czwartek
| 18 kwietnia 2019

Dwa miesiące po Bożym Narodzeniu jak flaki z olejem (tudzież jak lazania) ciągnie się sprawa pewnego rybobójcy.

 

W wigilię prozwierzęcy politycy, ekoaktywiści et cosortes zamiast mówić ludzkim głosem... bronią karpi. Radykałowie uwalniają je wypuszczając do rzek, a stronnicy kompromisu domagają się li tylko humanitarnego ubijania i kar dla zabijających w formie tradycyjnej. Za chwilę Wielkanoc i festiwal uwalniania nieszczęśliwych kur niosek i walki z jajami „trójkami”.


Tym razem jednak na afisze powrócił znowu słynny sprzedawca karpi z Krotoszyna, który kładł rybę na gilotynie i ucinał jej łeb. Akcja trwająca dwie sekundy na sztukę, ale według fundacji Viva! mająca znamiona rybobójstwa ze szczególnym okrucieństwem, po donosie Vivy do "proroka" jest procedowana z dużą gorliwością.


Czy zawiadomiony prokurator uznał, że przecież tak czyniono od setek lat, zwłaszcza przed wigilią? Nie. Istniała surowsza ewentualność. Zwłaszcza, że zastraszony handlowiec przyznał się do winy i zgodził na samo ukaranie. Nic z tego! Skorzystano z trzeciej opcji... Prokuratura stwierdziła, że zachowanie sprzedawcy było wyjątkowo brutalne, dlatego sprawa trafiła do sądu.


I co teraz? "Tylko" wyrok w zawieszeniu czy kara bezwzględnego pozbawienia wolności za karpie?


Duch interpretowania prawa po tzw. nowelizacji Patryka Jakiego momentami zaskakuje. Gdyby sprzedawca karpi handlował warszawskimi Kamienicami, zapewne miałby się dobrze, a wymiar sprawiedliwości nie spędzałby mu snu z powiek. Ale zabić karpia – jak to medialnie obrazowały media – gilotyną, to rzecz we współczesnym świecie gorsza niż legalna przecież aborcja eugeniczna. A jak relacjonuje serwis Faktykaliskie.pl, 60-letni sprzedawca zabijał „bez mruknięcia okiem”.


Zgroza…


Dla prawników:


Zgodnie z mądrościami rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim, który interpretuje zapisy Ustawy o ochronie zwierząt, handlarz mógłby ucinać głowy, ale uprzednio musiałby pozbawić ryby świadomości. Pytanie, a czy szybkie machnięcie gilotyną tego nie czyni? Otóż, zdaniem rzecznika, nie tylko nie czyni, ale ma znamiona znęcania się ze szczególnym okrucieństwem.

Powiem krótko, Rzeczniku, jeśli tak, to niemal każdy wędkarz przynajmniej raz w życiu był przestępcą, zwłaszcza, kiedy ryba za głęboko połknęła haczyk...

Skoro się powiedziało A, to wypadałoby powiedzieć B. Ergo, likwidacja wędkarstwa w następnej propozycji zmian prawnych pióra wegetariańskiego posła Czabańskiego?


Robert Wyrostkiewicz
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Fot. screen z filmu Fundacji Viva!

 


Polub Świat Rolnika na Facebooku i bądź na bieżąco



Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.