O tym co ważne dla polskiej wsi.

Czyste powietrze czysty zysk Czyste powietrze czysty zysk
Talk icon

Wywiady

09-12-2022

Autor: Świat Rolnika

Telus: Ceny nawozów powinny utrzymać się na akceptowalnym poziomie

Ceny nawozów

Robert Telus w rozmowie z Ewą Zajączkowską-Hernik odniósł się do cen gazu, które mają wzrosnąć od stycznia 2023 roku i mogą przełożyć się na rosnące ceny nawozów. 

Poseł Prawa i Sprawiedliwości powołując się na słowa wicepremiera Henryka Kowalczyka, podkreślił, że nawozy powinny utrzymać się w granicy cenowej między 3 a 4 tysiące za tonę.  Jego zdaniem jest to akceptowalny poziom cenowy, na jaki mogą zgodzić się rolnicy. Zapewnił również, że w tym bardzo trudnym okresie polski rolnik nie zostanie sam.

Telus: Ceny nawozów rosły przez dystrybutorów

Ewa Zajączkowska-Hernik: Ceny nawozów są uzależnione od cen gazu. Od stycznia 2023 roku ceny gazu wzrosną. Co prawda została przygotowana i przegłosowana ustawa o podatku akcyzowym, która zamraża ceny gazu dla odbiorców indywidualnych czy odbiorców wrażliwych, takich jak np. szkół, szpitali, przedszkoli czy kościołów. Lecz rolnicy raczej z tej ustawy nie skorzystają. Czy na wiosnę w związku z tym, że te ceny gazu wzrosną – ponieważ normalnej wartości wraca podatek VAT do 23% – to rolnicy mogą się spodziewać kolejnej drastycznej podwyżki cen nawozów?

Robert Telus: Z ust Pana premiera Kowalczyka poszła informacja do polskiego rolnika, że zrobimy wszystko, aby nawozy były w rozsądnych cenach. Tutaj Pan premier nawet podał, że to jest granica cenowa między 3 a 4 tysiące złotych za tonę nawozu, a  nie 6, jak to już niektórzy próbowali wprowadzać. Dlatego to jest cena, która myślę, że zostanie w jakiś sposób zaakceptowana przez rolników. Z drugiej strony rolnicy wiedzą, że jesteśmy jedynym krajem w Europie, który w tym bardzo trudnym okresie wspomógł polskiego rolnika tą pomocą nawozową. Żaden inny kraj w całej Europie nie zdecydował się na taką pomoc. Myśmy się zdecydowali dlatego, że wiemy o tym, że nie można zostawiać polskiego rolnika w tak trudnej sytuacji bez takiej pomocy. Dlatego proszę uwierzyć, że tak dalej będzie i na pewno nie zostawimy rolnika z tym problemem i na pewno będziemy pomagać. Jeżeli chodzi o gaz, nie obejmuje to rolnictwa bezpośrednio, ale nasze zakłady azotowe może objąć i obejmie, mam nadzieję.

Ewa Zajączkowska-Hernik: Podczas posiedzenia komisji rolnictwa prezes zarządu spółki Azoty stwierdził, że przy obecnych cenach nawozów produkcja rolna jest rentowna. Jak się słucha rolników, to powiedziałabym, że raczej średnio im się opłaca kupować tak drogo nawozy. Pan mówi, że również ta cena będzie oscylowała między 3 a 4 tysiące złotych. To są jednak wysokie ceny nawozów dla rolników.

Robert Telus: Tak, jeżeli uda nam się utrzymać ceny za zboże, które mieliśmy, bo teraz już jest trochę niżej i tu jest problem. Natomiast jeżeli by się nam udało utrzymać te ceny za zboże, te, które były dosyć wysokie, to myślę, że polski rolnik dałby sobie radę z tymi bardzo trudną sytuacją i wysokimi cenami za nawozy. Gorszym problemem jest to, żebyśmy poradzili sobie z tymi cenami. Ja wiem o tym, bo też rozmawiałem z premierem Kowalczykiem na ten temat. Musimy tutaj zareagować, jeżeli chodzi zboże, które wjeżdża z Ukrainy, bo to ono nam psuje rynek i to jest problem, z którym musimy sobie poradzić.

Ewa Zajączkowska-Hernik: Na początku jak zboże z Ukrainy wjeżdżało, to politycy zapewniali, że absolutnie nie będzie żadnego problemu i polski rolnik nie odczuje żadnych konsekwencji w związku z tym.

Robert Telus: Ja sam o tym mówiłem, nie powiem, że nie, też mówiłem, że tak będzie. Myślę, że to tak naprawdę się skończy, dlatego że rynek bardzo mocno zareagował na to wpływające zboże. Firmy, które często są polskie, chcą bardzo mocno na tym zarobić, wolą sprowadzić coś z Ukrainy, a nie kupują od polskiego rolnika i jest to pewien problem. Jednak podejrzewam i mam nadzieję, że tak się stanie, że za chwilę to zboże będzie wypływać. Ono już wypływa poza granice naszego kraju, ale jeszcze w zbyt małej ilości. Bilans wypływającego zboża z tym napędzającym jest dla nas niekorzystny na tę chwilę. Musimy spowodować, żeby jak najszybciej wypłynęło to zboże zagranicę, a również spowodować, żeby to z Ukrainy, które płynie troszkę go przyblokować. Są pewne mechanizmy, które od poniedziałku uruchomił premier Kowalczyk, żeby właśnie tak się stało, żeby ten bilans wypływającego zboża z bilansem napływających zboża nie był tak niekorzystny dla polskiego rolnika.

