środa
| 23 października 2019
Daria Wyrostkiewicz | 05 października 2019

Łukasz Schreiber: Możemy mówić o boomie na agroturystykę. Dobra zmiana to...

Łukasz Schreiber: Możemy mówić o boomie na agroturystykę. Dobra zmiana to...

„W województwie kujawsko-pomorskim przywróciliśmy już ponad 40 połączeń autobusowych. Nie ma chyba także gminy w naszym regionie, która nie remontowałaby drogi ze środków FDS. Tylko w tym roku do naszego województwa trafi na ten cel rekordowe 250 milionów złotych!” – mówi Łukasz Schreiber, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i kandydat do Sejmu w tegorocznych wyborach parlamentarnych w rozmowie z Darią Wyrostkiewicz.

 

Poza funkcją sekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów jest Pan także wiceprzewodniczącym komisji sportu i turystyki. Nie uważa Pan, że agroturystyka w Polsce, to wciąż niewykorzystany potencjał?

 

Polska wieś ma bardzo wiele walorów. Osobiście przekonuję się o tym goszcząc na dożynkach w wielu miejscowościach województwa kujawsko–pomorskiego. Serdeczność, szczerość i gościnność mieszkańców wsi jest naprawdę wspaniała. Tradycyjna kuchnia – znakomita. I do tego cisza, spokój, kontakt z naturą – tak, polska wieś ma olbrzymi potencjał. Sam mieszkam w dużym mieście i w ogóle nie dziwię się, że „mieszczuchy” takie jak ja uciekają na wakacje na wieś. Wyciszyć się, poobcować z przyrodą. Ciężko mi jednak się zgodzić z tezą, że agroturystyka się nie rozwija. Jeśli spojrzymy na statystyki, to od wielu lat obserwujemy rozwój tego typu bazy noclegowej, a także wzrost zainteresowania ze strony turystów. W porównaniu do tego z czym mieliśmy do czynienia 20 lat temu, można mówić o prawdziwym boomie na agroturystykę. A pamiętajmy o tym, że od tego czasu wiele się zmieniło: jesteśmy w strefie Schengen, otworzyły się granice, latanie samolotem jest dostępne dla przeciętnego Polaka i gros z nas wybiera wakacje zagraniczne. Biorąc pod uwagę te okoliczności, uważam, że agroturystyka wychodzi z tej walki o klienta obronną ręką.

 

Vito Cassetti, dziennikarz znany głównie z telewizyjnego talk show "Europa da się lubić", powiedział mi kiedyś, że „trzeba było mieć nosa 30 lat temu i dzisiaj ziemia w Toskanii wzrosła wielokrotnie”, bo Włosi zainwestowali w stare domostwa i dzisiaj są modelowym przykładem dobrej agroturystyki. Nie jesteśmy chyba jednak na tym poziomie, co wspomniana Toskania...

 

Nie mam punktu odniesienia, ponieważ nigdy nie byłem w Toskanii.  Czytałem jednak, że zarówno w tym, jak i w innych regionach Włoch np. Piemoncie, Lacjum, na Sardynii czy Sycylii władze samorządowe sprzedają domy nawet za 1 euro, ponieważ nie ma na nie nabywców i one niszczeją. Także pod tym względem faktycznie nie jesteśmy na poziomie Toskanii i to na pewno dla nas dobra informacja. Warto jednak odnotować, że w Polsce rośnie liczba turystów – zarówno krajowych i zagranicznych. Polska przez ekspertów, a także samych podróżników, blogerów, youtuberów jest oceniana jako kraj wyjątkowo bezpieczny i gościnny. Nie odnotowujemy w Polsce aktów terroryzmu, dlatego turyści wolą przyjechać do Polski, niż do Francji czy Niemiec. W 2018 roku nasz kraj odwiedziło blisko 20  mln turystów, a liczba ich przyjazdów wzrosła o ponad 17%  w stosunku do roku 2015. Turystyka stanowi aktualnie 6% polskiego PKB, a cały sektor tworzy prawie 700 tys. miejsc pracy. Wpływy z turystyki w minionym roku wyniosły blisko 125 mld zł. To o 22,2 mld zł więcej niż w 2015. To wszystko dane, które naprawdę mogą napawać optymizmem.

 

Panie Ministrze, kandyduje Pan ponownie do Sejmu z okręgu nr 4 (Bydgoszcz, Inowrocław, Świecie, Nakło nad Notecią). Gdyby wyborcy chcieli Panu powiedzieć „sprawdzam” i zapytać nie tyle o polityczny patos, że nastąpiła dobra zmiana et cetera, ale o konkrety w ich regionie, co mógłby im Pan powiedzieć?

 

