poniedziałek
| 14 października 2019
Ewa Zajączkowska | 12 czerwca 2019

Minister Ardanowski o zmniejszaniu środków na Wspólną Politykę Rolną: dlaczego rolnictwo ma być ofiarą Brexitu czy błędów związanych z polityką migracyjną?

Minister Ardanowski o zmniejszaniu środków na Wspólną Politykę Rolną: dlaczego rolnictwo ma być ofiarą Brexitu czy błędów związanych z polityką migracyjną?

Podczas prezentacji raportu "Atlas Rolny" minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski wypowiedział się na temat Wspólnej Polityki Rolnej, zaznaczając, że nie zgadza się na redukcję środków unijnych dla Polski.

 

Trzeba powiedzieć, że Wspólna Polityka Rolna to nie jest wór bez dna, to jest raczej tendencja zmniejszania środków na Wspólną Politykę Rolną. Propozycja Komisji z maja ubiegłego roku jest absolutnie niekorzystna i my się nie godzimy na zmniejszenie środków na Wspólną Politykę Rolną, bo sądzimy, że eurpejskie rolnictwo i europejskie obszary wiejskie nie są w stanie wykonać tych wszystkich zadań, które społeczeństwo wobec obszarów wiejskich i wobec rolnictwa formuuje bez dodatkowych środków

 

– mówił szef resortu rolnictwa.

 

Argumenty dotyczące Brexitu, dotyczące nowych wyzwań, które Unia Europejska sobie sama zafundowała, takie jak imigranci, czy ochrona granic, są argumentami zrozumiałymi, tylko dlaczego rolnictwo ma ponieść ofiarę za decyzje, które politycy Komisji Europejskiej, czy Unii Europejskiej podejmują

 

– dodał minister Ardanowski.

 

Komisja Europejska zapowiedziała w ubiegłym roku obniżenie środków na Wspólną Politykę Rolną. Powodem takiej decyzji ma być zmniejszenie unijnego budżetu o kilkanaście miliardów euro rocznie przez wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, a także koszty związane z prowadzoną polityką migracyjną i zobowiązaniami, jakie Unia Europejska deklaruje w związku z napływem imigrantów i konieczną ochroną granic.

 

W tej chwili nie ma żadnych dyskusji w Europie na temat nowej perspektywy finansowej, wybory do Europarlamentu wstrzymały tę dyskusję, która miała się toczyć. Decyzją Komisji Europejskiej i Rady Ministrów te sprawy są zawieszone, czekamy na ukonstytuowanie się Parlamentu Europejskiego, również na to, kim będą nowi komisarze. Pozycja komisarza zawsze jest bardzo ważna i tak jak spotykam się z ministrami rolnictwa innych krajów, którzy nie godzą się, podobnie jak i my z takim budżetem, powiedzieli, że to jest bez sensu, bo dopóki nie będziemy wiedzieli ile jest pieniędzy na Wspólną Politykę Rolną, to nie decydujemy o tym, na co je wydawać. Może się okazać, że jeżeli zastosujemy bardzo szeroką gamę narzędzi, które chcielibyśmy realizować w rolnictwie, a pieniędzy będzie mało, to z niektórych narzędzi trzeba będzie zrezygnować, bo koszty obsługi będą nieproporcjonalnie wysokie do oczekiwanych efektów. Spodziewam się, że po wakacjach, bo to tego czasu nie sądzę, by Parlament Europejski ukonstytuował się w sposób konstruktywny, dyskusja na temat nowego budżetu dopiero będzie się toczyła w Europie

 

– mówił minister Jan Krzysztof Ardanowski.

 

Biorąc pod uwagę fakt, że nie znamy jeszcze unijnych komisarzy ds. rolnictwa, nie wiemy, jak rozegrają się wybory krajowe do Sejmu oraz nie znamy perspektywy finansowej Wspólnej Polityki Rolnej po 2020 roku, nie wiadomo skąd rząd Prawa i Sprawiedliwości chce wziąć środki na difinansowanie hodowli krów i trzody chlewnej kwotami 500 zł od krowy i 100 zł od tucznika.

 

Warunki są niewynegocjonowane ponieważ nie toczą się żadne negocjacje. Czasami czuję podtekst "Polska nie negocjuje nowej perpektywy, bo nie ma w tej chwili negocjacji w Europie". Mówiłem o tym wieloktornie i słowa dotrzymałem, na komitet monitorujący, który będzie pod koniec czerwca zgłosiliśmy propozycję dopłaty do świń i krów. Atak, że do Komisji Europejskiej to nie zostało do tej pory, może postawić ktoś, kto nie ma żadnej wiedzy na temat obrotu dokumentów w Komisji Europejskiej. Najpierw trzebaby przedyskutować sprawę na komitecie monitorującym, uzyskać akceptację merytoryczną projektu, wtedy dopiero można występować o przesunięcia w ramach PROW. Jeżeli to byłoby realizowane w tym roku, na co mam nadzieję, to będzie z przesunięć w PROW, raz do roku można takich przesunięć dokonywać. To są środki, które będą miały rekompensować rolnikom większą jakość dobrostanu dla zwierząt

 

- podkreślał minister rolnictwa.

 

Wspólna Polityka Rolna co kilka lat przechodzi pewną reformę. Kiedyś celem i paradygmatem było zwiększenie produkcji rolniczej. Europa zaczęła produkować tyle, że nie wiadomo, co z tym robić. Było ograniczenie, wprowadzenie kwot, ograniczeń wielkości produkcji, dopłacania za to, że ktoś jest rolnikiem i najlepiej, żeby nic nie produkował. Potem nastąpiło przesunięcie w kierunku wielofunkcyjnego wykorzystania obszarów wiejskich, czyli wieś zajmuje się nie tylko produkcją żywności, ale zajmuje się szeregiem usług społecznych, ten etap trwa. Teraz większy nacisk kładziony jest na prośrodowiskowe, proekologiczne, związane z bioróżnorodnością, z klimatem, z wodą, z glebą działania i cieszę się, bo to jest postulat Polski od dawna, by przekierować część pieniędzy unijnych właśnie na te działania, których oczekują konsumenci europejscy, a które są lepiej wpasowane w naszą strukturę gospodarstw

 

– dodał szef resortu rolnictwa.

 

 

Fot.: wikipedia.org


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.