Ewa Zajączkowska-Hernik: Panie przewodniczący, jeszcze jedno pytanie do cen nawozów, bo wspomniał pan, że jako jedyne państwo w Unii Europejskiej wprowadziliśmy dopłaty do nawozów dla polskich rolników. Tutaj bardzo często rolnicy zwracają uwagę na taki mechanizm, że spółki, które zajmują się produkcją nawozów, najpierw przez bardzo duże marże zarobiły olbrzymie pieniądze, chociażby na nawozach. Jako spółki skarbu państwa te pieniądze trafiły do budżetu i potem z tego budżetu zostały dystrybuowane rolnikom w ramach dopłat do nawozów. Dziwny mechanizm i można byłoby tego uniknąć, gdyby ceny nawozów były jednak normalne. Ja rozumiem cenę gazu, która jest wysoka, a gaz jest niezbędny do produkcji nawozów. No ale jednak marże tych spółek porażają. 

Robert Telus: Tutaj się nie zgodzę, bo mechanizm był całkowicie inny. W momencie, gdy jeszcze ceny nawozów były bardzo tanie, przyjmijmy były po około 900-1000 złotych za tonę to wtedy to tak działa i jest to system od dawna, a czy jest on dobry, czy nie to możemy dyskutować. Firmy produkujące nawozy nie mogą przetrzymywać u siebie dużych ilości produktu, dlatego że to jest niebezpieczne i na część nawozów podpisuje się umowy. Dystrybutorzy kupują nawozy po niskiej cenie i tak też się stało i tym razem. W momencie, gdy gaz zaczął drożeć, cena produkcji nawozów szła bardzo wysoko, Azoty podnosiły cenę, a dystrybutorzy ich nie sprzedawali. Dlaczego? Ponieważ im się to nie opłacało. Opłacało się natomiast przetrzymać te nawozy w magazynach, bo kupili je po 800-900 złotych. A pamięta pani ten moment, kiedy tak drżało 1500, 1600, 2000, 2500, 3000? To oni nie sprzedając nawozów, więcej na tym zarobili, niż gdyby mieli sprzedawać. I ten mechanizm zaburzył cały rynek, bo te nawozy były. Później nawet rolnicy byli zaskoczeni, dlaczego kupują stary nawóz z 2018 lub 2019 roku. Dlaczego? Bo leżał dystrybutorów. To ten mechanizm zadziałał w ten sposób, że zarobili na tym dystrybutorzy, a nie firmy azotowe. Jeżeli chodzi o firmy azotowe, to kilkakrotnie prezes na naszych komisjach bywał i on nie uciekał od tego, żeby rozmawiać z rolnikami o trudnych tematach oraz mówił i wyjaśniał, jak działają mechanizmy kosztów. To nie tylko gaz, to jeszcze komponenty, które są sprowadzane z Białorusi, to one jeszcze bardzo mocno zawyżają cenę i nie tylko w Polsce. Byliśmy jedynym krajem, który pomógł polskiemu rolnikowi, ale który bardzo długo produkował w stu procentach w swoich zakładach. Inne firmy zagraniczne zamykały, całkowicie produkcję, a Polska produkowała. Był tam moment tylko, kiedy była zamknięta produkcja. To był naprawdę moment i za chwilę produkcja została ponownie uruchomiona. Robimy wszystko, żeby w tej trudnej sytuacji pomóc polskiemu rolnikowi i w jakimś stopniu nam się to udaje. Może nie tak, jak byśmy to oczekiwali czy jak oczekują tego rolnicy, ale robimy wszystko by pomóc im przetrwać ten bardzo trudny okres.

Ewa Zajączkowska-Hernik: I na koniec pytanie, bo to się świetnie zazębia. Cała na biało wchodzi Krajowa Grupa Spożywcza, która będzie dystrybutorem nawozów. Co rolnicy będą z tego mieli? Powiedział o tym mechanizmie, który zaburzył rynek i spowodował, że rolnicy płacili bardzo duże pieniądze za nawozy właśnie przez to, że dystrybutorzy przetrzymywali te nawozy i taką bańkę spekulacyjną nabijali. A jak zachowa się Krajowa Grupa Spożywcza i czy też będzie spekulowała?

Robert Telus: Wtedy jeszcze Krajowej Grupy Spożywczej nie było, bo jest ona od niedawna. Jeżeli będziemy mieć swoją firmę państwową, na którą będziemy mieć wpływ, to właśnie zrobimy wszystko, żeby oni nie zarabiali na rolniku, tak jak zarabiały te firmy dystrybucyjne, które dmuchały te ceny nawozów jak bańkę bardzo mocno. Po to jest właśnie Krajowa Grupa Spożywcza, żeby w takich momentach reagować.

Czytaj też: Urbaniak: Zerowa stawka VAT na nawozy powinna być standardem

swiatrolnika.info 2023