wtorek
| 23 lipca 2019

Rynek borówki wysokiej w Polsce liczy sobie około 40 lat. To stosunkowo niewiele w porównaniu ze 100-letnią historią uprawy tych owoców w Stanach Zjednoczonych, które odpowiadają za „udomowienie” popularnej borówki amerykańskiej. W tym czasie jednak nasz kraj wyrósł na jednego ze światowych hegemonów.

Niekwestionowanym liderem na światowych rynkach jest Chile, które w sezonie 2017/2018 wyeksportowało około 110 tys. ton borówek wysokich, co jest wynikiem nieosiągalnym dla innych dostawców. Tamtejsi rolnicy podkreślają wpływ na ten wynik doskonałych warunków pogodowych i zadowalającego bilansu wodnego. Chile sprzedało także około 10 tys. ton borówek ekologicznych. Polska wśród światowych producentów zajmuje wysokie siódme miejsce, produkując około 20 tys. ton owoców rocznie.

b1

źródło: GUS/IERiGŻ

Owoce z rodzimej produkcji trafiają do niemal 30 krajów na czterech kontynentach i wiodą prym w kwestii jakości. Aż 85% krajowej produkcji przeznacza się na eksport, co czyni nas jednym z  czołowych dostawców tych owoców na świecie. Tylko w roku 2017 areał upraw borówek wysokich w Polsce, zgodnie z zapowiedziami IERiGŻ, powiększył się o niemal 9%. W stosunku do sezonu 2013/2014 różnica ta wynosi już jednak 65%. Stowarzyszenie Plantatorów Borówki Amerykańskiej szacuje, że ogólny areał upraw borówki wysokiej może wynosić w Polsce około 14 tys. hektarów.

b2

źródło: GUS/IERiGŻ

b3

źródło: opracowanie Biura Analiz i Strategii KOWR

Dobre wyniki producentów z Ameryki Południowej (Chile, Peru, Kolumbia) czy dostawców z Meksyku i USA nie stanowią znacznej konkurencji dla rodzimego sektora, który wysyła swoje płody głównie na rynek unijny. Kiedy plantatorzy z krajów Ameryki Południowej sprzedają swoje owoce, w Polsce panuje okres zimowy. Potem na rynek wkraczają Hiszpania i Portugalia, a wraz z nastaniem czerwca – Polska. Sprawia to, że krajowi dostawcy wygrywają z rywalami jakością zbieranych borówek. Także inni liczący się producenci jak Chiny czy USA nie stanowią dla nas znaczącej konkurencji, gdyż produkują przede wszystkim z myślą o rynku wewnętrznym. W Europie najważniejszym rywalem krajowych producentów w ostatnich latach stała się Hiszpania, która wyprzedziła naszych rodaków dzięki wysokiej jakości odmianom południowym. Dużą konkurencją dla Polaków jest także Ukraina, która w ostatnich trzech latach podwoiła krajowy areał do około 2,5 tys. hektarów. Głównymi kierunkami eksportu dla ukraińskich borówek są Holandia, Białoruś, ale także Polska, gdzie owoce zza naszej wschodniej granicy skutecznie konkurują ceną z krajowymi borówkami.

Serbia, Chorwacja i Rumunia właściwie wykorzystują natomiast szansę daną przez tamtejsze władze oraz Unię Europejską, które dotują powstawanie nowych nasadzeń w tym regionie Europy. Ze względu na sprzyjający południowy klimat tamtejsze owoce mogą być zbierane wcześniej i już z początkiem czerwca zawojować europejskie rynki.

Największym konsumentem borówki wysokiej w Unii Europejskiej pozostają mieszkańcy Wielkiej Brytanii ze średnim spożyciem na poziomie 0,86 kg/r. Są oni także najnardziej istotnym importerem polskich owoców. Stąd właśnie znacznym problemem dla rodzimych producentów może okazać się widmo Brexitu. Już dziś informacje na temat wystąpienia Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty wpływają na rynek destabilizująco. W ostatnim czasie polscy rolnicy zdywersyfikowali kierunki eksportu zwiększając wolumen wysyłki do krajów skandynawskich czy państw bałtyckich, wciąż jednak to Anglia i Niemcy są największymi odbiorcami polskich borówek. Stąd rolnicy obawiają się potencjalnego wprowadzenia barier administracyjnych i celnych, które mogą ograniczyć eksport na Wyspy Brytyjskie. Odpowiedzią na te zagrożenia, ale także zapowiadany spadek możliwości nabywczych brytyjskiego społeczeństwa, ma być dywersyfikacja ryzyka związana z rozpoczęciem współpracy z grupami producentów i stowarzyszeniami z innych krajów, nie ograniczając się tylko do rynku unijnego.

Znaczącym problemem, dotykającym jednak w podobnym stopniu całego sektora sadowniczego, są niedobory siły roboczej. W związku z permanentnym wzrostem produkcji owoców w Polsce naszych potrzeb nie zaspokajają już pracownicy sezonowi z Ukrainy. Dodatkowo w ostatnim roku zaostrzone zostało prawo dotyczące zatrudniania pracowników niemających obywatelstwa jednego z państw członkowskich Unii Europejskiej.

 

Tekst publikujemy dzięki uprzejmości Instytutu Gospodarki Rolnej

http://www.instytutrolny.pl/

 

źródła: KOWR/IERiGŻ/freshplaza/Eurostat/KE

fot. pixabay


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.