Rolnictwo

Stanowisko archeologiczne na polu rolnika. Problem czy możliwości?

Wielu z właścicieli terenów rolnych, spotka się z problemem stanowisk archeologicznych znajdujących się na ich parcelach i podchodzi do tematu z przerażeniem, obawiając się konsekwencji prawnych towarzyszących temu zagadnieniu.Czy naprawdę  trzeba się martwić i czy ewentualne badania archeologiczne na naszej działce są, aż tak kosztowne i przede wszystkim czy są konieczne?

W tym przypadku, sprawdza się staropolskie przysłowie: nie taki diabeł straszny jak go malują, przekonajmy się!

Chciałbym, żebyśmy w tym artykule przyjrzeli się szczególnemu przypadkowi, kiedy rolnik dowiaduje się, że jest w posiadaniu ziemi, na której części, lub w całości, znajduje się ,tak zwane, stanowisko archeologiczne. Pragnę objaśnić w sposób w miarę możliwości przejrzysty zagadnienia prawne, wzbogacając je komentarzem i praktycznymi informacjami, popartymi także własnym doświadczeniem.

Na wstępie, warto zapoznać się z ustawą o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami z dnia 23 lipca 2003 r. (Dz. U. Nr 162, poz. 1568, ze zm.), gdyż to ona stanowi podstawę prawną i obliguje nas do dalszych poczynań. Wedle tej ustawy (Art. 3. ust.4) stanowisko archeologiczne to:

 

"zabytek archeologiczny - zabytek nieruchomy, będący powierzchniową,
podziemną lub podwodną pozostałością egzystencji i działalności człowieka, złożoną z nawarstwień kulturowych i znajdujących się w nich wytworów bądź ich śladów albo zabytek ruchomy, będący tym wytworem."

 

Oznacza to, że zachodzi podejrzenie, iż pod naszą ziemią znajdują się ślady działalności człowieka sprzed lat. Może to być zatem, pozostałość cmentarzyska, osady, grodu, umocnień, lub innego typu miejsca, które należy objąć ochroną konserwatorską w myśl ustawy. Nawarstwienia kulturowe, w języku archeologów oznaczają, wszelkie wkopy w warstwę użytkową (np. nawiezioną glinę w celu niwelacji terenu, z okresu średniowiecza), która powstały w wyniku działalności człowieka. Stanowisko archeologiczne, jest zatem miejsce, gdzie zamierzchłej przeszłości zamieszkiwali i użytkowali taką ziemię ludzie, pozostawiając po sobie zabytki ruchome (potłuczone garnki gliniane, narzędzia rzemieślnicze, monety itd.) oraz/lub nieruchome (groby, ślad po zabudowie, śmietniska czy wały obronne). W tym miejscu należy wyjaśnić jeszcze jedno zagadnienie, odnośnie praw własności do ewentualnych zabytków na naszym terenie (Art. 35.):


"Przedmioty będące zabytkami archeologicznymi odkrytymi, przypadkowo znalezionymi albo pozyskanymi w wyniku badań archeologicznych, stanowią własność Skarbu Państwa"

 


W myśl tego artykułu, mimo iż jesteśmy właścicielami gruntu, to nie jesteśmy właścicielami zabytków znajdujących się na nim. Musimy mieć to na uwadze, gdyż w razie uszkodzenia stanowiska, lub zabytków, grożą nam surowe konsekwencje prawne (Art. 108.):


"1. Kto niszczy lub uszkadza zabytek, podlega karze pozbawienia
wolności od 3 miesięcy do lat 5.
2. Jeżeli sprawca czynu określonego w ust. 1 działa nieumyślnie, podlega grzyw-
nie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
3. W razie skazania za przestępstwo określone w ust. 1 sąd orzeka, a w razie skazania za przestępstwo określone w ust. 2 sąd może orzec, nawiązkę
na wskazany
cel społeczny związany z opieką nad zabytkami w wysokości od trzykrotnego
do trzydziestokrotnego minimalnego wynagrodzenia"

Brzmi to groźnie, ale musimy mieć na uwadze, że takie przypadki to skrajności, które przy typowym użytkowaniu gruntu w celach rolnych, nie powinny mieć miejsca. Skoro już wiemy, czym jest stanowisko archeologiczne i jakie konsekwencje grożą za jego niszczenie, to musimy wyjaśnić na jakiej podstawie stwierdza się, iż takie stanowisko w ogóle znajduje się na naszym polu.

