piątek
| 13 grudnia 2019
Dobra, ustalmy sobie coś raz na zawsze: w Polsce nie istnieje, w świetle wszelkich obowiązujących praw, stanowisko/urząd o nazwie "inspektor ds. ochrony zwierząt". Jest to wymyślone, nieprawdziwe i fałszywe. Czy chcemy tego czy nie, czy nam się to podoba bądź nie podoba wcale, taka funkcja nie istnieje. Nie w świetle przepisów.


Bardzo doceniam wszystkich działających na rzecz zwierząt. Uwielbiam i z całego serca wspieram wszystkie inicjatywy mogące im jakoś pomóc ale... no nie mogę zdzierżyć tych przebierańców.


Spójrzmy na to tak: są ci ludzie, którzy prowadzą terenowe akcje sterylizacji. Są ci, którzy przygarniają porzucone zwierzęta aby przygotować je do nowego życia albo dają dom na ostatnie dni. Są tacy, którzy walczą o zmianę przepisów (na lepsze, nie jak kółko adoracyjne posła Suskiego) lub ci, którzy szukają domów lub prawowitych właścicieli dla psów. Utrzymują zwierzęta a nie odwrotnie. Czy ktoś ich "hejtuje"? No raczej rzadko.


Ale wtedy wchodzą oni, cali na czarno (albo niebiesko, w zależności czy akurat udają policję czy anty-terrorystów).


20 kwietnia Otwockie Towarzystwo Przyjaciół Zwierząt "zabrało dziadydze zagłodzonego psa". Dziadyga okazał się być emerytowanym dyplomatą odznaczonym Orderem Odrodzenia Polski, który psa wcale nie głodził a jedynie pies był po ciężkim zatruciu. Co robi w Otwocku? Ano opiekuje się dwójką starszego rodzeństwa, choć sam lat ma 70. Inspektory z bożej łaski sekundy nie poświęciły na jakiś wywiad środowiskowy. Za to, jak twierdzi właściciel psa, zostawili za sobą wyłamane drzwi. Przez myśl im nie przeszło również, że skoro facet ma dwa psy, to trochę dziwne, że w tym samym mieszkaniu "głodził" tylko jednego. Zaczęli wciskać gawiedzi kit (bo w końcu założyli zrzutkę pieniędzy na 8 tys), że nie mają żadnych informacji o stanie zdrowia psa, podczas kiedy... sami nagrali sytuację, w której opiekun psa informuje ich o konkretnym lekarzu weterynarii. Obecnie wszczęto postępowania karne i administracyjne, choć jest więcej niż pewnym, że pies nie dożyje ich finału (a ma lat ponad 15, nie jak "inspektory" wskazywały 7 lub 10).


Tak więc, albo ktoś w końcu zauważy, że te przepisy stoją na głowie a "umundurowane" bojówki to jakaś kpina, albo prędzej czy później ten sam "ktoś" będzie musiał powiedzieć "nigdy bym nie pomyślał, że mnie to spotka" lub "ale moja babcia wcale nie znęca się nad żadnymi zwierzętami". Pod rozwagę, przepisy o tych "interwencjach" wymagają zmiany. Dość przebierańców. Szczególnie, gdy wyglądają jak Ciocia Krysia podczas Haloween.
 
 
A tak bardziej na poważnie. Przed czym chronią tych niby-inspektorów te kamizelki z napisem "inspektor"? W sensie, gdyby właśnie wchodzili w środek walk pitbulli, to ochroniłoby to ich przed zębami psa? Albo gdyby zwyrodnialec-kat dysponował widłami, i trafił akurat w kamizelkę, to... przeżyliby? Oczywiście, że nie. To taki pic na wodę, żeby udawać służby mundurowe. Wzbudzać postrach/respekt. Pech w tym, że aby być służbą mundurową to trzeba mieć JAKIEKOLWIEK kompetencje. Żeby być samozwańczym inspektorem wystarczy legitymacja z drukarki. I osobiście nie mam nic przeciw, żeby taka funkcja faktycznie istniała, urzędowo. Nawet nie sprzeciwię się, gdy gminy zechcą płacić im miesięcznie za "gotowość do działania". Bo wtedy, gdy któryś "inspektor" uzna się za boga, będzie można go odwołać/zawiesić. Obecnie nie można, choćby ten prawomocne wyroki za kradzieże wyłapywał regularnie (casus Grzesiu z Pogotowia). Smutne ale prawdziwe... [Grzesiu - Grzegorz Bielawski, były prezes Pogotowia dla Zwierząt, skazany wielokrotnie przez sądy za bezprawne interwencje "pomocowe" dla zwierząt - dop. Red. SwiatRolnika.info]

Wpis ten i zdjęcie ukazały się na Facebooku na fanpage'u Czarna Lista Organizacji Prozwierzęcych

Redakcja "Świat Rolnika" wysłała prośbę o komentarz do zacytowanego wyżej wpisu skierowaną do Otwockiego Towarzystwa Przyjaciół Zwierząt

Otrzymaliśmy następującą odpowiedź z OTPZ:

"Do Czarnej Listy Organizacji Prozwierzęcych nie będziemy się odnosić ani wpisów na tej stronie."

 


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.