wtorek
| 23 lipca 2019

Raport Öko-Institut w Niemczech podsumowuje sytuację związaną z produkcją "zielonej energii".

Emisja gazów cieplarnianych w Niemczech po raz kolejny wzrosła o 1,2 proc. w 2013 r. W porównaniu z rokiem poprzednim. Wskazują na to wstępne obliczenia i szacunki Federalnej Agencji Ochrony Środowiska (UBA).

Powód: w energetyce spalano więcej węgla, a ze względu na pogodę więcej ropy i gazu wykorzystywano do ogrzewania domów i mieszkań. Wzrost eksportu netto o ponad siedem procent do 33 terrawatogodzin (TWh) również zwiększył emisje.

Wiceprezes UBA Thomas Holzmann:
Ten trend w przypadku elektrowni opalanych węglem w 2013 r. jeszcze nie musi nas niepokoić. Jeśli to się utrzyma, trudno będzie osiągnąć cel niemieckiego rządu w zakresie ochrony klimatu na rok 2020. „Stanowił on, że Niemcy mieli wyemitować o 40 procent mniej gazów cieplarnianych w 2020 r. niż w roku 1990.
Zgodnie z aktualnymi danymi UBA redukcja wynosi obecnie tylko 23,8 procent

"Europejskie i krajowe środki ochrony klimatu oczywiście nie są wystarczające. Dlatego należy przyjąć za fakt, że rząd federalny w Brukseli (sic!) podejmuje zdecydowane zobowiązanie do ustanowienia celu redukcji wynoszącego co najmniej 40 procent w całej Europie do 2030 roku. Ważne są również ambitne cele UE dotyczące rozwoju energii odnawialnych i efektywności energetycznej" - kontynuował Holzmann.


Na szczeblu krajowym priorytetem musi być efektywna energetycznie renowacja budynków i zrównoważona mobilność. Kluczem do sukcesu jest zarówno reforma handlu emisjami na poziomie krajowym, jak i europejskim: „System handlu uprawnieniami do emisji stanowi obecnie zbyt małą zachętę dla firm do spalania mniej szkodliwych dla klimatu źródeł energii. Popieramy żądanie rządu federalnego dotyczące wprowadzenia instrumentów stabilizacji handlu uprawnieniami do emisji na długo przed 2020 r.” - powiedział wiceprezes UBA Holzmann.

Handel emisjami rzutuje na 50 procent krajowych emisji CO2 w Niemczech.
Czego dowiedzieliśmy się od wiceprezesa UBA?  Przypomnijmy, że cytowana wypowiedź pochodzi z roku 2013. Otóż, potrzebna jest reforma handlu emisjami.

A tu znajduje się zeszłoroczna odpowiedź UE na wyżej wymienione postulaty:
Reforma europejskiego systemu handlu uprawnieniami do emisji podniosła cenę uprawnień do emisji CO2 z 5 euro za tonę (średnia roczna w 2017 r.) do 15 euro (średnia roczna w 2018 r.), a więc trzykrotnie !!!


Czy od tak drastycznie podniesionych cen za emisję CO2 spadnie w Polsce jego uwalnianie do atmosfery?
Czy z dnia na dzień, ba, z dekady na dekadę wybudujemy elektrownie atomowe, które zaspokoją nasze potrzeby energetyczne? Nie !
O co więc chodzi? Na to pytanie odpowiedzieliśmy już wcześniej. Nasi konkurenci używają pieniędzy, by ograniczyć nasz rozwój. W pewnym czasie, jednak dojdziemy do tzw. ściany. Co wtedy?

Wspólny komunikat prasowy Federalnej Agencji Ochrony Środowiska i Federalnego Ministerstwa Środowiska, Ochrony Przyrody i Bezpieczeństwa Jądrowego z roku 2017:

W Niemczech w 2017 r. wyemitowano łącznie 904,7 mln ton gazów cieplarnianych - o 4,7 mln ton mniej niż w 2016 r.wynika z pierwszej prognozy Federalnej Agencji Ochrony Środowiska (UBA).
Podczas gdy emisje w sektorze energetycznym znacznie spadły, wzrosły one w sektorze transportu i przemyśle. Dlatego potrzebne są dodatkowe środki, aby przywrócić Niemcy na kurs (od redakcji: ekologicznych) celów klimatycznych. W porównaniu z 1990 r. Niemcy zmniejszyły emisję o 27,7% do 2017 r. Cel klimatyczny na 2020 r. Wynoszący 40 procent ma zostać osiągnięty jak najszybciej.  Do 2030 r. Emisje muszą zostać obniżone o co najmniej 55 procent.


