logo swiatrolnika.info
Portal rolniczy, porady dla rolnika, informacje agro
Ewa Zajączkowska-Hernik | 22 lutego 2021

Piątka dla zwierząt podzieli rolników? Komentują Warzecha, Bosak, Ardanowski, Sachajko, Klimczak i rolnicy

Nowa piątka dla zwierząt, która zapowiedział Marek Suski, podzieli, czy połączy rolników, tak jak jesienią 2020 roku? Rolnicy jednogłośnie mówią, że nic do tej pory ich tak nie zjednoczyło, jak piątka dla zwierząt i właśnie to najbardziej przeraża polityków partii rządzącej, dlatego rozpoczęła się gra na podział rolników. Dziel i rządź Prawo i Sprawiedliwość jest mistrzem w tej taktyce.

Piątka dla zwierząt, czyli taktyka “dziel i rządź” w praktyce

Piątka dla zwierząt jesienią zjednoczyła rolników wszystkich branż. W protestach w Warszawie brali udział hodowcy drobiu, bydła, trzody chlewnej, producenci zbóż i pasz, hodowcy psów i kotów rasowych razem z politykami Konfederacji, PSL, a nawet PiS-u protestowali pod Sejmem i Kancelarią Prezydenta. Udało się powstrzymać piątkę dla zwierząt do teraz, gdy poseł Marek Suski w jednym z wywiadów zaznaczył, że prace nad nową piątką dla zwierząt ruszą, ale będzie to projekt zmieniony. W nowej wersji nie będzie zakazu uboju rytualnego, a rolnicy będą dobrowolnie, na podstawie oświadczenia, rezygnować z tej metody uśmiercania zwierząt. Problem polega na tym, że to nie rolnicy ubijają zwierzęta, a ubojnie, które zdecydują się na ubicie bydła, czy drobiu w sposób dla siebie opłacalny, wobec tego jest to propozycja martwa sama w sobie.

Nie tylko to jednak przykuwa uwagę, gdy mówimy o nowej piątce dla zwierząt. PiS zamierza podzielić rolników i maksymalnie oddalić hodowców bydła, drobiu, czy trzody od hodowców zwierząt na futra. Ta jedna branża jest na celowniku PiS-u od 2017 roku, kiedy nieudolnie ówczesną piątkę dla zwierząt próbował przepchnąć m.in. były już poseł Krzysztof Czabański. Dziś jego pilny uczeń Grzegorz Puda, który jest ministrem rolnictwa zamierza doprowadzić do zamknięcia hodowli zwierząt na futra. Jak nie piątką dla zwierząt, to koronawirusem u norek.

PiS od początku stosował strategię “dziel i rządź”, polegającą na łamaniu oporu i próbie rozbicia jedności rolników. To było widać najbardziej podczas największej chyba manifestacji rolników przeciwko piątce dla zwierząt, która została wręcz fizycznie podzielona na mniejsze grupy. Policja, tysiące funkcjonariuszy w zasadzie stracili cały dzień, by izolować te grupy od siebie, by nie pozwolić wszystkim dotrzeć pod Sejm, by nie pokazali swojej siły wobec antyhodowlanych i antyrolniczych zamierzeń rządu Mateusza Morawieckiego

– powiedział na antenie portalu Świat Rolnika.Info poseł Krzysztof Bosak z Konfederacji.

Czytaj także: Blokowanie inwestycji – rząd za większym udziałem NGO w wydawaniu decyzji środowiskowych

Myślę, że to jest celowe rozbicie środowiska rolniczego, które, można powiedzieć, dzięki piątce dla zwierząt i pomysłowi Kaczyńskiego, zostało w końcu zjednoczone. Wszyscy przedstawiciele i liderzy organizacji oraz związków zawodowych, czy producentów rolnych tacy, jak futrzarze, trzodziarze, bydlarze, producenci zbóż stanęli murem przeciwko temu choremu pomysłowi. Wtedy takiej jedności partia rzuciła rękawicę i poddała się więc Naczelnik z posłami wpadli na pomysł, że trzeba nas rozbić i zdziesiątkować, a wszystkie pomysły piątki dla zwierząt rozdzielić na osobne projekty, żeby łatwiej to było procedować

– zaznaczył Konrad Krupiński, rolnik i hodowca z Olecka.

