wtorek
| 20 sierpnia 2019

Po rozdmuchiwanej obsesyjnie aferze z jedną polską ubojnią, gdzie pozyskiwano mięso z tzw. leżaków bez nadzoru weterynaryjnego, dzięki SwiatRolnika.info światło dziennie ujrzała cała seria patologii w niemieckich rzeźniach z 2018 i 2019 r. Ich kulminacją było przerabianie padliny i zabijanie zwierząt rozrywając je na żywca, bijąc pałkami czy ciągnąc żywe za sobą wózkiem widłowym. Okazuje się, że czarna niemiecka seria zaczęła się już półtora roku przed polskim epizodem, który w naszym kraju doprowadził do światowego oburzenia (podsycanego zapewne przez lobbystów i przyjazne im media), a w przypadku Niemiec, do światowej ciszy. Mowa o aferze z grudnia 2017 r. w ubojni Frenken w miejscowości Düren.

 

Po tym jak jedna z organizacji prozwierzęcych z ukrytej kamery nagrała sceny okrutnego traktowania bydła i trzody chlewnej, sprawę podjęła telewizja ARD w Monachium, stacja Bayerische Rundfunk i prasa (m.in. Bild, BZ, Aachener). Na filmie widać jak krowy i świnie są nieskutecznie rażone prądem za pomocą pistoletu ryglowego, żywe są wieszane za nogi na hakach wisząc tam z poderżniętym gardłem, wykrwawiają się powoli lub ponad minutę w drgawkach zakrwawione leżą w powolnej agonii na prowadnicy.

 

Komentujący „zajścia” uspokajali.

 

„Niewłaściwe administrowanie dobrostanem zwierząt, przedstawione w materiale filmowym, rzutuje w negatywny sposób na reputację tej rzeźni. Jednocześnie chciałbym zaprzeczyć argumentowi, że takie nadużycia są spowodowane przez presję czasu oraz dużą liczbę obsługiwanych zwierząt. Jest całkiem możliwe przeprowadzenie uboju zgodnego z prawem, czego doświadczyłem, choćby podczas mojego stażu studenckiego”

 

- mówił zastępca dyrektora Instytutu Dobrostanu Zwierząt i Hodowli Zwierząt Instytutu Friedricha-Löfflera, dr med. weterynarz. Michael Marahrens.

 

„W oparciu o sporządzona dokumentację, zgodnie z naszą wiedzą, w żadnym momencie nie przekroczyliśmy przepisów prawa dotyczących dobrostanu zwierząt oraz wymogów ich przetwarzania po znieczuleniu”

 

- tłumaczyła ubojnia, w której doszło do zarejestrowania materiału filmowego.

 

Dodać należy, że pomimo nagłośnienia sprawy i ujawnienia materiałów wideo, rzeźnia pracowała nadal, nie nękana jak w przypadku polskiej ubojni przez unijnych komisarzy. Co ciekawe, brak reakcji miał miejsce pomimo, że mięso z tej rzeźni trafiało także do popularnej sieci McDonald’s, która – co trzeba przyznać – w odróżnieniu od instytucji państwowych, zareagowała szybko i wycofała się z kontraktów z feralną ubojnią. Jednak to był grudzień 2017 r. Od tego czasu ujawniono cały szereg skandali w niemieckich ubojniach na terenie całego kraju.

 

Czytaj także: Milczenie świata o niemieckich ubojniach przerabiających zdechłe krowy i „leżaki” na kebaby. Kolejna afera, ale to Niemcy, nie Polska, więc…


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.