Puszcza Białowieska w ogniu! Ekoaktywiści mają nowy plan

Puszcza Białowieska w ogniu! Ekoaktywiści mają nowy plan

Nie ma jak to stworzyć problem, a później "bohatersko" mieć na niego plan. Wszyscy doskonale pamiętamy hasła - "las poradzi sobie sam", "Puszcza nie na deski" i inne w podobnym tonie, które poniekąd wciąż pojawiają się na różnych "zielonych" profilach oraz wygłaszane są z ust ekoaktywistów.

 

Znamy też doskonale brak ciągłości logicznej w ich żądaniach i wywodach, przeskakiwania z jednej retoryki do drugiej w zależności jak jest wygodnie i traktowania Puszczy Białowieskiej, w ogóle środowiska przyrodniczego nie w sposób kompleksowy, ale wybiórczy. A bo coś tam ma służyć dzięciołowi, nie patrząc na inne gatunki, albo zgniotkowi, nie biorąc pod uwagę bytu innych organizmów. Całkowicie w swojej ideologii pomijają ekoaktywiści potrzeby ludzkie związane z gospodarowaniem zasobami leśnymi. Tą retorykę też znamy, aż do bólu. Zwłaszcza mieszkańcy regionu Puszczy Białowieskiej, którzy najbardziej odczuwają klincz polityczno-gospodarczy, w jaki wpędziły lokalną społeczność działania ekoaktywistów i sprzyjające im struktury UNESCO oraz komisji Europejskiej.

 

POŻARY W AUSTRALII A PUSZCZA BIAŁOWIESKA

 

Pojawiło się w polskiej przestrzeni medialnej nieco informacji na temat australijskich pożarów, ale do tej pory nie wskazywały one na przyczyny a właśnie przyczyny są przecież najważniejsze. Dzisiaj jesteśmy świadkami skutków wdrożonej ekoideologii, skutków pod postacią ogromnych pożarów. I nie ma znaczenia tutaj, czy są to pożary największe w Australii na przełomie lat, czy średnie, czy najniejsze. Chodzi o przyczyny ich nagromadzenia się materiału palnego.

 

Zacznijmy od tego, że w wielu pożarach australijskiego buszu były ofiary śmiertelne w ludziach, a najtragiczniej zapisały się pożary z 2009 roku.

 

Naukowiec David Packham przestrzegał przed błędną "zieloną ideologią", wskutek której zagrożenie pożarowe wzrosło wielokrotnie w ciągu ostatnich trzydziestu lat i było największym od bardzo długiego czasu. Pisał o tym Darren Grey w marcu 2015 roku na łamach australijskiego pisma The Age.

 

Suchej nitki na ekoatywistach i uległym rządzie Australii względem ekoaktywistów nie pozostawiła też dziennikarka Miranda Devine, odpowiadając 8 stycznia tego roku na łamach "New York Post" celebrytom głoszącym zagładę z powodu globalnego ocieplenia.

Devine napisała między innymi takie słowa:

 

 

"Przepraszam, ale żyłam w Australii przez ostatnie dwie dekady eskalacji kryzysów pożarowych to nie zmiany klimatu spowodowały dzisiejszą katastrofę, ale przestępcze zaniedbanie rządów, które próbowały kupić zielone głosy, zamykając ogromne połacie ziemi jako parki narodowe, ale nie wydały pieniędzy potrzebnych do kontrolowania paliwa naziemnego i utrzymywania szlaków pożarowych.

Zamiast tego skłonili się do ideologii, która utrudnia niezbędną redukcję zagrożeń i uniemożliwia właścicielom ziemi usuwanie roślinności wokół ich własnych posiadłości, ubezwłasnowolnieni bóstwem „różnorodności biologicznej”.

