robot

Upowszechnienie samochodów elektrycznych oznacza utratę pracy przez miliony Europejczyków. Czy to cena IV rewolucji przemysłowej?

Gigantyczne zwolnienia na rynku pracy będą spowodowane rewolucją technologiczną przemysłu samochodowego. Prostota budowy tego typu aut spowoduje wielką redukcję miejsc pracy.

 

To nie jest wymysł dziennikarzy, a wnioski wyciągnięte z analizy procesu produkcji „elektryków”. Kto sieje taki wiatr? Ci sami Niemcy, którzy tak entuzjastycznie rzucili się do produkcji samochodów napędzanych energią elektryczną. Eksperci branżowi doradzający gremiom rządowym w Niemczech obliczyli, że do roku 2030 w skutek zmiany profilu produkcji motoryzacyjnej,, związanej z upowszechnieniem się aut elektrycznych, pracę straci około 410 tysięcy osób.

 

Tego nie spodziewali się politycy i inżynierowie, którzy zachłysnęli się cudem zielonej energii. W przeprowadzonej analizie, Narodowa Platforma Przyszłości Mobilności (NPM), opublikowanej przez niemiecki dziennik Handelsblatt, ujawniono, że dynamiczny rozwój elektromobilności, w krótkim czasie doprowadzi do załamania rynku pracy w Niemczech.

 

Samochody elektryczne składają się z niewielkiej liczby części w porównaniu do pojazdów zasilanych benzyną lub ropą. Jednocześnie są one o wiele prostsze w obsłudze. Oznacza to, że i serwisy będą miały mniej zamówień, będzie się produkowało dużo mniej części zamiennych, a zatem zatrudni się mniejszą liczbę personelu obsługującego produkcję, sprzedaż i naprawę. NPM zrzesza przedstawicieli przemysłu, ekspertów gospodarczych, politycznych, reprezentantów związków zawodowych i naukowców. Wynika z tego, że nie jest to przypadkowa grupa lobbystów, którzy strasząc obywateli mają jakiś utajniony cel do zrealizowania.

Ocena opierająca się o niepokojące wieści dla pracobiorców jest analogią do tego, co już wydarzyło się w historii świata. Rewolucje przemysłowe, począwszy od pierwszej z XVIII wieku, zawsze oznaczały krach na rynku pracy. Maszyny zastępowały i nadal w coraz większym stopniu będą zastępować pracę ludzkich rąk, a to oznacza wielkie kłopoty. Można powiedzieć, ze to nieunikniona cena postępu. Tylko powiedzmy to tym, którzy zapłacą za to swym bezrobociem i biedą.

Jeśli tylko w Niemczech, pracę ma stracić około pół miliona ludzi, to w skali Europy będą to miliony, a w skali świata, setki milionów.

 

Czeka nas w związku z tym okres napięć społecznych, być może wielkich ruchów migracyjnych i pogorszenia koniunktury gospodarczej. Oznacza to paradoks. Im nowocześniejsze gospodarki, tym sytuacja społeczna gorsza. Będzie mowa o tym, że są to procesy długotrwałe, a ludzie zdążą się zaadaptować, zmieniając branżę. Problem jednak polega na tym, że w każdym segmencie gospodarki, galopujące technologie rugują ludzi do miana pomocników robotów, a nie na odwrót.

Co przyniesie nam dziś realizująca się IV, a po niej V rewolucja przemysłowa, nikt nie wie.

 

Źródło: auto-swiat.pl/PP
Fot.pixabay.com


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.