środa
| 20 listopada 2019
Krzysztof Imański | 03 listopada 2019

Akcja Znicz? Zmierzyli radarem prędkość... domu - 12 km/h. Policja kupiła je za kilkanaście milionów zł...

Akcja Znicz? Zmierzyli radarem prędkość... domu - 12 km/h. Policja kupiła je za kilkanaście milionów zł...

Kiedy dzielni funkcjonariusze policji będą znów przekonywać, że mniejsza ilość wypadków z powodu akcji Znicz to wynik skutecznego apelowania i działania służb policyjnych, nie podając przy tym, czy było więcej patroli, za co karano, czy większy był ruch, czy lepsze warunki pogodowe, to możemy sobie policyjne deklaracje włożyć między bajki. Zwłaszcza, że po raz kolejny nie popisuje się sprzęt, którym gnębią kierowców często w miejscach nie mających nic wspólnego z bezpieczeństwem, ale największą szansą na złapanie gapia, który jadąc 72km/h nie zauważył, że kilka stodół głęboko w polu to już teren zabudowany...

 

"Policja wydała kilkanaście milionów złotych na nowe mierniki prędkości o nazwie TruCam. Miało to rozwiązać problem błędnych pomiarów, ale efekt był zgoła odmienny... Dlaczego zdecydowano się na zakup sprzętu, który nawet zdaniem nowych władz Głównego Urzędu Miar nie nadaje się do precyzyjnych pomiarów na drodze? O tym już dziś w programie "Państwo w Państwie" o godz. 19:30"

 

- czytamy na PolsatNews.pl

 

"Owszem, to urządzenie ustawione na statywie, obsługiwane przez osobę odpowiednio przeszkoloną będzie spełniało swoje zadanie, ale patrząc na to, jak używa tego policja, to jest zło w czystej postaci"

 

- mówił Emil Rau, który od lat tropi absurdy na polskich drogach.

 

"Niestety, o ile problem identyfikacji pojazdu został wyeliminowany, to cała reszta pozostała. Jak wskazują eksperci, aby pomiar był skuteczny, mierzony obiekt nie może znajdować się dalej niż 70 do 100 metrów, co w realiach kontroli drogowej jest niemal niemożliwe. Policjanci mierzą często z kilkuset metrów, gdyż jak twierdzą, pozwolił im na to Główny Urząd Miar"

 

- informuje Polsat.

 

Uwaga, Główny Urząd Miar przyznaje, że to błąd!!! ale... wydany przez dawne władze urzędu.

 

"Kolejną wadą używanego przez funkcjonariuszy sprzętu jest tzw. efekt ślizgu - minimalny ruch wiązki lasera po masce samochodu, może spowodować podniesienie wskazanej prędkości o kilkanaście, do kilkudziesięciu kilometrów. Szczególnie narażone na to są samochody z lakierem metalicznym"

 

- dodaje serwis.

 

"Można doprowadzić do takiego absurdu, że budynek który stoi gdzieś w oddali może poruszać się z prędkością 12 kilometrów na godzinę. Wystarczy, że minimalnie po powierzchni przesunie się wiązka lasera"

 

- tłumaczy Emil Rau.

 

Źródło: Polsat

 

 


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.