SARS, Ptasia grypa, koronawirusy z mokrych rynków Azji bywają śmiercionośne
Autor: Igor Olech 2020-01-28 20:00:36

SARS, Ptasia grypa, koronawirusy z mokrych rynków Azji bywają śmiercionośne

Rozwijająca się w Chinach epidemia koronawirusa wywodzi się z tzw. mokrych rynków (ang. wet market), nazywanych tak ze względu na to, że sprzedawcy często ubijają zwierzęta na miejscu – krew jest zaś zmywana z posadzek dużymi ilościami wody. Właśnie w ten sam sposób rozwinęły się wirus SARS – który również należy do rodziny koronawirusów – w 2003 roku, a także ptasia grypa (H7N9 i H5N9).

Ptasia grypa, SARS to tylko początek listy

Wąskie zakamarki azjatyckich targów, gęste zaludnienie oraz brak wymogów weterynaryjnych regulujących sprzedaż mięsa (brak higieny, posadzki pokryte krwią, brak chłodzenia czy konserwacji mięsa oraz brud) na tych rynkach mogą ułatwiać wirusowi rozprzestrzenianie się. Nie wiadomo jeszcze, od jakiego zwierzęcia rozpoczęła się epidemia. Różne źródła sugerują, że mogły być to nietoperze, chińskie kobry, szczenięta wilków lub dzikie gryzonie, takie jak szczury bambusowe.

22 stycznia władze Wuhanu, czyli miasta, gdzie rozpoczęła się epidemia, zakazały handlu zwierzętami na „mokrych rynkach”, choć rynek, od którego prawdopodobnie rozpoczęła się epidemia – Rynek Owoców Morza Huanan – został zamknięty już 1 stycznia. Sześćdziesięciojednolatka, która była pierwszą ofiarą wirusa, regularnie zaopatrywała się na tym targu. Poza owocami morza na rynku Huanan można było kupić także żywe kury, osły, woły, kaczki, świnie, owce, lisy, borsuki, jeże, szczury bambusowe, węże, wilki, salamandry i inne zwierzęta.

Chiny stolicą zagrożeń. Koronawirusy mają się nieźle

Jak podaje Paula Froelich w artykule opublikowanym w dzienniku „New York Post”, tego typu rynków nie brakuje nie tylko w całej Azji, ale i w Afryce. Jednak to Chiny po raz kolejny stworzyły sytuację zagrożenia poprzez brak standardów żywnościowych. Tym samym władze ChRL ponoszą odpowiedzialność za śmierć nie tylko swoich obywateli, ale także i obywateli innych krajów, do których przedostał się koronawirus. Prawdopodobnie żadne z tych zwierząt lub ich tusz na rynkach nie jest badane pod kątem wścieklizny, wąglika, salmonelli lub innych chorób przenoszonych przez zwierzęta – dodaje autorka, wzywając do zamknięcia nieregulowanych rynków, które zagrażają zdrowiu i życiu ludzi. W przeszłości, po wybuchu epidemii SARS, „mokre rynki” zostały jedynie tymczasowo zamknięte. Sarah Boseley, publikująca w „The Guardian”, skupia się szczególnie na braku regulacji handlu dziką naturą, gdyż to z tego źródła ma pochodzić zakażone mięso. Boseley wskazuje także, że mięso z upolowanej zwierzyny stało się w Chinach towarem luksusowym, chętnie konsumowanym przede wszystkim przez starsze generacje. Towarzystwo Ochrony Przyrody (Wildlife Conservation Society) również wezwało rząd ChRL do zakazania sprzedaży dzikich zwierząt.

 

Źródła: New York Post/Business Insider/The Guardian/Time

fot. p1.pxfuel.com

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.