środa
| 20 listopada 2019

Wybory dotyczące stylu życia, a może głębiej rzecz ujmując – filozofie życia są prywatnymi sprawami obywateli. To, co doprowadziło do konfliktu ideologicznego między grupami wegetarian i wegan, uświadamia jednak nam mięsożernym, jak daleko zaszła próba zrzucenia ludzi z ziemskiego szczytu łańcucha pokarmowego w otchłań głupoty. To co wydaje się na pierwszy rzut oka zwykłą głupota, może okazać się wspaniałą okazją do zarobienia ogromnych pieniędzy.

 

Króciutka notka dotycząca różnic między tymi grupami. Wegetarianie nie spożywają produktów mięsnych. Weganie idą krok dalej i oprócz samego mięsa całkowicie rezygnują ze spożycia produktów odzwierzęcych. Chodzi o mleko, jajka, masło, sery, miód. Ponadto potępiają rozrywki, w których uczestniczą zwierzęta, a więc: cyrk, zoo, polowania.

 

W kontekście ochrony klimatu, weganie stawiają pytania wegetarianom. Czy wegetarianie, nie jedząc mięsa robią wszystko w celu jego ochrony?Jak to jest z wami wegetarianami? Przecież produkty bezmięsne mogą powodować powiększenie emisji gazów cieplarnianych do atmosfery. Chodzi o truskawki zimą lub w okresie wzrostu, a więc zużycia ogromnych objętości wody w czasie ich uprawy.

 

Weganie dalej kąsają wegetarian twierdząc, że spożywanie masła i serów również oznacza wysoką emisję gazów cieplarnianych. Nie wystarczy porzucić mięsa, choć w porównaniu z warzywami i owocami, hodowla zwierząt w zasadniczy sposób rzutuje na stopień ocieplania atmosfery.

 

Weganie idą dalej wyliczając, że przy okazji produkcji jednego kilograma tradycyjnego masła wytwarzane jest 23,7 kilograma emisji gazów cieplarnianych, a jeden kilogram sera, to 8,5 kilograma emisji. Tu nasza dygresja: ciekawe, skąd te wyliczenia?

 

A tu odpowiedź: wynika to z raportu środowiskowego Niemieckiej Rady Ekspertów Gospodarczych ds. Środowiska z 2012 r. „Zastąpienie mięsa serem lub śmietaną nie poprawia klimatu”. Michael Bilharz, Federalna Agencja Środowiska.

 

Biorąc pod uwagę nasz wczorajszy artykuł Świata Rolnika: Niemcy zrobili wszystkich w konia. Do 2023 roku chcą zarobić na walce o lepszy klimat 19.000.000.000 euro , wszystko jest już jasne.

 

Aby oskubać obywateli, najpierw powstaje pomysł np. „walczymy o ochronę środowiska”, potem płacimy naukowcom za stworzenie odpowiedniej treści raportów, powstają dzieła „naukowe”, następnie rząd może się powołać na ich treść, powstaje program np. O ochronie klimatu, uchwala się ustawę i już można łupić swych obywateli.

 

Wróćmy do wegetarian i wegan. Oto kolejne tezy wegan w walce z wegetarianami. Kupując owoce i warzywa musimy robić to u źródła – najlepiej u rolnika tak, aby wykluczyć transport płodów rolnych do sklepów. W ten sposób oszczędzamy przyrodzie powstanie zbędnych kilogramów spalin, gazów cieplarnianych i innych szkodliwych substancji.

 

Teraz wyobraźmy sobie, że każdego poranka pół dajmy na to Warszawy wyjeżdża na prowincję po płody rolne. Większej bzdury nie słyszałem. Przecież ci ludzie muszą się jakoś przemieścić, a więc ich samochody zatrują środowisko.  Może mają chodzić piechotą, jechać autobusami, koleją? A może pół Polski, codziennie rano ma używać rowerów? To kolejny mit. Przecież w ten sposób, oddychamy szybciej, ciężej, a więc produkujemy więcej dwutlenku węgla… Przepraszam Państwa, ale niekonsekwencja, a może bzdury, jakie plotą weganie trącą utopią.

 

Opakowania. Tu jestem skłonny przyznać rację ludziom z łatką „wege”. Rzeczywiście, w wielu przypadkach używamy mnóstwo niepotrzebnych torebek foliowych, butelek typu PET, innych opakowań i produktów. Można je zastąpić odpowiednimi materiałami, zwłaszcza tymi, które można użytkować powtórnie, a przede wszystkim mogących się szybko rozłożyć w ziemi i wodzie.

 

Frutarianie – odłam wegan, którzy widzą coś złego nawet w spożywaniu produktów roślinnych, które powodują szkody w uprawach. Będąc konsekwentnymi, jedzą tylko spady z drzew (owoce, orzechy, nasiona i trochę miodu). No cóż, wolnoć Tomku w swoim domku. Chcesz - jedz! Nie chcesz – nie jedz!

 

Dzięki idei "wege" powstają produkty, na których ktoś zarabia niemałe pieniądze.

 

My, na kanwie wewnętrznego sporu wegetarian i wegan staramy się wyłuszczyć Państwu luki w ich rozumowaniu, czy też, jak niektórzy wolą, filozofii życiowej. Nie mamy zamiaru stawać po którejkolwiek ze stron. Chodzi jednak o to, aby w dobie pojawiania się wszelkiej maści mód i trendów można było wyłapać nić, która prowadzi do zarabiania wielkich pieniędzy na niewiedzy większej części społeczeństwa. Wyraźnie da się dostrzec, że tam, gdzie powstaje jakaś inicjatywa, może za nią stać pieniądz. Stąd prosta droga do najsprytniejszej idei handlarzy: wykreuj potrzebę, dla produktu, którego w inny sposób nigdy byś nie sprzedał, a będziesz bogatym człowiekiem. I nie chodzi tu tylko o ludzi „wege”. To samo dotyczy nas wszystkich.

 

Pomysł + uzasadnienie „naukowe”+ prawodawstwo = zarabianie pieniędzy. Jak widać, ogólna recepta jest zawsze taka sama, bo działa!

 

Źródło: br.de/PP
Fot.pixabay.com/wege3


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.