Talk icon

Wywiady

09-11-2022

Autor: Świat Rolnika

Maliszewski: Sytuacja polskich sadowników jest bardzo trudna

Maliszewski

Mirosław Maliszewski w wywiadzie dla naszego serwisu odniósł się do bardzo trudnej sytuacji, w jakiej znaleźli się producenci jabłek i śliwek. 

Zdaniem posła Polskiego Stronnictwa Ludowego polscy producenci jabłek i śliwek znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji przez szereg czynników. Głównym problemem dla sadowników są zamknięte przez wojnę rynki wschodnie, gdzie przez ostatnie lata trafiała większość produkcji. Podkreślił również, że służby podległe ministrowi rolnictwa robią bardzo niewiele w zakresie ukrócenia fałszerstw produktów trafiających do naszego kraju. 

Maliszewski: Producenci śliwek mogą tylko liczyć straty

Mirosław Maliszewski wymienił trzy główne czynniki, z jakimi zmagają się polscy producenci śliwek. Jak podkreśla “producenci tego gatunku mogą mówić jedynie o liczeniu strat”

“Sytuacja sadowników jest bardzo trudna i mają na to wpływ trzy czynniki. Pierwszy jest taki, że nie mamy gdzie wyeksportować śliwek, ponieważ nasi główni odbiorcy, czyli Europa Wschodnia – Rosja, Białoruś – są odcięte jako rynki zbytu, więc tam sprzedaży nie ma i towar jest zagospodarowywany jedynie na rynku krajowym. My od lat w przypadku śliwek byliśmy nastawieni na eksport. Drugi czynnik, który negatywnie wpływa na sytuację polskich śliwek, wynika z ułatwionego dostępu kilku krajów (w tym Serbii) do rynku europejskiego. Lokują one swoją produkcję w Europie, bardzo często sprzedając ją fałszywie jako produkt polski. Stąd wynika bardzo duży import z innych krajów i trafia on do Polski, zabierając miejsce na tym rynku rodzimej produkcji. Trzecim bardzo istotnym czynnikiem jest brak rąk do pracy. Sadownicy nie byli w stanie zatrudnić takiej liczby pracowników, którzy mogliby te wszystkie śliwki zebrać, dlatego nadal wiszą one na drzewach. Nie są oni także w stanie więcej zapłacić pracownikom, z powodu niskiej ceny produktu, na co wpływ mają dwa poprzednie czynniki. Dlatego sytuacja w przypadku śliwek jest dramatyczna i ona się już nie poprawi, ponieważ mamy koniec sezonu, a producenci tego gatunku mogą mówić jedynie o liczeniu strat” – twierdzi Mirosław Maliszewski.

Poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego odniósł się również do nieskuteczności polskich służb. Jego zdaniem potrafią skontrolować zwykłego rolnika, a są bezradne, gdy chodzi o dużego importera lub sieć handlową.

“Mam wrażenie, że działania służb, podległych ministrowi rolnictwa w zakresie kontroli importu są cały czas nieskuteczne. Te organy bardzo chętnie zajmują się bezbronnym rolnikiem, natomiast trudno im przeciwstawić się jakiemuś silnemu importerowi czy jakiemuś dużemu operatorowi (np. sieci supermarketów). W moim odczuciu służby państwowe są kompletnie niewydolne w przypadku tych wszystkich fałszerstw polskich produktów. Wielokrotnie pytałem, ile kontroli było prowadzonych w zakresie sprawdzenia jakości importowanego produktu, chociażby na pozostałości środków ochrony roślin. Były to śladowe ilości kontroli, które absolutnie tym uprawiającym nielegalny proceder nie przeszkadzają w dalszej działalności. Jeżeli w takiej Serbii koszty produkcji są niższe niż u nas i te bardzo tanie śliwki wpływają w nieograniczony sposób na rynek polski, to zabierają miejsce krajowemu produktowi. Dlatego krajowy producent nie ma gdzie tych śliwek ulokować, bo jego miejsce zajął import. On jest legalny, ale odbywający się ze złamaniem przepisów. Śliwka to jest wąski segment rynku i wystarczy, że kilka tysięcy ton wjedzie do Polski i cena z automatu spada. Przetwórnie czy sieci supermarketów wykorzystują tę sytuację, by zaniżyć skup surowca krajowego” – wyjaśnia. 

Zamrożenie cen energii nie obejmie kluczowych okresów

Mirosław Maliszewski zaznacza, iż pomoc oferowana przez rząd w zakresie zamrożenia cen energii jest zbyt mała, a także nie obejmie kluczowych okresów, gdy producenci ponoszą największe koszta podczas przechowywania owoców.

“Pomoc rządu w zakresie zamrożenia cen energii jest mała, jeśli spojrzymy na ustalony limit oraz jest zbyt późno wprowadzona, bo zacznie obowiązywać od 1 grudnia. Należy zauważyć, że owoce po zbiorze schładzamy w sierpniu i we wrześniu. 80 procent kosztów energii, które generuje przechowywanie owoców, ponoszone jest na początku sezonu, kiedy z temperatury 20-25 stopni Celsjusza muszą być schłodzone do temperatury 2 stopni Celsjusza. Wtedy występuje największe zapotrzebowanie na energię i niestety to zamrożenie cen tego okresu nie obejmuje. Sadownicy niewiele na tym skorzystają, a obecne koszty energii decydują o tym, czy owoce składować w chłodni, czy nie. Wielu producentów niestety bojąc się, że nigdy nie odrobi pieniędzy zainwestowanych w energię, zdecydowało się po karygodnie niskich cenach sprzedawać owoce do przetwórstwa, co w jakiejś części przyniosło zwrot poniesionych nakładów. To jest jeden z wielu dramatów sadownictwa jabłkowego” – powiedział Mirosław Maliszewski.

Wyjaśnił, że tak jak w przypadku śliwek, producenci jabłek nie mają gdzie sprzedać swoich owoców. Zablokowany eksport zmusza sadowników, do podejmowania niekorzystnych decyzji, które tylko częściowo pokrywają poniesione koszta.

“Tak jak w przypadku śliwek, producenci jabłek zmagają się z eksportem. Jesteśmy krajem, który na cztery wyprodukowane jabłka, trzy musi sprzedać na eksport. Dzisiaj niestety w wyniku konfliktu w zasadzie wszystkie główne rynki zbytu mamy zamknięte. Rosyjski czy białoruski nie dziwi, ale też mamy zamknięty rynek egipski, który nie chce importować, ponieważ trzyma pieniądze na drożejące zboża. Dlatego sadownicy nie mają gdzie sprzedać tych jabłek i zmuszeni są kierować je do przetwórstwa. Natomiast przemysł przetwórczy perfidnie, tak jak w przypadku śliwek wykorzystuje tę sytuację, oferując 30 groszy za kilogram jabłek przeznaczonych na sok. Dla sadowników jest to katastrofa, ponieważ nawet przy niskich kosztach to wyprodukowanie kilograma jabłek przekracza jedną złotówkę. Możemy mówić jedynie o rekompensowaniu strat, ponieważ obecnie nie ma żadnej dochodowości produkcji” – podsumował Mirosław Maliszewski, poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Czytaj też: Mirosław Maliszewski: Rynek rosyjski należy traktować jako utracony

swiatrolnika.info 2022