poniedziałek
| 09 grudnia 2019

Komunikat skierowany do rządu Holandii jest prosty: macie wyłożyć 2,9 miliarda euro, a my zmniejszymy emisję azotu do oczekiwanego poziomu, stosując pasze uboższe w białko, a to oznacza intensywniejszy wypas bydła i mniej nawozów.

 

Recepta niby jest prosta. Problem jednak polega na tym, że nie wiadomo, czy politycy będą rozmawiać z rolnikami. Do tej pory mieliśmy do czynienia raczej z dyktatem rządzących wobec obywateli.

 

Plan został opracowany przez Landbouw Collectief, a więc nową koalicję 13 stowarzyszeń farmerskich oraz uczestników buntu chłopskiego. Jeśli założone wskaźniki emisji azotu zostaną spełnione, stworzy się miejsce dla innych sektorów np. budownictwa.

 

Holenderski dziennik Volkskrant podał, że rolnictwo wytwarza 46 procent całej emisji azotu w tym kraju. Działacze Landbouw Collectief odpowiadają, że to nie gospodarka rolna, a politycy odpowiadają za obecny kryzys azotowy.

 

Protestujący w myśl założeń programowych zamierzają doprowadzić do wprowadzenia handlu lub leasingu emisjami gazowymi na zasadach dobrowolności, lecz po cenach rynkowych. Jednocześnie sprzeciwiają się przymusowemu wykupowi gospodarstw rolnych przez państwo.

 

To w zasadzie nacjonalizacja własności prywatnej i ciekawi nas, co na to Bruksela? Poszkodowani, nie chcą również ograniczać produkcji, ani ograniczać liczby zwierząt. Jasno stawiają temat niedopuszczalności działania prawa wstecz.

 

„Potrzebne są pieniądze na wdrożenie pakietu środków. Sami chłopi nie mogą sobie na to pozwolić… Jeśli Holandia ma problem z azotem, szaleństwem byłoby to, że mamy płacić z własnej kieszeni”

- mówi Jeroen van Maanen, rzecznik Farmers Defense Force, chłopskiej organizacji, która pomogła zorganizować chłopskie protesty

 

W zamian proponuje stworzenie rządowego funduszu w wysokości prawie 3 miliardów euro, przeznaczonego na realizację pomysłu organizacji chłopskich w ciągu 5 kolejnych lat.

 

„ Rolnicy domagają się również, aby rząd i prowincje stosowały spójną politykę tak, aby nie przeceniać znaczenia obszarów przyrodniczych w Holandii. Nie powinny być one chronione w opinii rolników za wszelką cenę. Rolnicy opowiadają się również za podniesieniem progów emisji azotu, aby dać rolnikom i innym sektorom większe pole manewru.”

 

Odpowiedzią rządu był szantaż wobec rolników, a za nim, ograniczenie prędkości maksymalnej na holenderskich autostradach do 100 km/h. Rolnicy holenderscy zdają sobie sprawę, że pole do negocjacji jest małe. Czas pokaże, jak skończy się chłopski bunt w tej części Europy?

 

Źródło: agrarheute.com/PP
Fot.pixabay.com


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.