Panika ASF w Brandenburgii. Strzelają do wszystkiego, co się rusza

Panika ASF w Brandenburgii. Strzelają do wszystkiego, co się rusza

Niemieckie landy wzmacniają siły, przygotowując się na nadejście afrykańskiego pomoru świń. Nie ukrywają, że zaraza nadchodzi z terenów Polski.

 

„Jesteśmy w trakcie działań, które są niezbędne, aby zapobiec przeniknięciu ASF z Polski do Niemiec ”

- powiedziała w piątek Petra Senger, lekarz weterynarii dystryktu Odra-Szprewa.

 

Naczelną zasadą jest strzelanie do każdego dzika, który pojawia się na horyzoncie. Jednocześnie wprowadza się obowiązkowość zawiadamiania o martwych dzikach znalezionych w lesie oraz tych potrąconych przez samochody. Do tej pory w grę wchodziła dobrowolność takich działań. Trzecim, wymiernym finansowo atrybutem uszczelniania systemu wczesnego powiadamiania jest wypłacanie gratyfikacji pieniężnej za każde zgłoszenie dotyczące martwych dzików, przy jednoczesnym pobraniu od niego krwi i dostarczeniu do wyspecjalizowanych punktów.

 

„Ważne jest, aby wszyscy upoważnieni myśliwi zintensyfikowali polowanie na dzika”

-powiedziała minister środowiska Axel Vogel o dziwo z partii Zielonych

 

Pomimo poważnego zagrożenia związanego z przedostaniem się choroby na teren Niemiec, pani minister nie poparła budowy płotu ochronnego wzdłuż całej granicy z Polską tak, jak uczyniła to Dania ze swymi lądowymi granicami w Europie.

 

Krajowi weterynarze wezwali Ministerstwo Rolnictwa do stworzenia ram prawnych dotyczących myśliwych, by mogli w maksymalny sposób zintensyfikować polowania na dzika bez ponoszenia odpowiedzialności za przekroczenia limitów, okresów ochronnych itp.  

 

Władze lokalne okręgu Odra-Szprewa powołały do życia pogotowie weterynaryjne oraz zakupiły płoty ochronne. Inne okręgi nadgraniczne przygotowały przenośne chłodnie przeznaczone do przechowywania tusz padłych zwierząt. Z władzami lokalnymi współpracuje również Bundeswehra, udostępniając swój park maszynowy, zapewniając większe możliwości logistyczne. Myśliwi strzelają do każdego napotkanego dzika.

 

Dzielnica Spree-Neiße i miasto Cottbus przypominają o tym, by nie przewozić z terenu Polski żadnych wędlin, kiełbas. To zarządzenie akurat nie ma nic wspólnego z zagrożeniem, ponieważ wyroby mięsne w naszym kraju, zanim trafią do sklepów są badane pod kątem weterynaryjnym. Pewnym jest, że Niemcy wykorzystują sytuację, aby zniechęcić konsumentów do zakupu, jak wszyscy wiedzą, dużo lepszych wyrobów mięsnych, niż te oferowane za Odrą

.

W okręgu Dahme-Spreewald, urzędy wyposażają myśliwych w worki na zwłoki zwierząt oraz materiały medyczne służące pobraniu próbek krwi od padłych dzików. I tu koła myśliwskie uczulane są na, jak największy odstrzał tych zwierząt.

 

Źródło: Berliner-zeitung.de/PP
Fot. Berliner-zeitung.de


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.