Archeolodzy od 1978 roku  w Polsce realizują projekt pod nazwą Archeologiczne Zdjęcie Polski (skrót tej nazwy, czyli AZP, jest bardzo często używany przez archeologów w rozmowie z inwestorem) w ramach którego archeolodzy prowadzą badania powierzchniowe i ewidencję, nanosząc potencjalne stanowiska na mapę i zakładając im, tak zwaną, kartę stanowiska archeologicznego, która zawiera dokładny opis miejsca i jego przypuszczalny obszar. Informacje te są gromadzone u Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków (i jego delegatury) oraz w Narodowym Instytucie Dziedzictwa, a także częstokroć w urzędzie gminy, gdzie jest zapisana tylko informacja, o tym, że na danej działce znajduje się stanowisko archeologiczne. I do tych dwóch pierwszych instytucji, jako właściciel działki, mamy prawo się zgłosić z zapytaniem o prawne obostrzenia co do możliwych prac na danych obszarze.

Badania powierzchniowe prowadzą ośrodki naukowe i badawcze, które na postawie oględzin wydobytych poprzez orkę fragmentów ceramiki, narzędzi lub innych pozostałości, oraz ich natężenia, określają chronologię oraz zasięg stanowiska. Stanowisko archeologiczne może zostać odkryte w trakcie robót ziemnych np. budowy studni, lub domu i wtedy należy bezzwłocznie zaprzestać dalszych prac i zgłosić to do WKZ lub gminy (która przekaże informację do konserwatora).

Dalszy proces w takim wypadku, wiąże się z oględzinami miejsca przez pracownika WKZ, który to podejmie decyzję o dalszych pracach. Jeśli nie zgłosimy tego faktu, to popełniamy przestępstwo i w przypadku wykrycia procederu, musimy liczyć się ze wspomnianymi wyżej konsekwencjami. Inny przypadek, kiedy stanowisko archeologiczne może nachodzić na nasze pole, to gdy u sąsiada takie istnieje w ewidencji i istnieje podejrzenie, iż ciągnie się ono także, na nasz teren.

No dobrze, lecz co mamy zrobić, gdy archeolodzy proszą nas o wstęp na nasze pole w celu przeprowadzenia oględzin terenu, pod kątem naniesienie takiego stanowiska?

 

W tym przypadku, najważniejsze jest prawo własności, gdyż nie musimy zgodzić się na wejście ich na nasz teren. Jednak, taki ruch wcale nie musi nas uratować od wpisu do rejestru, gdyż istnieją inne metody weryfikacji archeologicznej bez potrzeby wchodzenia na dany obszar, takie jak prospekcja lotnicza, dane archiwalne i historyczne, scanning laserowy tzw. LIDAR, i wiele, wiele innych. W przypadku wpisu, możemy oczywiście zaskarżyć decyzję korzystając z art.101 ust.1 ustawy o samorządzie gminnym. Przepis ten mówi, że każdy, czyj interes prawny lub uprawnienie zostały naruszone uchwałą lub zarządzeniem, podjętymi przez organ gminy w sprawie z zakresu administracji publicznej, może je zaskarżyć do sądu administracyjnego.

Czy i kiedy musimy przeprowadzić badania archeologiczne?

Po pierwsze, nie mamy obowiązku przeprowadzenia takich badań w przypadku, gdy nie planujemy prowadzić żadnych prac  ziemnych  na naszej działce takich jak, na przykład budowa obiektów gospodarczych, wydobycie piasku lub żwiru, ingerujących w pierwotną strukturę ziemi. Użytkując pole w celach rolniczych, takich jak orka, obsiewanie oraz nawożenie pola, de facto nie stanowią z punktu widzenia konserwatora zabytków, zagrożenia dla substancji archeologicznej i nie podlegają konieczności prowadzenia badań. Sytuacja zmienia się, gdy zamierzamy nasze pole odrolnić. Jeśli chcemy odrolnić naszą działkę, musimy  sprawdzić czy nasza gmina lub miasto posiada miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Jeśli taki dokument został opracowany, dowiemy się z niego jaki charakter posiadają nasze grunty orne oraz czy znajduje się na nich stanowisko archeologiczne.
Taka forma ochrony, jest regulowana ustawowo (Art. 7):


