PILNE!

Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Opinie / Rolnictwo / Monika Przeworska: Polscy rolnicy są w coraz gorszej sytuacji

Monika Przeworska: Polscy rolnicy są w coraz gorszej sytuacji

Autor: Świat Rolnika 2022-07-19 22:30:00
Przeworska

Dyrektor IGR Monika Przeworska w wywiadzie dla Radia Maryja skomentowała sytuacje polskich rolników oraz opowiedziała o protestach rolników w Holandii.

Sytuacja polskich rolników w związku z napaścią Rosji na Ukrainę jeszcze bardziej się pogorszyła. Rosnące ceny nawozów, ceny paliwa, żywności oraz samo zboża powodują coraz większy niepokój. Obecnie problemem jest brak możliwości składowania zebranego zboża, ponieważ magazyny są zajęte przez np. pszenice z Ukrainy.

Ukraińskie zboże blokuje polskie magazyny?

Sytuacja na Ukrainie rezonuje na wiele aspektów naszego życia. Na polski rynek napływa zboże z Ukrainy. Z tego powodu w magazynach zaczyna brakować miejsca, a wielu rolników obawia się, że zabranie miejsca na polskie zboże z tegorocznych żniw.  Zdaniem Moniki Przeworskiej wojna na Ukrainie spowodowała duże pogorszenie się sytuacji na rynku zbóż.

„Z jednej strony słyszymy, że sytuacja jest trudna, że tego zboża globalnie może zabraknąć, będą takie regiony, które zmierzą się z niedoborami żywności. Polska jest w specyficznym położeniu, ponieważ nasze strategiczne położenie powoduje, że czujemy się odpowiedzialni za wywóz zboża z Ukrainy, które tam zostało wyprodukowane i nie może zostać wywiezione z powodów wojennych i blokad wielu portów przez wojska rosyjskie. Obiektywnie patrząc, wzięcie na siebie odpowiedzialności przez Polskę to sprawa chwalebna i dobrze, że przed tą odpowiedzialnością nikt się nie uchyla, tylko należy pomagać świadomie, żeby własnego rolnictwa i gospodarki nie zniszczyć. Niestety wszystko w taką stronę zmierza” – powiedziała dyrektor IGR.

„Niestety, nie jesteśmy tylko krajem tranzytowym, gdzie w teorii miało tylko trafiać do naszych portów, albo jechać dalej drogą lądową na zachód Europy. Jednakże, informacje z rynku mówią jasno, że wiele firm chce zrobić dobry interes na tej wojnie, kupuje zboże z Ukrainy i wypełnia nimi magazyny, by potem ten surowiec sprzedać. Słyszymy komunikaty, które trafią do polskich rolników ze strony firm produkujących pasze, czy tych, które magazynują zboże – one są dość proste – kupiliśmy zboże z Ukrainy i nie jesteśmy zainteresowani zbożem z Polski, chyba, że po niskiej cenie. Należy przypomnieć, że jesteśmy po rekordowym sezonie, gdzie wyprodukowanie jednej tony np. pszenicy, pszenżyta, czy kukurydzy było bardzo drogie. Środki do produkcji były rekordowo wysokie. Należy przypomnieć, że polski rząd próbował minimalizować koszty poprzez wprowadzenie dopłat do nawozów, ale w ogólnym rozrachunku to kropla w morzu potrzeb” – dodała.

„Obecnie rozpoczynają się żniwa w wielu regionach i powoli zaczynają się zbiory jęczmienia oraz rzepaku i niestety, pomimo utrzymywania się cen zbóż na światowych giełdach na wysokim poziomie, to polscy rolnicy mogą mieć problem ze sprzedażą, w szczególności dotyczy to wschodniej pszenicy. W poprzednim tygodniu premier, a także minister rolnictwa i rozwoju wsi powiedzieli, że rząd chce przygotować przepisy, które taką sytuacje uspokoją. Warto mieć świadomość, że sytuacja ekonomiczna polskich rolników nie jest dobra i wielu producentów nie może sobie pozwolić na magazynowanie  zbóż w oczekiwaniu na lepsze czasy. Rolnicy muszą na bieżąco realizować swoje zobowiązania, ponieważ są jedną z najbardziej zadłużonych grup społecznych. Rolników wakacje kredytowe nie dotyczą, a poniesiono koszty związane z inwestycjami, które miały pomóc w przygotowaniu się do tego sezonu” – stwierdziła Monika Przeworska.

Przeworska

Monika Przeworska o protestach rolników

Rząd pracuje nad trzema wariantami pomocy dla rolników. Pierwszy z nich miałby powodować wykup zboża, wyprodukowanego w tym roku przez rolników i magazynowanie go w państwowych magazynach. Drugą opcją jest wykup zboża, ale magazynowanie go u rolnika. W dalszej części wywiadu Monika Przeworska wypowiedziała się na temat protestów rolników w Holandii.

„Z tego co słyszałam, druga opcja ma dwa warianty. Pierwszy z nich to zakup całkowity z całkowitą zapłatą, a drugi to zakup całkowity z zapłatą częściową. Moim zdaniem byłaby to bardzo rozsądna droga, która pomogłaby utrzymać płynność finansową w wielu gospodarstwach, a w ostatnim czasie jest to bardzo trudne” – stwierdziła.

„Protesty rolników odbędą się 22 lipca w Holandii, ale będzie to specyficzna akcja, ponieważ będzie to spotkanie rolników z konsumentami. Do tej pory producenci rolni wychodzili i protestowali przeciwko polityce rządu. Ważne jest patrzenie z naszej perspektywy na strajki w Holandii, ponieważ, z jednej strony jesteśmy konkurentami na rynku, ale Królestwo Niderlandów pokazuje nam, co nas czeka. Tak było w przypadku ograniczania produkcji zwierzęcej. To tam uznano, że hodowla zwierząt na futra to już przeżytek i można z tego zrezygnować. Teraz przyszedł czas na kolejne sektory. Trzy lata temu próbowano ograniczyć produkcje bydła, produkcję drobiu i trzody chlewnej. Teraz holenderski rząd idzie o krok dalej” – dodała dyrektor IGR.

„Rząd Holandii przygotował bardzo restrykcyjny „plan terminacji lokalizacji gospodarstw rolnych”. Rząd chce odgórnie decydować, gdzie mogą być gospodarstwa rolne oraz kto może być rolnikiem. Producenci rolni są wywłaszczani i mają podpisywać deklaracje, że już nigdy nie będą rolnikami w Królestwie Niderlandów. Uważam, że coś takiego w XXI wieku, przy całej sytuacji geopolitycznej jest nie do pomyślenia, a jednak jest państwo, które taką politykę realizuje. Tamtejszy premier mówi, że żywność nie musi być produkowana w Holandii, a w Europie powinno być produkowane mniej jedzenia. Jest to bardzo niebezpieczne myślenie, a niestety wiele lewicowych pomysłów ma właśnie swój początek w Holandii” – skomentowała.

Czytaj również: Szczepan Wójcik apeluje: Nie wprowadzajcie Zielonego Ładu!

Radio Maryja/fot.AR