wtorek
| 23 lipca 2019

Wszystkim tym, którzy z przymrużeniem oka patrzyli na babcie i ciocie rozmawiające z doniczkowym beniaminkiem czas uświadomić, że według najnowszych badań, było w tym mniej szaleństwa niż mogłoby się wydawać.


Kiedy przed laty doktora ekologii ewolucyjnej roślin, Susan Dudley z McMaster University w Hamilton po raz pierwszy zaprezentowała, popartą własnymi badaniami, hipotezę, że rośliny wspierają się wzajemnie w okresie wegetacji, w ramach rodziny gatunkowej, wielu badaczy uznało jej teorię jako „nieziemską”.
Mimo nieziemskość teorii roślinnego altruizmu tematem zainteresowali się kolejni naukowcy. Na początku obecnego milenium potwierdzono, że rośliny reagują pozytywnie na sąsiedztwo spokrewnionych ze sobą gatunków co wynika zarówno z obserwacji systemu korzeniowego jak i kwiatostanu.


Posadzone obok siebie spokrewnione gatunki dzielą się przestrzenią przy rozroście korzeni i stymulują nawzajem w kwestii wzmożonego kwitnienia, dając sobie tym samym większe szanse na zapylanie. Nie dzieje się to natomiast w przypadku roślin obcych sobie gatunkowo, wręcz przeciwnie, altruizm zastępuje w takim przypadku najzwyklejsza w świecie rywalizacja.


Na Uniwersytecie Stanu Wisconsin w Madison natomiast udowodniono, że rośliny reagują na wyrządzaną im krzywdę. Skaleczona roślina uaktywnia neuroprzekaz, syntetyzuje substancje szkodliwe, a co istotne, uwalnia związki mające ostrzec sąsiadującą „krewniaczkę” przed niebezpieczeństwem i zmotywować do produkcji substancji służących do obrony przed wrogiem.


Teorię odczuwania przez rośliny dopełnili australijscy naukowcy. Udowodnili, że nasi „zieloni bracia” czują nasz dotyk i jego intensywność, rozróżniają dotyk na podstawie intensywności wibracji wytwarzanych podczas dotyku, na przykład podczas ugryzienia przez szkodnika.


Jak więc udowodniono rośliny rozróżniają dotyk, bo go czują, odczuwają ból, wprawdzie biochemiczny, ale jednak na tyle istotny by wszcząć alarm ostrzegawczy i dbają o swoich krewnych a rywalizują z gatunkami obcymi.


Znając wszystkie te fakty nie sposób nie zatrzymać się na chwilę podczas przygotowywania warzywnej sałatki, do której z zasady sałatę drzemy na strzępy by zachować jej jędrność czy w trakcie drylowania wiśni do placka a już na pewno przy wrzucaniu pokrojonej żywcem cebuli wrzucanej na gorący, tłoczony olej roślinny.


Wygląda na to, że ograniczając spożycie pokarmów mięsnych, z uwagi na barbarzyństwo mięsożernych zachowań, wzmagamy gehennę roślin jako okrutni roślinożercy. Na całe szczęście w odwodzie zawsze są kamienie.

 

DP
fot. Pixabay


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.