Federalna minister środowiska Svenja Schulze: „Climate Balance 2017 pokazuje mieszany obraz. Osiągnęliśmy już wiele w rozwoju odnawialnych źródeł energii. Tutaj zrobimy kolejne duże kroki dzięki nowym ofertom specjalnym. Niestety, w sektorze transportu rozwój nadal idzie w złym kierunku. Do ochrony klimatu i czystego powietrza potrzebujemy zasadniczej zmiany w ruchu drogowym. To musi stać się priorytetem w tym okresie legislacyjnym. Po raz pierwszy w tym roku przygotujemy ustawę o ochronie klimatu i przyjmiemy ją w 2019 roku. Zapewni to niezawodne i wiążące osiągnięcie celu 2030 r.

 

Najbardziej znaczący spadek nastąpił w sektorze energetycznym, gdzie emisje spadły o 13,7 mln ton rok do roku (spadek o 4,1%). Głównym powodem jest to, że mniej węgla kamiennego zostało przekształcone w energię elektryczną w wyniku wysokiego zasilania energią wiatrową. Ponadto elektrownie opalane węglem kamiennym o łącznej mocy ponad 3 gigawaty zostały wycofane z eksploatacji lub przeniesione do rezerwy sieci w ciągu 2017 r. W czwartym kwartale dwie kolejne elektrownie opalane węglem brunatnym przeszły do tzw. rezerwy bezpieczeństwa. W sektorze transportu emisje wzrosły w 2017 r. O 3,8 mln ton do 170,6 mln ton (plus 2,3%). Jednym z powodów jest to, że według danych Federalnego Urzędu Transportu Samochodowego liczba samochodów wzrosła o około 1,5 procent w 2017 roku.


Inna, niemiecka instytucja: think tank Agora Energiewende jest całkiem innego zdania i raportuje:


Emisje szkodliwego dla klimatu CO2 w Niemczech spadły w ubiegłym roku o ponad 50 milionów ton. […]
Przy spadku o 5,7 procent w ciągu jednego roku oznacza to, że cel klimatyczny, który już dawno stał się nieosiągalny, jest ponownie w zasięgu ręki, a rząd federalny postawił sobie za cel zmniejszenie emisji CO2 o 40 procent do roku 2020 o mniej niż w 1990 , Gdyby bieżące szacunki były prawidłowe, w tej chwili wynosiłby 31,7 procent.
Ale w rzeczywistości wartość brzmi prawdopodobnie lepiej niż w rzeczywistości: ponieważ, jak się obawia Agora w transformacji energetycznej spadek prawdopodobnie nie jest trwały i wyjaśnia tylko niewielką część sukcesów w zmianie klimatu.

Chociaż wytwarzanie energii z węgla spadło do najniższego poziomu wyznaczonego cezurą roku 1950 ( od czasu rozpoczęcia rejestracji ), reforma europejskiego systemu handlu uprawnieniami, podniosła cenę uprawnień do emisji CO2. Sprawiło to, że przedmiotowe elektrownie stały się nieekonomiczne i spowodowały tylko około dziesięć milionów ton redukcji emisji.


Na pierwszy rzut oka, więc wygląda to dobrze: według jednego z szacunków niemieckie emisje gazów cieplarnianych spadły o 5,7 procent w 2018 roku. Ale to prawdopodobnie ma niewiele wspólnego z udaną ochroną klimatu.
Tyle, niemiecki thin tank.


Nam, nie pozostaje nic innego, jak walczyć o swoje. Czy wobec braku większości blokującej w Parlamencie Europejskim uda się nam obronić nasze interesy?
W sobotę, 22 czerwca dotarła do nas wiadomość o odrzuceniu przez kilka państw (z Polską na czele) postulatów innych krajów unijnych w sprawie redukcji gazów cieplarnianych do 2050 roku.

 

Źródło: gesundheit-und-naturschutz.de/wiwo.de/umweltbundesamt.de/spiegel.de/PP
Fot. pixabay.com


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.