Dobra zmiana to nie hasło, lecz realne działania, dzięki którym Polakom naprawdę żyje się lepiej. Nie wiem, Pani Redaktor, czy w „Świecie Rolnika” jest aż tyle miejsca, abym mógł wymienić wszystkie dokonania rządu Prawa i Sprawiedliwości. Postaram się więc skupić tylko na najważniejszych sprawach. Zacznę od rzeczy istotnych dla Państwa czytelników. Rolnictwo i rozwój terenów wiejskich to jeden z priorytetów rządów PiS. Wiele dobrego przyniósł Plan Dla Wsi. Zwiększyliśmy dopłaty do paliwa rolniczego. Na ten cel przeznaczyliśmy aż 1,18 mld zł! Wprowadzamy ułatwienia dla rolniczej działalności spółdzielczej oraz rozwiązania chroniące producentów rolnych przed nieuczciwymi praktykami silniejszych podmiotów – hurtowni, skupów czy koncernów. Przeznaczamy ogromne środki dla gospodarstw, które ucierpiały z powodu suszy. Do końca listopada wypłacimy w związku z tym kataklizmem około 11 mld zł, nawet tysiąc złotych do hektara. Z kolei z myślą o kobietach, gospodyniach, uregulowaliśmy działalność Kół Gospodyń Wiejskich. Dotujemy ich statutową działalność. Z myślą o wszystkich mieszkańcach wsi i małych miasteczek przygotowaliśmy także dwa programy – przywrócenia połączeń lokalnych i Fundusz Dróg Samorządowych. W województwie kujawsko-pomorskim przywróciliśmy już ponad 40 połączeń autobusowych. Nie ma chyba także gminy w naszym regionie, która nie remontowałaby drogi ze środków FDS. Tylko w tym roku do naszego województwa trafi na ten cel rekordowe 250 milionów złotych! Naszym celem jest zrównoważony rozwój. Uważamy, że mieszkańcy miast i wsi powinni mieć taki sam dostęp do szkoły, policji, poczty, lekarza. Nasi poprzednicy myśleli inaczej, zamykali placówki edukacyjne, posterunki policji. My ten proces odwracamy. W całym regionie przywróciliśmy 8 komisariatów. Osobiście byłem zaangażowany w pozyskanie 2 mln zł dofinansowania na rozbudowę szkoły w Paterku koło Nakła nad Notecią, czy środków na otwarcie nowego przedszkola w Gostycynie. Pytała Pani o inne miejscowości. Inowrocław dostał pieniądze na remont dworca PKP, powstała tam też upragniona obwodnica. W Świeciu-Przechowie budujemy estakadę, dotujemy budownictwo komunalne. A do Bydgoszczy na same tylko inwestycje w infrastrukturę sportową trafiło 50 mln zł.  Jeśli dodamy do tego dofinansowania do dróg, szpitali, a także inwestycje w ludzi – to do samej tylko Bydgoszczy trafiło ponad 1,1 mld zł rządowych środków. Te liczby naprawdę robią wrażenie. Polakom żyje się lepiej, zarabiają średnio ok. 25% więcej niż 4 lata temu. Do rodzin, dzieci, seniorów i niepełnosprawnych trafiają dziesiątki miliardów złotych z nowych świadczeń. Myślę, że to naprawdę dobre osiągnięcie, jak na zaledwie jedną kadencję.

 

Był Pan w młodości dobrze zapowiadającym się szachistą. Zakładał Pan antykwariat. To zdaje się nie wypaliło. Napisał Pan książkę o Lucjuszu Korneliuszu Sulli, rzymskim polityku, dowódcy i dyktatorze. To nietypowa biografia dla polityka. Obecnie znajduje Pan czas na swoje pasje inne od tego, czym żyje Pan w świecie polityki?

 

W młodości byłem zafascynowany szachami. Tą pasją zaraził mnie mój tata. Spędzaliśmy długie godziny przy planszy. Dużo się od niego nauczyłem. Później zacząłem profesjonalne treningi. W 1997 odniosłem swój największy sukces - zdobyłem tytuł mistrza Polski juniorów w kategorii do 10 lat. Dzięki temu miałem zaszczyt reprezentować Polskę na Mistrzostwach Świata i Mistrzostwach Europy juniorów. Do dziś utrzymuję kontakt z osobami, których poznałem przy szachach. Niektórzy z moich znajomych odnoszą naprawdę duże sukcesy. Mi szachy towarzyszą do dziś, w wymiarze amatorskim. Lubię rozegrać z przyjaciółmi dobrą partię. Szachy bardzo przydają się w życiu, także w polityce. Uczą analitycznego myślenia, bacznego obserwowania, planowania kilku ruchów do przodu, a także cierpliwości i rozwagi. Te cechy bardzo przydają się w życiu publicznym. Książki to moja druga wielka pasja. I faktycznie, wraz z dwójką przyjaciół, także pasjonatów literatury, założyliśmy w centrum mojej rodzinnej Bydgoszczy antykwariat. I proszę wierzyć, że ten interes szedł naprawdę nieźle. Ludzie łakną ciekawej, przystępnej w cenie lektury. I być może prowadzilibyśmy antykwariat do dziś, ale zwyczajnie zabrakło nam na to czasu. Ja zostałem radnym Bydgoszczy, później posłem na Sejm RP i ministrem w Kancelarii Premiera. Koledzy realizują się w samorządzie. Zostali radnymi Rady Miasta. Praca na rzecz Polski i rodzinnego miasta była dla nas priorytetem. Ten okres bardzo wiele mnie nauczył. Wiem, co to znaczy być przedsiębiorcą. Rozumiem więc ich problemy i potrzeby. Dzięki temu mogę dziś efektywniej pracować nad rozwiązaniami dla przedsiębiorców, takimi jak choćby zmniejszenie składki ZUS dla małych firm i samozatrudnionych. Książka o Sulli to z kolei efekt mojej fascynacji starożytnym Rzymem: historią, prawem, kulturą i filozofią. Do dziś jestem oczarowany dziełami Cycerona czy Seneki. Dziś nie mam już czasu na pisanie książek. To pracochłonne zajęcie, szczególnie jeśli piszę się książkę historyczną. Musi być ona gruntownie udokumentowana. Wciąż znajduję jednak czas na lekturę dobrych pozycji. A w przyszłości, na emeryturze, kto wie, może jeszcze wrócę do pisania. To jednak bardzo odległa perspektywa.

 

Rozmawiała Daria Wyrostkiewicz


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.