Robert Wyrostkiewicz | 17 grudnia 2019

Sara Meskel i Maria Sowińska o Inspekcji Weterynaryjnej i sprawie słynnego transportu tygrysów

Sara Meskel i Maria Sowińska o Inspekcji Weterynaryjnej i sprawie słynnego transportu tygrysów

Inspekcja Weterynaryjna przez lata była jednym z najgorzej finansowanych podmiotów w Polsce. Inspektorzy od dawna mówili też, że jest ich za mało, przy dużej ilości obowiązków, także tych wrażliwych społecznie. Do takich spraw należały m.in medialnie relacjonowane tygrysy przechwycone na granicy polsko-białoruskiej.

Kontrola weterynaryjna tygrysów, dopuszczenie tych zwierząt do transportu odbywały się we Włoszech. Tamtejszy lekarz weterynarii dopuścił te zwierzęta do długotrwałego transportu, który miał zakończyć się w Rosji

- powiedziała Sara Meskel, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Inspekcji Weterynaryjnej.

- Hejt na Inspekcję Weterynaryjną w Polsce ma swój cel. Wiele organizacji prozwierzęcych chciałoby zająć miejsce Inspekcji Weterynaryjnej np. w kontroli zwierząt domowych, a nawet gospodarskich

- odniosła się do sprawy tygrysów Maria Sowińska, prezes Stowarzyszenia Pokrzywdzeni przez System.

Inspekcja Weterynaryjna jest niedofinansowana i zbyt mało liczba, a wykonuje wszystkie interwencje nam zgłaszane, m.in. przez organizacje prozwierzęce. Jednak jednocześnie nie jesteśmy zwolnieni z naszych innych obowiązków. W dzień słynnych tygrysów zapewne było też dziesiątki innych przesyłek, które należało odprawić

- dodała Sara Meskel.

Oczekiwania były takie, że tygrysy miały być zbadane, nakarmione i zaopiekowane w dobrym miejscu. Kto miałby je wyjąć? Ten lekarz weterynarii? To są drapieżniki, które są uznawane za najniebezpieczniejsze zwierzęta dla ludzi. Nikt nie może doprowadzić do rozładowania tygrysów, kiedy nie mamy odpowiednich, przeszkolonych w tym kierunku ludzi; nie mamy odpowiedniego miejsca. A nawet gdybyśmy mieli kontakt z lekarzami wolnej praktyki, to lekarze praktycy, a nie urzędowi, zapewne 99,9 proc. z nich nie byłaby w stanie zbadać takich tygrysów

- stwierdziła przewodnicząca OZZPIW.

W tej całej narracji mówi się tylko o tygrysach, a nie wspomina o bezpieczeństwie ludzi

- dodała

Z wielu hejterskich głosów wynikało, że to ten graniczny lekarz weterynarii miał zbadać, leczyć i wyprowadzić z klatek tygrysy

- dopowiedziała Maria Sowińska, wieloletni opiekun bezdomnych zwierząt.

Jakoś nie pojawia się w przestrzeni publicznej informacja, że to graniczny lekarz weterynarii wyszedł daleko poza swoje obowiązki służbowe, pierwszy zaczął walkę, żeby te tygrysy ktoś odebrał; ktoś, kto ma do tego odpowiednie warunki. Wtedy zostały powiadomione wszystkie ogrody zoologiczne czy wszyscy wojewódzcy lekarze weterynaryjni

- poinformowała Sara Meskel.

Zachęcamy do odsłuchania całej rozmowy.

Opublikował:
Robert Wyrostkiewicz
Author: Robert Wyrostkiewicz
O Autorze
Publicysta wSensie.pl i redaktor naczelny "Warszawskiego Wieczoru", "Białostockiego Wieczoru" i "Sokólskiego Wieczoru", wcześniej dziennikarz śledczy, informacyjny, reporter m.in. w "Warszawskiej Gazecie", Polskim Radiu Radio dla Ciebie, "Niedzieli", "Naszej Polsce", Fronda.pl czy Prawy.pl; redaktor Naczelny serwisu Archeolog.pl i publicysta pism archeologiczno-historycznych (m.in. "Odkrywca", "Zakazana Historia"). Członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i były wiceprezes Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy. Muzealnik, nieskończony archeolog i poszukiwacz skarbów...
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.