logo swiatrolnika.info
Portal rolniczy, porady dla rolnika, informacje agro
Autor: Artur Hampel 2020-04-18 07:00:00

Polujące dzieci – ekoaktywiści nienawidzą ludzi świadomych

Polujące dzieci

Polujące dzieci stały się nowym celem ekoaktywistów, którzy dążą do odizolowanie dziecka od zainteresowań łowiectwem, od świadomości ekologicznej i samodzielności, również w myśleniu. Poruszę tutaj kilka zagadnień, postaram się krótko, gdyż czasy są takie, że większość nie lubi czytać długich tekstów. Zatem do rzeczy.

Polujące dzieci – nowy cel ekoaktywistów

Ekoaktywiści nie lubią ludzi świadomych dlatego ich celem są dzieci. Myśliwi, rolnicy czy leśnicy są ludźmi w pełni świadomymi w zagadnieniach przyrodniczych, zasobów naturalnych, ogniw łączących człowieka z przyrodą – gospodarką -  żywnością. Ludzie świadomi stanowią swoistą barierę w totalnej indoktrynacji przez środowiska skrajne, które uzurpują sobie coraz większe prawa do kształtowania świadomości, czy właściwiej byłoby rzec – nieświadomości.

Nienawiści jaka się przelewa w przestrzeni publicznej nie sposób nie dostrzec, natomiast zmasowany atak na dzieci myśliwych rozpoczął się wiosną 2015 roku, a głównym inicjatorem była Pracownia na rzecz Wszystkich Istot. Tak się składa, że to ta sama organizacja, która w głównej mierze przyczyniła się do unicestwienia gigantycznej ilości drzew w Puszczy Białowieskiej, doprowadzając pośrednio do największej znanej nam gradacji kornika drukarza.

Atak na dzieci, najbardziej bezbronne istoty, został szybko podchwycony przez skrajne środowiska a napór lejącej się nienawiści była tak silny, że ulegli jej nawet posłowie, ustanawiając nowelizację prawa łowieckiego, zakazującego udział dzieci w polowaniach do 18 roku życia.

Polujące dzieci – odkręcania złego prawa

Obecnie jesteśmy świadkami cofnięcia tych uderzających bezpośrednio w dzieci myśliwych zapisów, uderzających też w życie rodzinne. To dobrze, gdyż owe zapisy ustawowe stoją w ewidentnej kolizji z Konstytucją oraz prawem zwyczajowym oraz naturalnym. Oznacza to, że ustanowiony zakaz spędzania dziecku myśliwego czasu ze swoim rodzicem podczas takiej czynności jak polowanie, narusza wszelkie płaszczyzny prawne i de facto uderzyło w życie i więzi rodzinnepolujące dziecij konkretnej grupy ludzi – myśliwych.

Atak na dzieci, poniekąd rzecz haniebna, miał osiągnąć kilka celów. Pierwszym z nich było stygmatyzowanie środowiska łowieckiego, jako takiego, które kwalifikuje się do likwidacji ze względu na rzekomą szkodliwość społeczną i tutaj idealnym narzędziem, powtórzę – NARZĘDZIEM – stały się dzieci myśliwych. Ekoaktywiści wykorzystali dzieci myśliwych bezdusznie, w sposób całkowicie instrumentalny a ostatnią rzeczą, o którą można by było podejrzewać ekoaktywistów była troska o stan psychiczny dzieci myśliwych. Było dokładnie odwrotnie. Kolejnym celem było i jest poniekąd nadal nadwyrężenie więzi pomiędzy rodzicem myśliwym a jego dzieckiem. Celem następnym – odizolowanie dziecka od zainteresowań łowiectwem, od świadomości ekologicznej i samodzielności, również w myśleniu. Dlaczego? Dlatego, iż osoby świadome pośród swoich rówieśników ze szkolnej ławy burzą ekoaktywistom ich indoktrynacyjne działania. Ludzi świadomych nie da się naciągnąć finansowo na wątpliwej natury cele podkręcone emocjami, a to uderza w budżet wielu organizacji, które potrzebują coraz więcej i więcej środków finansowych, między innymi na swoje gigantyczne niejednokrotnie wypłaty.

Pieczeń jest na końcu

Polowanie, to cały proces, który często znajduje swój finał na talerzu. Oczywiście nie w każdym przypadku, gdyż łowiectwo, to również redukcja drapieżników a przez to ochrona niekiedy bardzo rzadkich gatunków ptaków oraz takich, które stanęły na granicy zagrożenia z różnych przyczyn. Między innymi zmian w gospodarowaniu rolnym. Polowanie, to zdobywanie wiedzy, to wyrobienie zdolności rozumowania i analitycznego myślenia wielopłaszczyznowego, to znaczy uwzględniającego i talerz, i ochronę upraw, i ochronę gatunków, naukę anatomii zwierząt, ich biologii i behawioru – nie z książek, ale w naturze, zdobywanie wiedzy z zakresu pasożytów, chorób zwierząt, chorób odzwierzęcych, to pozyskanie wiedzy z zakresu rozbioru tuszy, skórowania a nawet przygotowywania potraw, czyli pieczeń jest na końcu. Mowa jest o nauce praktycznej, nie tylko teorii. Do tego dochodzi oswajanie się z bronią palną, zasad bezpieczeństwa jej użytkowania, umiejętności posługiwania się bronią, ćwiczenia celności itd., itd. Zakazywanie nauki praktycznej, którą oferuje rodzic swojemu dziecku jest zwyczajny barbarzyństwem. Stanowi zamach nie tylko na wolność jednostki i konstytucyjne prawa rodzin, dzieci, rodziców, ale stanowi też zamach na zdrowy rozsądek i rozum.

Dziwnym jest, że hejt i mowa nienawiści nie znajduje odpowiedniego traktowania ze strony organów państwowych. Namawianie do zabijania myśliwych, niszczenie urządzeń łowieckich, hejt na dzieci myśliwych. Rozmach, z jakim się to odbywa jest tak ogromny, że nie da się tego dostrzec, a jednak skrupulatnie się to przemilcza. Natomiast gdy mowa jest o praktycznej edukacji swoich dzieci przez myśliwych, to odbywają się wielkie publiczne i sejmowe dyskusje.

Całkowicie się w tym wszystkim zagubiliśmy, bo mowa powinna być o ekoaktywistach dopuszczających się czynów haniebnych a nawet kryminalnych – i to powinno być przedmiotem sejmowych i publicznych dyskusji a dzieci myśliwych? A dzieciom myśliwych dajcie spokój.

Zobacz także: Ekobiznes – kto zarabia na blokowaniu inwestycji w Polsce?

Fot. Piotr Szalaty


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.