"Formami ochrony zabytków są:
1) wpis do rejestru zabytków;
2) uznanie za pomnik historii;
3) utworzenie parku kulturowego;
4) ustalenia ochrony w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego"

 

Przy czym, nas dotyczy szczególnie ostatni podpunkt.

W przypadku chęci podjęcia budowy na takim terenie, musimy przeprowadzić badania, co w żargonie archeologów nazwa się „uwolnieniem działki”. Takie badania może przeprowadzić tylko i wyłącznie archeolog z uprawnieniami, i to on odpowiada prawnie przed konserwatorem. Nam nie wolno podejmować żadnych prac na własną rękę! Nas, jako inwestora obowiązuje konkretny artykuł ustawy (Art. 31):


"1a. Osoba fizyczna lub jednostka organizacyjna, która zamierza realizować:
2) roboty ziemne lub dokonać zmiany charakteru dotychczasowej działalności na terenie, na którym znajdują się zabytki archeologiczne, co doprowadzić może do przekształcenia lub zniszczenia zabytku archeologicznego – jest obowiązana, z zastrzeżeniem art. 82a ust. 1 *, pokryć koszty badań archeologicznych oraz ich dokumentacji, jeżeli przeprowadzenie tych badań jest niezbędne w celu ochrony tych zabytków.
2. Zakres i rodzaj niezbędnych badań archeologicznych, o których mowa w ust. 1a, ustala wojewódzki konserwator zabytków w drodze decyzji, wyłącznie w takim zakresie, w jakim roboty budowlane albo roboty ziemne lub zmiana charakteru dotychczasowej działalności na terenie, na którym znajdują się zabytki archeologiczne, zniszczą lub uszkodzą zabytek archeologiczny.
3. Egzemplarz dokumentacji badań, o których mowa w ust. 1, podlega po ich zakończeniu nieodpłatnemu przekazaniu wojewódzkiemu konserwatorowi zabytków."

 

Dlaczego w takim przypadku warto wynająć archeologa? Po pierwsze on ma uprawienia, oraz umiejętności, które pozwolą sprawnie i szybko przygotować teren oraz to na jego barki spada obowiązek proceduralny i odpowiedzialność prawna przed konserwatorem. Po drugie, przeprowadzone badania zwiększają wartość ziemi w przypadku chęci sprzedaż działki.  Po trzecie, archeolog prosi nas o pełnomocnictwo, by móc w naszym imieniu załatwić wszelkie formalności, często bardzo pracochłonne i wymagające znacznego nakładu czasu. A czas to pieniądz.

A jeśli o pieniądzach mowa, warto zadać sobie pytanie, ile taka usługa nas może kosztować?

Rynek usług archeologicznych to szeroka gama prywatnych firm, fundacji oraz instytucji kultury takich jak muzea. Warto przejrzeć zasoby internetu, popytać sąsiadów i dowiedzieć się o ceny. Najlepiej jest wynająć archeologa, który działa na pobliskich terenach, gdyż zna on realia panujące na danym obszarze, zna miejscowego konserwatora zabytków i jego wymagania, a także pomniejsza swoje koszta o dojazd.

Przykładowo, mając działkę na Mazurach, nie wynajmujmy archeologa z Pomorza, gdyż ten doliczy sobie dodatkowe wydatki na paliwo. Na terenie każdego województwa działa od kilku do kilkunastu firm lub innych instytucji, mogących taki badania przeprowadzić. Jest zatem w czym wybierać. Nareszcie, warto przyjrzeć się cenom. Te są zróżnicowane w zależności od województwa, obszaru działki pod kątem badań a także ewentualnych problemów wynikających z typu stanowiska.

