PILNE!

Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Opinie / Rolnictwo / Marek Sawicki: Na szczęście Jachira nigdy nie będzie odpowiadać za rolnictwo

Marek Sawicki: Na szczęście Jachira nigdy nie będzie odpowiadać za rolnictwo

Autor: Oliver Pochwat 2022-08-07 12:00:00
Marek Sawicki

Marek Sawicki jest przekonany, że ograniczanie produkcji żywności w Holandii przez rząd Marka Ruttego w dobie wojny jest skrajnie nieodpowiedzialne.

Raport ministerstwa finansów po raz pierwszy daje wgląd w to, jak bardzo sektor rolniczy, obejmujący w Niderlandach ok. 40 tys. gospodarstw hodowlanych, będzie dotknięty realizacją rządowych planów, które przewidują redukcję emisji tlenku azotu o 70 procent do 2030 roku.

ŚwiatRolnika.info: Jak ustalili dziennikarze holenderskiego "NRC", żeby zrealizować zamierzenia gabinetu premiera Marka Ruttego, zamkniętych będzie musiało zostać 11,2 tys. gospodarstw. 17,6 tys. z pozostałych zobowiązanych zostanie do zmniejszenia liczby zwierząt hodowlanych od jednej trzeciej do prawie połowy.

Marek Sawicki: Takiego sobie wybrali premiera, to niech w tej chwili ponoszą tego konsekwencje. Wprowadzanie tego typu fanaberie w sytuacji, gdy wiemy doskonale, że liczba ludzi na świecie rośnie, a żywności ze względu na wojnę będzie mniej jest nieodpowiedzialne.

ŚwiatRolnika.info: Holenderskie rolnictwo zawsze było wzorem dla krajów Europy, w tym i Polski. Czy istnieje obawa, że podobne pomysły będzie chciała wprowadzić władza w Polsce?

Marek Sawicki: Takie pomysły w Polsce będzie wprowadzała Jachira. Na szczęście nie odpowiada ona za rolnictwo i odpowiadać nigdy nie będzie. Dlatego nie obawiam się, że polskie rolnictwo tym razem pójdzie śladami rolnictwa holenderskiego. Myślę, że dobrze byłoby, żeby Holendrzy przyjrzeli się duńskiemu rolnictwu. Duńczycy będą mieli za chwilę całą produkcję zwierzęcą zeroemisyjną, a Holendrzy i Polska patrzą się, jak oni to robią, ale sami nie robimy z tym nic.

Marek Sawicki

ŚwiatRolnika.info: Problem ograniczenia produkcji rolniczej, to nie tylko Unia Europejska, ale również USA, Kanada, Australia. Czy na świecie zapanowała "moda", że rolnik jest odpowiedzialny za wszelkie zmiany klimatu.

Marek Sawicki: Rolnik nigdy nie miał szacunku u ludzi, który rolnictwem się nie zajmowali. Nawet właściciele ziemscy pogardzali tymi, którzy ich ziemię uprawiali. Nie jest to dla mnie nic nowego. Jeść się dobrze chce, żyć się dobrze chce, ale ci, którzy muszą ciężko pracować na te wygody i przysmaki nie są szanowani. To nie jest żądna nowa rzecz. Jak świat światem tak zawsze było. Rolnikiem zawsze pogardzali…

ŚwiatRolnika.info: Jak zatem pogodzić walkę o klimat i produkcję żywności?

Marek Sawicki: Od trzech miesięcy nieustannie tłumacze i w tej sprawie napisał pismo do premiera, że jeśli chcemy mieć zeroemisyjną produkcję, to produkty poubojowe muszą trafić do biogazowni, gdzie zostaną przerobione na energię. Czy będzie to gaz komunalny, czy energię elektryczną, czy na wodór nie ma najmniejszego znaczenia. Zgodnie z unijnymi przepisami wszystko, co jest z produkcji zwierzęcej będzie przepracowane na energię, będzie zeroemisyjne. Cały dwutlenek węgla, który jest emitowany zostanie z powrotem wykorzystany w produkcji energii. Czas najwyższy, żeby Polska to zrozumiała.

Duńczycy już dziś mają 30 proc. udziału biogazu rolniczego. Do 2030 r. chcą mieć 75 proc, a na koniec roku 2040 chcą mieć w użyciu tylko biogaz bez korzystania z zasobów gazu ziemnego, którego mają sporo.

Cztaj także: Mirosław Borowski: Wspieramy i popieramy holenderskich rolników