Świat zwariował. Teraz przyszła pora na owce, które puszczają bąki z mniejszą objętością metanu

Świat zwariował. Teraz przyszła pora na owce, które puszczają bąki z mniejszą objętością metanu

Według naukowców w Nowej Zelandii, rolnicy mogą hodować owce o niższej emisji metanu, co ma się przyczyniać do zmniejszenia objętości gazów cieplarniach przedostających się do atmosfery.

 

Firma Beef+Lamb Nowa Zelandia, po kilku latach badań genetycznych u owiec, wyselekcjonowała gatunek, który zapewnia zmniejszenie emisji, o której mowa. Jest to pierwszy przypadek na świecie, kiedy naukowcy poszli tą drogą.

 

Badania potwierdziły, że poszczególne gatunki tych zwierząt cechuje różna objętość wydalanych gazów, a więc może się to przyczynić do obniżenia tego współczynnika w ujęciu globalnym.

 

Artykuł, który w szczegółach opowiada o procesie badań, na podstawie którego informujemy o wydarzeniu, może jest i ciekawy, ale nas bardziej interesuje aspekt ogólnoludzki tego zagadnienia. Idąc tropem „myślenia”, którym kierowali się twórcy programu dotyczącego wyhodowania lub wyselekcjonowania „niskoemisyjnych” owiec, nie sposób nie zauważyć paru punktów, które burzą sielankowy obraz badań.

 

Dlaczego człowiek zamierza naprawiać świat, selekcjonując jego naturalnych mieszkańców? Co ze zwierzętami dziko żyjącymi, przecież i one produkują wielkie ilości odpadów niszczących środowisko. Co wreszcie z ludźmi dajmy na to otyłymi, którzy produkują i wydalają większą objętość gazów cieplarnianych, niż ci szczuplejsi.

 

Tylko na pierwszy rzut oka są to idiotyczne pytania. Podchodząc w taki sposób do wielu zagadnień, okaże się, że człowiek może wszystko, a reszta mieszkańców Ziemi ma się dostosować do naszych potrzeb. Może zaczęlibyśmy od likwidacji przyczyn, a nie skutków, choć w dobie cyklicznego, globalnego ocieplenia, na które w ogóle nie mamy wpływu, nasze działania są walką z wiatrakami. To politycy wmawiają nam, że w zasadniczy sposób przyczyniamy się do zwiększenia temperatury na globie.

 

Jesteśmy niszczycielami przyrody. Moglibyśmy uczynić więcej dla jej dobra, niż do tej pory czynimy, ale wybieranie egzemplarzy zwierząt, które mogą żyć, a inne spisujemy na straty, jest niemoralne i nieludzkie, bo oznacza zagładę niektórych gatunków.

 

Wróćmy do naukowców z Nowej Zelandii, według nich, 30 procent gazów cieplarnianych w ich kraju, wydzielają pasące się zwierzęta.

 

Postęp hodowlany wymaga czasu” - powiedział Mark Aspin, dyrektor generalny konsorcjum pastoralnego ds. Badań nad gazami cieplarnianymi. W związku z tym trwają prace nad kolejnymi środkami zmniejszającymi emisję metanu, na przykład przez określone uprawy żywności. Inne technologie były ukierunkowane na drobnoustroje żwacza odpowiedzialne za produkcję metanu. Oprócz wprowadzenia do żwacza związków redukujących metan trwają również prace nad szczepionką przeciwko tym drobnoustrojom. W Nowej Zelandii około 30 procent wszystkich gazów cieplarnianych w tym kraju powstaje podczas wypasu metanu u zwierząt, dlatego prowadzone są również badania nad zmniejszeniem emisji u bydła.”

 

Źródło: agrarheute.com/PP
Fot. pixabay.com


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.