Ceny sięgają od kilkuset złotych po kilkanaście tysięcy, lecz najczęściej nie przekraczają kwoty do 5 tys. zł. Archeolog  po weryfikacji danych w WKZ przedstawia swoją ofertę i jeśli ją zaakceptujemy, należy podpisać z nim umowę cywilno-prawną, która określi warunki finansowe oraz czasowe przeprowadzenia takich prac. Reszta formalności pozostaje w gestii wynajętej firmy. Po przeprowadzeniu badań odbywa się odbiór terenowy przez inspektora terenowego WKZ, który podpisuje stosowne dokumenty, zatwierdzające, iż teren jest przebadany, a my możemy przystąpić do prac ziemnych. Takie pismo otrzymamy pocztą. Jeśli jednak badania przeprowadzone bybyły źle, to pamiętajmy, że to archeolog odpowiada prawnie i finansowo za nie wykonaną pracę.

Może się jednak zdarzyć tak,że nie jest konieczne przeprowadzenie badań archeologicznych, a jednie nadzory. Co to oznacza?

Na pewno mniejsze koszty, gdyż wynajmujemy wtedy archeologa, który nadzoruje prace ziemne i obserwuje, czy ziemia nie odsłania ważnych pozostałości i zabytków. W przypadku, gdyby takie się pojawią, ma wtedy obowiązek zatrzymania prac i wezwania inspektora WKZ, który podejmie decyzję co do dalszych pracy. W większości przypadków nie istnieje taka potrzeba, a po przedstawieniu dokumentacji konserwatorowi przez firmę, mamy uwolniony teren.

Czas trwania badań archeologicznych zależy od pogody oraz skomplikowań podjętych prac. Przeciętny czas to od kilku dni do miesiąca, wraz ze wszystkimi formalnościami.

Co jeśli jednak takie badania archeologiczne okażą się zbyt kosztowne w stosunku do wartości inwestycji na działce? Z pomocą przychodzi nam ww. ustawa (Art. 82a ust.1):

 
"Minister właściwy do spraw kultury i ochrony dziedzictwa narodowego udziela osobie fizycznej lub jednostce organizacyjnej zamierzającej realizować działania, o których mowa w art. 31 ust. 1a, dotacji na przeprowadzenie badań archeologicznych, o których mowa w art. 31 ust. 2, oraz wykonanie ich dokumentacji, w przypadku gdy koszt planowanych badań archeologicznych i ich dokumentacji będzie wyższy niż 2% kosztów planowanych działań."

 

Zatem, możemy w takich skrajnych wpadkach liczyć na dofinansowanie badań archeologicznych przez państwo.  Faktycznie, taki sytuacje są niezwykle rzadkie. Innym specyficznym przypadkiem jest, gdy w wyniku badań konserwator podejmie decyzję o szczególnej formie ochrony stanowiska, uniemożliwiającej nam dalsze użytkowanie terenu. Wspomniałem o tym, pisząc powyżej o możliwości zaskarżenia na podstawie ustawy o samorządzie gminnym. W takich przypadkach mam prawa domagać się przed sądem administracyjnym odszkodowania finansowego, lub działki zastępczej o wartości nie mniejszej, niż nasza.

Podsumowując, musimy posiadając pole, lub działkę na stanowisku archeologicznym, określić jakie jest jej przeznaczenie i czy na podstawie informacji w tym artykule, konieczne jest prowadzenie badań archeologicznych? Jeśli już takie są konieczne, to archeologia rządzi się prawami rynkowymi i to my wybieram najkorzystniejszą dla nas finansowo firmę. Nie należy się obawiać prawa, ani kosztów. Badania archeologiczne ponadto podnoszą wartość działki a ich przeprowadzenie nie wiąże się z nie wiadomo jak skomplikowanymi procedurami. Badania takie mogę odsłonić ciekawe relikty przeszłości, które wzbogaca kolekcje muzealne a za kilka lat, będzie je można pokazać dzieciom za gablotą, jako te z naszej działki.

Przydatne linki:

http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU20031621568

https://nid.pl/pl/

http://www.archeologiczne.fora.pl/

 

Robert "Verulv" Bartoszek

graf. DP

 


Polub Świat Rolnika na Facebooku i bądź na bieżąco


Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.