proszę pamiętać, że blokowanie statku w układzie prawa morskiego jest naruszeniem przepisów, a wejście na teren zamkniętego portu i utrudnianie funkcjonowania tak dużego przedsiębiorstwa jest naruszeniem miru domowego, co również jest naruszeniem prawa w świetle polskich przepisów. Uważam, że można w bardziej wyważony sposób działać na rzecz środowiska naturalnego i klimatu. Polski pomysł, który od wielu lat jest realizowany, promowany i lobbowany w układzie międzynarodowym, polega na tym, że powinniśmy przede wszystkim wykorzystać możliwość pochłaniania i sekwestracji CO2 oraz magazynowania gazów cieplarnianych w żywych zasobach przyrodniczych, jakimi są gleby i lasy. Dlaczego? Ponieważ jest to najtańszy i najłatwiejszy sposób skumulowania CO2. Poprawia to warunki środowiskowe i bioróżnorodność, przeciwdziała pustynnieniu. Polska to naprawdę wolny kraj i można sobie protestować w różny sposób, jak choćby aktywiści w porcie, a są kraje w Unii Europejskiej, gdzie z tego typu organizacjami bardzo szybko rozprawia się policja, używając do tego ciężkiego sprzętu. Nie trzeba daleko szukać u naszych zachodnich sąsiadów. Proszę sobie wyobrazić, jak by to wyglądało, gdy taka akcja jak w Puszczy Białowieskiej miała miejsce w Westfalii przy okazji odkrywki węgla brunatnego.

fot. Agnieszka Radzik

graf. Ola Kasperska

Opublikował:
Ewa Zajączkowska
Author: Ewa Zajączkowska
O Autorze
Dziennikarz, publicysta, komentator polityczny. Absolwentka Uniwersytetu Marii Skłodowskiej-Curie. Z pasji nauczyciel historii i wiedzy o społeczeństwie. Antysocjalistka, wolnorynkowiec. Serce po prawej stronie.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.