logo swiatrolnika.info
Portal rolniczy, porady dla rolnika, informacje agro
Ewa Zajączkowska-Hernik | 14 maja 2020

Recesja gospodarcza i rolnictwo – program prowadzi Ewa Zajączkowska

Recesja gospodarcza jest wywołana przez spadek wartości PKB. PKB spada ponieważ gospodarka wyhamowała i to bardzo drastycznie. Nikt nie spodziewał się pandemii koronawirusa, która doprowadzi do zahamowania gospodarki na całym świecie. Nikt nie spodziewał się nagłego zerwania łańcuchów dostaw. Nie spodziewano się również tego, że tyle osób nagle straci pracę. Gościem programu Polska na serio jest Mariusz Dziwulski, analityk rynku rolno-spożywczego banku PKO BP. Program prowadzi Ewa Zajączkowska-Hernik.

Recesja gospodarcza w Polsce – prognozy są fatalne

Czytaj także: Dług publiczny. Damian Olko: podczas recesji państwo odczuje koszty obsługi długu

Recesja gospodarcza to przejaw spadku produkcji krajowej i zatrudnienia. Zahamowanie gospodarki powoduje daleko idące skutki. Jednym z nich jest wzrost bezrobocia. To z kolei, w linii prostej, prowadzi do zahamowania popytu. W wypadku Polski, gdzie PKB jest oparte na konsumpcji, mamy prostą drogę do kryzysu gospodarczego.

Recesja gospodarcza jest uznawana za pierwszy etap cyklu koniunkturalnego. Recesja gospodarcza wiąże się z zahamowaniem gospodarczym, obniżką płac i zysków, spadkiem ilości inwestycji, wzrostem bezrobocia i zahamowaniem wzrostu cen.

Według analityków z sektora bankowego spadek PKB w 2020 roku wyniesie między 4.0-4,4 proc. Wzrost PKB uzależniony jest od tego, co działo się w ciągu roku z cenami w sklepach, rynkiem pracy i gospodarką w ujęciu ogólnym. PKB można zatem porównać do worka, w którym znajduje się wszystko to, co w kraju każda polska i zagraniczna firma wyprodukowała na rynek. Im więcej klientów zostanie obsłużonych w handlu i usługach, tym więcej te firmy mogą wrzucić do worka. Jeżeli PKB spada, to znaczy, że firmy dostarczyły o tyle mniej dóbr i usług, ile wynosi wskaźnik spadku. To z kolei wpływa na poziom zatrudnienia, płac i inwestycji. Generalnie, wszystko spada. Tylko ceny w sklepach mogą rosnąć. Przewidywany jest obecnie wzrost cen żywności w związku z suszą. Innymi słowy, zarobimy mniej, a w sklepach może być drożej.

Recesja gospodarcza na całym świecie była przewidywana już miesiąc temu. O kryzysie w gospodarce światowej informował m.in. Bloomberg. Głównymi skutkami koronawirusa na świecie jest zatrzymanie handlu i wzrost bezrobocia. W Polsce w kwietniu wiele osób straciło pracę, mając niewielkie szanse na znalezienie innego zatrudnienia. Wszystko to ma wpływ na konsumpcję, a ta, po chwilowym wzroście zaraz po wybuchu epidemii koronawirusa w Polsce, spadła łeb na szyję. Jeszcze na początku marca analitycy z sektora bankowego szacowali wzrost gospodarczy Polski na poziomie 2.0-2,5 proc. Dziś banki jednogłośnie mówią o spadku PKB o 2.1-4.4 proc, w zależności od banku.

Światowa Organizacja Handlu zauważa, że cały system łańcuchów dostaw został poważnie zachwiany. Ogólny spadek PKB oraz kurczenie się handlu mają być zdecydowanie większe niż w czasie kryzysu w 2009 roku. Według analityków Unia Europejska spodziewa się eksplozji bezrobocia.

Oglądaj także: Kryzys gospodarczy w Polsce. Dr Szołucha: nie dziwi mnie rozgoryczenie przedsiębiorców

Recesja gospodarcza wpłynie na polskie rolnictwo, choć w mniejszym stopniu niż na inne sektory gospodarki

Recesja gospodarcza niewątpliwie wpłynie na rolnictwo, które w związku z pandemią koronawirusa ma ogromny problem z pozrywanymi łańcuchami dostaw, zamrożeniem rynku HoReCa i brakiem pracowników sezonowych. Kuleje także eksport na rynki państw poza Unią Europejską. Mimo, że żywność należy do potrzeb podstawowych, spada popyt na nią, konsumenci wolą oszczędzać pieniądze na wszelki wypadek, to raz. Dwa, zamknięte restauracje i zamrożona turystyka powodują, że ludzie po prostu nie mają gdzie wydawać pieniędzy.

