wtorek
| 23 lipca 2019

Pod koniec marca bieżącego roku hodowczyni ze Związku Kynologicznego w Polsce, Magdalenie Dach z Piły odebrano zwierzęta, nad którymi rzekomo miała się znęcać. To kolejna z serii medialnych interwencji organizacji prozwierzęcych, które bazują na empatii, poniekąd szlachetnej, ludzi dla zwierząt i wykorzystują ją do wzbudzenia emocji, które szybko i bezmyślnie przeradzają się w lincz.

 

Hodowczyni prowadziła hotel dla psów i hodowała psy rasy papilon i buldożki francuskie. Te ostatnie to rasa bardzo modna i to po nią najczęściej wyciągają ręce organizacje prozwierzęce (przykładem takich bezprawnych interwencji zakończonych wyrokami sądu była m.in. akcja Pogotowia dla Zwierząt wspieranego przez SOS Bokserom w Hipolitowie pod Warszawą).

 

Magdalena Dach nie mogła być faworytka organizacji prozwierzecych. Uwaga, hodowczyni przyjmowała do swojego hoteliku zwierzęta po przejściach z interwencji, okaleczone psychicznie i fizycznie, odebrane wcześniej przez prywatne tzw. organizacje prozwierzęce. I taka właśnie organizacja podczas nieobecności hodowczyni, zastraszając jej ojca wtargnęła na posesję Magdaleny Dach i zabrała zwierzęta rasowe jak i hotelowane, czyli cudze.

 

Takie interwencje ludzi ubranych zazwyczaj w podróbki mundurów, imitując państwowe służby prozwierzęce, z napisami na plecach „Inspektor ds. zwiwerząt”, przy asyście zielonej ws. prawa dotyczącego zwierząt policji, zazwyczaj kończą się bezradnością hodowców i oddaniem części psów (jedno takie najście zazwyczaj rekwiruje hodowlę o wartości kilkudziesięciu tysięcy złotych!).

 

Tym razem było inaczej! Pomimo standardowego linczu w mediach społecznościowych, gdzie pojawiały się komentarze nie tylko obrażające hodowczynię, ale także wzywające do nienawiści, Magdalena Dach nie wycofała się. Nie ugięła się także przed pomówieniami – jak twierdziła – ze strony działaczek organizacji Mondo Cane z oddziału poznańskiego.

 

Pani Dach złożyła doniesienie do prokuratury, która wydała nakaz przeszukania wskazanych domów tymczasowych, gdzie przechowywano jej i powierzone jej zwierzęta zabrane przez animalsów. Policja odebrała 9 z 12-stu odebranych zwierząt. Trzy psiaki w tym szczenna buldożka zostały ukryte przed jej właścicielką i prokuraturą. Na tę okoliczność prezes Mondo Cane, Katarzyna Śliwa Łobacz, zorganizowała spotkanie w Sejmie Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt, na które zaproszono przedstawicieli Komendy Głównej Policji, prokuratury i którym wręczono dokumentację sprawy hodowczyni z Piły. Dla przypomnienia, ta właśnie komisja sejmowa składa się m.in. z posłów Pawła Suskiego z PO, którego Śliwa-Łobacz była asystentką i Krzysztofa Czabańskiego, które lobbuje przekazanie organizacjom takie jak Mondo Cane uprawnień zbliżonych do tych, jakimi operują służby specjalne (np. wchodzenia członków organizacji prozwierzęcych na posesję hodowców, czy właścicieli chociażby jednego zwierzęcia BEZ nakazu prokuratorskiego; wbrew woli posiadacza zwierzęcia, bez powiatowego lekarza weterynarii).

 

Sprawie będziemy się przyglądać.

 

Krzysztof Imański


Polub Świat Rolnika na Facebooku i bądź na bieżąco



Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.