środa
| 20 listopada 2019

Artykuł Konrada Schullera pt. "Russlands Gas", który właśnie ukazał się we Frankfurter Allgemeine Zeitung prezentuje nam stanowisko Niemiec w kwestii projektu, jakże kontrowersyjnego z naszego punktu widzenia.

 

Dania, ostatni kraj, który fizycznie mógł powstrzymać sfinalizowanie budowy Nord Stream 2, właśnie udostępniła swe wody, celem dokończenia ostatniego, podmorskiego odcinka bałtyckiego, rurociągu z Rosji do Niemiec. To, że wespół z Danią budujemy nasz własny rurociąg ze złóż gazowych Norwegii, ostatecznie nie powstrzymał ich od wyrażenia zgody na położenie rury rosyjsko-niemieckiej.

 

Jak ten temat postrzegają sami Niemcy, a w zasadzie ich komentatorzy sceny politycznej? Konrad Schuller nakreślił kilka tez, wedle których kierują się jego rodacy.

 

Po pierwsze: chodzi o gwarancje, że gdyby sytuacja na Ukrainie wymknęła się spod kontroli (wojna na pełną skalę, Ukraińcy niszczą rurociąg „Przyjaźń”- przyp. redakcji ), gaz poprzez rurę Nord Stream 2, Meklemburgię-Pomorze Zachodnie dotrze do kraju.


Po drugie: Niemcy przestaną płacić za tranzyt gazu przez Ukrainę i Polskę.


Trzeci, geopolityczny powód jest najważniejszy: Rosja potrzebuje partnerów i jeśli Europa odwróci się plecami do Rosji, Putin zwróci się w stronę Chin. W ten sposób, stary kontynent utraci wpływ na ten kraj.

 

Niemiecki dziennikarz zaznaczył, że kanclerz Merkel zdaje sobie sprawę z argumentów przeciw budowie i uruchomieniu Nord Stream 2. Jest świadoma tego, że nowy rurociąg pozbawi Ukrainę wpływów z opłat tranzytowych za gaz i wypchnie ją z rynku.

 

Inną, równie ważną kwestią jest to, że Rosja otrzymuje wolną rękę w dalszym eskalowaniu konfliktu zbrojnego z Ukrainą, ponieważ argument zablokowaniu przesyłu gazu z Rosji przez Ukrainę do Europy Zachodniej przestaje istnieć. Może zatem dojść do walk na pełną skalę. Zagrożenie Ukrainy staję się więc zagrożeniem dla Europy. Wojna zmusiła miliony obywateli Ukrainy do ucieczki, a nowa faza wojny, wypędzi kolejne, tym razem bezpośrednio do Europy. Sukces Putina w wojnie z Ukrainą może zachęcić go do rozegrania podobnego scenariusza z mniejszością rosyjską w Estonii i na Łotwie.

 

Nord Stream 2 jest prawie gotowy. Nie został jednak dokończony jego proces legislacyjny w Niemczech i w Unii Europejskiej. Ostateczna wersja przepisów może być korzystna lub niekorzystna dla Rosji (i Niemiec – przyp. redakcji). Nadal trwają negocjacje i według niemieckiego dziennikarza, Komisja Europejska chce przekonać Rosję do zagwarantowania minimalnego przesyłu gazu przez Ukrainę.

 

Tak prezentuje się niemiecki pogląd, a przynajmniej jednej z ich gazet na temat gazociągu Moskwa-Berlin, bo tak trzeba go postrzegać z naszego punktu widzenia. Niemiecki dziennikarz w okrągłych słowach wyraża zaniepokojenie o los europejskiego pokoju, nie wspomina ani słowem, że Niemcy, mimo „porozumień mińskich” sprzedały Ukrainę za rosyjski gaz.

 

Nie pada też ani jedno słowo, że współfinansując gazociąg,Niemcy inwestują w rosyjską gospodarkę, mimo maleńkiego akcentu o ewentualnym zwrocie Rosji w stronę Chin. Krótko mówiąc, Niemcy nie oglądając się na resztę Europy, instytucji Unii Europejskiej, załatwiają swoje interesy.

 

Źródło: FAZ.de/PP
Fot. Picture-Alliance


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.