Początek pandemii koronawirusa to panika konsumentów, którzy w obawie przed narodową kwarantanną, szturmem ruszyli do sklepów, wykupując produkty spożywcze z długą datą przydatności, ale nie tylko. Sklepy, nieprzygotowane na masowe zakupy, wyprzedały bardzo dużo asortymentu, nie tylko spożywczego. Handlowcy od razu wyczuli okazję do większego zarobku, dlatego ceny wielu produktów poszły w górę nawet o 500 proc. Jak te ceny kształtują się teraz?

Obecnie spadek popytu jest większy niż spadek podaży, co wpływa na obniżkę cen. Żywność jest dobrem podstawowym, wobec czego elastyczność dochodowa popytu jest relatywnie niska. Powoduje to, że sytuacja sektora rolno-spożywczego jest relatywnie lepsza na tle innych sektorów. Jeżeli popatrzymy globalnie, mamy do czynienia z dwukierunkową zmianą cen: z jednej strony drożeją nam zboża, przez to, że najwięksi na świecie importerzy robią zapasy. Z drugiej strony mamy narastający protekcjonizm. Odnotowujemy również spadki na rynku mięsa i produktów mlecznych

– powiedział Mariusz Dziwulski, analityk rynku rolno-spożywczego PKO BP.

Czynników, które mogą być zagrożeniem cen żywności jest wiele, m.in. problemy z pracownikami do zbiorów w dobie koronawirusa. Badania Eurostatu pokazują, że Polska może mieć tutaj mniejszy problem, bo w Polsce gospodarstwa są w dużej mierze oparte o pracę rolnika i jego rodziny. Udział pracowników najemnych w takich krajach, jak Hiszpania, czy Włochy, jest znacznie większy

– dodał analityk w programie Polska na serio.

Recesja gospodarcza plus susza i przymrozki

Spowolnienie gospodarcze w Polsce było już przewidywane w ubiegłym roku. Nikt nie spodziewał się, że gospodarka wyhamuje i pojawi się recesja gospodarcza. Rolnicy poza skutkami koronawirusa muszą walczyć ze skutkami suszy oraz przymrozków. Niekorzystne zjawiska atmosferyczne powodują wzrost inflacji, a więc cena produktów spożywczych rośnie. Czy w sytuacji, gdy mamy do czynienia z nadpodażą wielu produktów rolnych na rynku, ceny żywności będą rosnąć?

Susza i przymrozki to zjawiska, które nasilają się od kilku lat, ciężko mówić w tej chwili o skali strat. Susza, o której mówiono na początku roku, została złagodzona przez opady majowe. Natomiast to nie likwiduje problemu suszy rolniczej w Polsce i wiele zależy od tego, jak będzie kształtował się dalszy przebieg uwarunkowań pogodowych. Warto pamiętać, że susza i przymrozki to zjawiska, które do tej pory bardziej oddziaływały na rynek lokalny

– powiedział Mariusz Dziwulski w programie Polska na serio.

W przypadku zbóż należy zwrócić uwagę na to, co dzieje się na rynku globalnym. To, że będziemy mieć mniej zboża w kraju nie oznacza, że te ceny będą rosły. Jeżeli mówimy o wzrostach, to pamiętajmy o tym, że ta baza cenowa z ubiegłego roku jest dosyć wysoka. Mieliśmy bardzo duże wzrosty cen owoców w kraju i aby odnotować kolejne wzrosty, te straty musiałyby być naprawdę duże. Ciekawa sytuacja jest na rynku warzyw, bo mieliśmy dwa lata suszy rolniczej, co oczywiście negatywnie odbiło się na rynku krajowym. W ubiegłym roku w Polsce odnotowaliśmy kilkuprocentowy spadek produkcji, w innych krajach Europy Zachodniej warunki pogodowe były zdecydowanie lepsze, więc to one zwiększyły produkcję. W tym wypadku ceny na poziomie producenta spadły, inaczej było w detalu

– dodał analityk.

Fot./Graf.: Mariusz Dziwulski/Agnieszka Radzik

Opublikował:
Ewa Zajączkowska-Hernik
Author: Ewa Zajączkowska-HernikWebsite: https://swiatrolnika.info/redakcja
O Autorze
Dziennikarz, publicysta, komentator polityczny. Absolwentka Uniwersytetu Marii Skłodowskiej-Curie. Z pasji nauczyciel historii i wiedzy o społeczeństwie. Antysocjalistka, wolnorynkowiec. Serce po prawej stronie.
wiecej
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.