niedziela
| 17 listopada 2019

Obecnie naukowcy rozróżniają kilkanaście podgatunków tego znanego powszechnie ptaka. Wróble towarzyszą człowiekowi od około 25 tysięcy lat. Ludzie stali się idealnymi towarzyszami dla wróbli w momencie gdy zaczęli uprawiać ziemię. Ptak ten jest ziarnojadem, który doskonale odnalazł się wśród obsianych pół. Z czasem zaadoptował sobie także tereny miejskie, w których również nie brakuje mu pokarmu.


Wróble żywią się głównie nasionami, w tym prosa, ryżu, sorgo, faworyzują zdecydowanie owies i pszenicę. Zjadają również różne nasiona dzikich roślin takich jak szczaw, gwiazdnicya, różnorodne zióła i trawy. Nie gardzą odpowiednimi odpadkami z domostw. Wiosną w skład diety wróbli wchodzą również pączki roślinne i kiełkujące liście, ptaki te żerują zarówno na ziemi, jak i w roślinności. W swoim menu mają również owady i larwy. Owadami karmione są pisklęta i te preferują mszyce, ryjkowce, prostoskrzydłe i gąsienice.


Od lat 80-tych XX wieku liczba wróbli zmniejszyła się prawie trzykrotnie. Według najnowszych szacunków od początku XXI wieku wyginęło 1,5 mln par wróbli.
Miedzynarodowa Unia Ochrony Przyrody, nieprzerwanie od 1988 roku, uznaje wróbla domowego za gatunek najmniejszej troski. BirdLife International ( międzynarodowa organizacja zajmująca się ochroną ptaków) uznaje trend populacji wróbla za spadkowy. W Wielkiej Brytanii i Holandii gatunek ten traktowany jest jako zagrożony. Na terenie Polski gatunek ten jest objęty ścisłą ochroną gatunkową.


Jednoznaczne określenie przyczyny drastycznego spadku liczebności wróbli w świecie nie jest obecnie znane. Naukowcy przypuszczają, że jest to splot wyniku kilku czynników. Sporo wskazuje na to, że do wymierania wróbli przyczyniły się głównie zmiany cywilizacyjne.
Chemia, mechanizacja, postęp techniczny, w tych kliku słowach można określić czynniki niesprzyjające wróblom a wręcz przyczyniające się do ich dziesiątkowania.


Stosowane powszechnie opryski, w tym pestycydy, doprowadziły do zmniejszenia ilości owadów, rolnicza mechanizacja sprawiła, że mają one mniejszy dostęp do ziarna, które przewożone i przechowywane jest w sposób niedostępny dla ptaków. Termomodernizacja budynków natomiast ograniczyła im możliwości pozyskania dogodnych miejsc lęgowych.


Nie inaczej ma się sytuacja wróbli zamieszkujących tereny miejskie. Zbyt duże stężenie dwutlenku azotu powoduje zmniejszenie masy ciała u piskląt i tym samym spadek ich przeżywalności. Według naukowców nie bez znaczenia jest zmniejszająca się liczba trawników, chwastów i nieużytków miejskich na, których „karmiły się” wróble.


Wygląda więc na to, że wróble najzwyczajniej w świecie, w wyniku naszego społecznego rozwoju, po pierwsze nie mają co jeść, a po drugie źle czują się w zmieniającym się otoczeniu, bo nie służy im ani zmieniający się klimat ani wciąż rosnące zanieczyszczenie.

 

Daria Plewa
Fot. Pixabay

 


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.