niedziela
| 19 maja 2019

Po tym, jak opisywaliśmy niemieckie rzeźnie, gdzie padlinę przerabia się na kebaby, a później słynną ubojnię w Dolnej Saksonii w mieście Bad Iburg, gdzie skupowano i przerabiano nie tylko bydło chore, ale także padłe, w kwietniu przyszła pora na rzeźnię w Düdenbüttel. Na nagraniach z ukrytej kamery cały świat zobaczył chore i ranne bydło, które nie może samodzielnie stać lub chodzić, w wielu przypadkach jest siłą wciągane za pomocą wyciągarki na ciężarówki i przewożone do rzeźni.

 

Dzisiaj na światło dzienne wychodzą nowe fakty o niemieckich standardach rzeźniczych. Okazuje się, że poza zwyczajnymi zwyczajami, pracownicy rzeźni dodatkowo, bez żadnej przyczyny kopią i okładają pałkami żywe jeszcze krowy! Część nagrań pokazuje jak krowy są dobijane ręcznie. Na innych widać, jak do mięsa urywana jest skóra, kiedy żywa krowa ciągnięta jest przez wózek widłowy…

 

wozek widlowy

 

Autorzy nagrań nie chcą zdradzić jak pozyskali materiał z ukrytej kamery.

 

Sprawą zajmują się odpowiednie służby, jednak nie słychać o wyrokach, chociaż kilka rzeźni w Niemczech, które zasłynęły skandalami tymczasowo zamknięto.

 

Wystarczy teraz porównać aferę z polską ubojnią na Mazowszu, gdzie pozyskiwane mięso (jak się później okazało ZDROWE) trafiało do obiegu handlowego bez spełnienia wszystkich wymogów sanitarnych.

 

O ile mazowieckie „leżaki” doprowadziły – zapewne nie bez pomocy obcych inspiracji lobbingowych – do częściowego zniszczenia eksportu polskiej wołowiny do wielu państw (byliśmy nie tylko liderem ilościowym, ale także jakość naszej wołowiny była porównywalna z doskonałą wołowiną argentyńską), tak w przypadku już całej serii z niemiecką wołowiną i rzeźnikami, którzy przypominają bardziej chorych sadystów z Wermachtu niż pracowników ubojni w środku Unii Europejskiej, jak zwykle panuje cisza i brak konsekwencji. Tu Komisja Europejska w odróżnieniu od swoich standardów wobec Polski nie wysyła swoich inspektorów, by tropić nieprawidłowości w każdej niemieckiej rzeźni. Jak widać, bliższa koszula ciału, a afery w ubojniach nie mają w UE charakteru troski o bydło mięsne, by było zabijane humanitarnie i przy zachowaniu zasad bezpieczeństwa żywności, ale o zwykłe interesy biznesowe. I bez wątpienia nie jest to interes państwa członkowskiego UE jakim jest Polska.

 

Robert Wyrostkiewicz

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 


Polub Świat Rolnika na Facebooku i bądź na bieżąco


Opublikował:
Robert Wyrostkiewicz
Author: Robert Wyrostkiewicz
O Autorze
Robert Wyrostkiewicz - publicysta wSensie.pl i redaktor naczelny "Warszawskiego Wieczoru", "Białostockiego Wieczoru" i "Sokólskiego Wieczoru", wcześniej dziennikarz śledczy, informacyjny, reporter m.in. w "Warszawskiej Gazecie", Polskim Radiu Radio dla Ciebie, "Niedzieli", "Naszej Polsce", Fronda.pl czy Prawy.pl; redaktor Naczelny serwisu Archeolog.pl i publicysta pism archeologiczno-historycznych (m.in. "Odkrywca", "Zakazana Historia"). Członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i były wiceprezes Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy. Muzealnik, nieskończony archeolog i poszukiwacz skarbów...
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.