sobota
| 19 października 2019

Dziś wilcze watahy można bez trudy spotkać w większości lasów. Wilki, nie mając wrogów naturalnych i nie czując  zagrożenia ze strony człowieka coraz częściej widywane są w pobliżu domostw, co wzbudza uzasadniony niepokój mieszkańców danych miejscowości, a szczególnie rolników. Zagrażają nie tylko zwierzętom gospodarskim i psom stróżującym, ale również im samym i ich rodzinom.  Ich liczba cały czas wzrasta, co skutkuje wzrostem liczby ataków tych drapieżników na zwierzęta hodowlane.


To bardzo poważny problem, który jest bagatelizowany przez instytucje ustawowo zobowiązane do zajmowania się tymi zwierzętami. Można odnieść wrażenie, że nikt nie wie, ile tych zwierząt osiedliło w naszym kraju.


"Nikt nie bada wpływu wzrostu liczebności wilków na populację zwierzyny łownej. Potrzebne jest określenie maksymalnej liczebności wilków w całym kraju i w poszczególnych regionach oraz wyznaczenie miejsc, w których ich osiedlanie nie powinno mieć  miejsca"

 

– mówi Leszek Grala, prezes Dolnośląskiej Izby Rolniczej.


Zdaniem izby wszystkie osobniki ponad określoną wielkość populacji powinny być eliminowane. To również wymaga zmian w obowiązującym prawie. Sprawa ta, jak podkreśla DIR powinna stać się tematem szerokiej dyskusji z udziałem wszystkich zainteresowanych środowisk, bo bez społecznego zrozumienia problem zwiększającej się niekontrolowanie populacji tych drapieżników trudno będzie rozwiązać.


Rolnicy  za pośrednictwem Krajowej Rady Izb Rolniczych już wielokrotnie występowali do Ministerstwa Środowiska o rozwiązanie problemu szkód wywoływanych przez wilki . Postulowali o zredukowanie populacji tych zwierząt  oraz zmiany statusu wilka z gatunku objętego ochroną ścisłą i wymagającego ochrony czynnej, na gatunek objęty ochroną częściową.


Odpowiedzi otrzymywane z resortu środowiska jak dotąd nie satysfakcjonowały rolników i przypominały raczej chowanie głowy w piasek niż rzetelne pochylenie się nad rozwiązaniem tak istotnego dla nich problemu.


W piśmie od Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w odpowiedzi na wystąpienie samorządu rolniczego do Ministra Środowiska stwierdzono, że interwencja ministra nie jest możliwa  i wskazano sposoby postępowania w indywidulanych przypadkach. Hodowcy musza np. sami zapewnić swoim zwierzętom ochronę grodząc swoje pola czy też montując elektryczne pastuchy. W praktyce okazało się, że sąto rozwiązania nie tylko kosztowane, ale i mało skuteczne.  Jak dochodziło, tak dalej dochodzi do ataków wilków na zwierzęta. Po za tym rolnik nie jest w stanie ogrodzić całości użytkowanych pastwisk czy łąk.


Zdaniem samorządu rolniczego problem nadmiernej populacji wilków osiągnął takie rozmiary, że nie jest już tylko sprawą indywidualnych rolników, ale stał się problemem ogólnokrajowym.


Teraz piłka jest po stronie rządzących. Czy musi dojść do tragedii, ataku wilków na ludzi, aby zdjęli różowe okulary.

Wilk z naszych lasów nie przypomina przecież bohatera rosyjskiej kreskówki, a rolnik nie jest zajączkiem, który wciąż przed nim musi uciekać.

 


Maks Webe

fot. Pixabay


Polub Świat Rolnika na Facebooku i bądź na bieżąco



Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.