Oglądaj także: Piątka dla zwierząt. Ardanowski: nie ma rolników lepszych i gorszych. Dzielenie ich to łajdactwo

Piątka dla zwierząt – jak nie ustawą to covidem, ale hodowla norek ma zniknąć – taki jest cel ministra rolnictwa?

Piątka dla zwierząt ma na celu podzielenie rolników, to już ustaliliśmy. Nie ma innego wytłumaczenia dla słów szefa klubu PiS Marka Suskiego, że ubój rytualny zostaje wyrzucony z piątki dla zwierząt, bo to był “jedyny kontrowersyjny zapis ustawy”. parafrazując. Ciekawym aspektem jest to, że w ogóle nie mówi się o zakazie hodowli zwierząt na futra, ale i na to jest proste wytłumaczenie. U norek pojawił się koronawirus więc minister rolnictwa Grzegorz Puda wydał rozporządzenie o nakazie wybicia zwierząt zakażonych. Problem w tym, że do tej pory nie udało mu się ustalić odszkodowań dla hodowców, których zwierzęta muszą zostać wybite, a ferma zutylizowana.

W jakiś dziwny sposób w rozporządzeniach, które w grudniu wydał minister rolnictwa odnośnie tej choroby i postępowania przez służby weterynaryjne norki się nie znajdują. (...) Zasada musi być jednoznaczna dla wszystkich grup zwierząt, bo jeżeli ta zasada nie jest przestrzegana, to jest podejrzenie, że jak się nie udało wyeliminować hodowli zwierząt futerkowych piątką dla zwierząt, to zwalczymy ją epidemią koronawirusa i nakręceniem opinii społecznej, że to może ludziom zaszkodzić, bo może nastąpić jakaś mutacja, która przeniesie się z powrotem na ludzi, choć jest to bardzo mało prawdopodobne. (...) Od dawna jest próba podzielenia rolników na tych lepszych, którzy produkują żywność i tych gorszych, może jakichś mafiozów, ludzi nieuczciwych, przestępców, którzy hodują zwierzęta futerkowe, to jest skandal i łajdactwo

– powiedział Jan Krzysztof Ardanowski w programie “Polska na serio” na kanale Świat Rolnika.Info.

Ja nie wierzę to, że rolnicy odwrócą się od hodowców zwierząt na futra, bo to są też rolnicy. Rolnik nigdy nie odwróci się od rolnika, rolnik zawsze będzie wspierał rolnika i tyle. Dla mnie kwestia jest prosta. Wyłączenie zakazu uboju religijnego pod piątki nie spowoduje tego, że rolnicy nie będą mówić głośno, że są przeciwko temu, żeby zakazać hodowli zwierząt futerkowych

– stwierdził Jacek Zarzecki, prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego.

Tutaj nie ma co ukrywać, że jeśli chodzi o zwierzęta futerkowe i hodowców zajmujących się tą hodowlą, te ataki są od wielu, wielu lat, tylko ta intensyfikacja ataków w ostatnim czasie nabrała jakiegoś zastraszającego tempa. Jeżeli nie tym, to innym narzędziem, cały czas nagonka w internecie, teraz używa się jeszcze koronawirusa. Nie ma co ukrywać, koronawirus jest tematem, który pozwala załatwić dużo spraw. Dziwi mnie jednak sytuacja, że polski rząd nie wyciągnął żadnych wniosków po sytuacji w Danii, gdzie wybito potężne ilości norek, a rząd został złamany tą sytuacją 

– skomentował Michał Nowacki, rolnik, hodowca, autor vloga Rolnik NIEprofesjonalny. 

Opublikował:
Ewa Zajączkowska-Hernik
Author: Ewa Zajączkowska-HernikWebsite: https://swiatrolnika.info/redakcja
O Autorze
Dziennikarz, publicysta, komentator polityczny. Absolwentka Uniwersytetu Marii Skłodowskiej-Curie. Z pasji nauczyciel historii i wiedzy o społeczeństwie. Antysocjalistka, wolnorynkowiec. Serce po prawej stronie.
wiecej
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.