 

 

O ile masa palna powstaje w australijskim buszu z powodów naturalnych i już Aborygeni dokonywali kontrolowanych wypaleń, by uniknąć zagłady, o tyle w Puszczy Białowieskiej łatwopalna masa została wywołana działaniami ekoaktywistów - "Obrońców Puszczy" , jak sami siebie nazywają. Oczywiście przeżarta poprawnością ekopolityczną stanęła po stronie owych ekoaktywostów w sposób prawny, lub jak kto woli pozaprawny, Komisja Europejska przyczyniając się do zahamowania wycinki obumierających i obumarłych drzew. To z kolei wpłynęło bezpośrednio na gigantyczne zagrożenie pożarowe w Puszczy Białowieskiej. Bodajże największe zagrożenie jakie zna histeria tego regionu. Nie bez winy jest też UNESCO, które chętniej wysłuchiwało argumentów ekoaktywistów, pozostając w tym samym czasie raczej głuchymi na argumenty i ostrzeżenia o nadchodzącym zagrożeniu artykułowanym przez polskich leśników i polski rząd.

 

ABERRACJA SIĘGA KRYTYCZNYCH WARTOŚCI

 

O co chodzi z aberracją? Chodzi mianowicie o wypowiedź jednego z ekoaktywistów, bodajże najbardziej zaangażowanego w początki rozwoju gradacji kornika w Puszczy Białowieskiej. Adam Bohdan osiągnął w latach 2008-2016 swój cel, wpływając na decyzje administracyjne. które skutkowały zakazem walki z kornikiem drukarzem w Puszczy Białowieskiej w jej części gospodarczej, czyli zarządzanej przez leśników (nie mylić z obszarem Białowieskiego Parku Narodowego). Kornik drukarz zaś z roku na rok w sposób wykładniczy zaczął produkować gigantyczne ilości suchej biomasy. Dzisiaj sytuacja jest tragiczna. Tragiczna z jeszcze jednego powodu. Ci sami aktywiści, którzy bronili zaciekle gradacji owada stwierdzając, ze "leczy on las", sprzeciwiają się pozyskaniu drewna w Puszczy Białowieskiej, właśnie tego drewna, które zalega i zwiększa zagrożenie pożarowe.


Ekoaktywiści mają kolejny nowy "genialny" pomysł - wywołanie pożaru!

 

Kto o tym wspomniał? Oczywiście ten sam ekoaktywista, który wpływał na decyzje administracyjne Adam Bohdan. Wspomniał o takim rozwiązaniu dnia 12 grudnia 2019 roku podczas Spotkania Podsumowującego Prace Nad Planem Zapobiegania Pożarom w Puszczy Białowieskiej.

 

Reprezentując tym razem "Koalicję Kocham Puszczę" powiedział między innymi o konieczności egzekwowania kar wobec podpalaczy, ograniczenia korzystania z dróg, kontrolowanego wypalania mającego na celu ułatwienie regeneracji lasu oraz pozbycie się łatwopalnych traw.

 

Reasumując. Ekoaktywistom marzą się pożary w Puszczy Białowieskiej celem zmniejszenia zagrożenia pożarowego, na powstanie którego sami mieli tak ogromny wpływ.

 

A wystarczyło uszanować potrzeby lokalnej społeczności i problem byłby zminimalizowany, ale nie, im marzy się kolejny etap dewastacji Puszczy, klejnotu polskiej przyrody i dziedzictwa kulturowo - przyrodniczego.

 

Przecież według ekoaktywistów jeszcze nie tak dawno las miał poradzić sobie sam. Teraz trzeba mu pomagać poprzez wywołanie pożaru? Aberracja.

 

Aberracja w działaniach i ideologii u ekoaktywistów sięga wartości krytycznych. Najpierw wywołać katastrofę ekologiczną, by wymusić kolejną. Można by mnożyć pytania - a co z emisją CO2? Co z organizmami żyjącymi na obszarze planowanym do pożarów? Kto weźmie odpowiedzialność, jeśli pożar wymknie się spod kontroli? Lepiej spalić posusz i kawał lasu aniżeli pozyskane z niego drewno w piecach tutejszej społeczności?


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.