PILNE!

Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Opinie / Rolnictwo / Krzysztof Tuduj: W Polsce każdy boi się protestów środowisk proekologicznych

Krzysztof Tuduj: W Polsce każdy boi się protestów środowisk proekologicznych

Autor: Oliver Pochwat 2022-01-25 13:00:00
Krzysztof Tuduj

Krzysztof Tuduj skomentował dla portalu ŚwiatRolnika.info odstrzał wilków w Skandynawii. Poseł  wyjaśnił również, dlaczego w Polsce są możliwe protesty.

Poseł Konfederacji wyjaśnił również, dlaczego w innych krajach jest możliwa redukcja populacji wilka. Norwegia, Szwecja i Finlandia planują odstrzelić tej zimy część populacji wilka w swoich krajach. W opozycji do redukcji populacji tego drapieżnika stoją organizacje ekologiczne, które mówią o łamaniu prawa Unii Europejskiej.

ŚwiatRolnika.info: Kraje skandynawskie postanowiły zredukować swoją populację wilka. Dlaczego w Polsce nie można przyjąć podobnych rozwiązań?

Krzysztof Tuduj: W Polsce każdy boi się reakcji i protestów środowisk proekologicznych, które są małe, ale bardzo głośne. Sprawa rosnących problemów z populacją wilka jest przekierowywana z torów analizy problemu na tory emocjonalne. Mądrej debaty brak. Robi się z wilka jedyne dobro godne chronienia. Uderza się w myśliwych i ich przedstawia jako żądnych krwi i wilczych skalpów złych ludzi. Jak dalekie jest to od prawdy, to wie każdy, kto ma coś wspólnego z myślistwem. Ignoruje się bardzo poważne argumenty za kontrolą populacji.

Co ciekawe, w kontekście Finlandii, obecnie wilków jest tam około 300, a organizacje proekologiczne uznają za pożądaną i graniczną liczbę 500 szt. W Finlandii, w której lesistość jest na poziomie 69%, a przy niewiele większej powierzchni kraju niż polskiej, gęstość zaludnienia to 16 osób na kilometr kwadratowy. Porównując, w Polsce lesistość wynosi 30%, gęstość zaludnienia to 122 osoby na kilometr kwadratowy, a wilków jest co najmniej 1500 sztuk, może 2500 sztuk, a może i jeszcze więcej, bo nikt dokładnie nie wie. Sytuacja jest więc znacznie bardziej poważna niż w krajach skandynawskich, które jednak wilka już redukują.

Szkoda, że w Polsce zawsze miotamy się od skrajności do skrajności. Mówiłem o tym w zeszłym roku, i będę to powtarzał, że mamy moment, w którym należy wypracować politykę wobec wilka i określić pożądaną wielkość populacji. Szkody hodowców, właścicieli psów, poczucie zagrożenia mieszkańców to istotne czynniki zasługujące wzięcie w obronę.

W dniu 7 grudnia 2021 r. złożyłem do Ministerstwa Klimatu i Środowiska interpelację poselską szeroko traktując tą sprawę i czekam z niecierpliwością na odpowiedź. Ciekawi mnie m.in. jak minister wytłumaczy sposób liczenia wilków. Na ile są to szacunkowe dane, a na ile pewne i jaką dokładnie metodą liczenie jest prowadzone. Odpowiedź po przedłużeniu terminu jest zapowiedziana na 1 lutego b.r. Postawiłem 28 dość szczegółowych pytań, które mam nadzieję, przyczynią się znacznie do monitoringu problemu i polepszą jakość polskiej debaty w tej materii. Jeśli będzie trzeba, to będę kierował kolejne interpelacje. Sprawa jest rozwojowa.Wilk Piotr Lutyk

ŚwiatRolnika.info: Kraje skandynawskie dostrzegają zagrożenia płynące z dużej ilości wilka. Dlaczego Polska ma być rezerwatem przyrody w Unii Europejskiej?

Krzysztof Tuduj: Dostrzegam takie ryzyko. Marginalizowanie nas, wykluczanie z możliwości rozwoju i rywalizacji, pisanie scenariusza dla Polski ale nie takiego, który za punkt wyjścia bierze dobro Polaków. Widzę bezpośrednie zagrożenie dla przemysłu drzewnego. Polska jest potęgą, jeżeli chodzi o produkcję drzewa. Lasy Państwowe są ogromny graczem na arenie europejskiej. Stawiam roboczą hipotezę, że kierunek działań ekologicznych polega na namnożeniu wilka i stworzeniu dla niego stref ochronnych. Powstanie takich stref oznaczałoby brak możliwości prowadzenia gospodarki leśnej.

Z artykułu dotyczącego redukcji populacji wilka w krajach skandynawskich wynika, że są podniesione trzy argumenty przemawiające za odstrzałem. Jednym z argumentów jest zagrożenie dla zwierząt gospodarskich. Powiedzmy sobie otwarcie, że populacja wilka w krajach skandynawskich nie jest wielka w porównaniu do Polski, a liczba hodowców jest znacznie mniejsza, niemniej problem jest poważnie potraktowany już na wczesnym etapie. Drugim argumentem w krajach skandynawskich jest zagryzanie przez wilka psów myśliwskich, w ich ocenie są to ogromne straty. Trzecim bardzo ważnym argumentem jest to, że redukcja populacji wilka ma ogromne znaczenie dla społeczności lokalnej, pod kątem poczucia, że ktoś panuje nad tą populacją. Pojawia się aspekt psychologiczny, poczucie bezpieczeństwa na wspólnot lokalnych. Moim zdaniem jest to aspekt szalenie ważny, ale nie doceniany w Polsce. U nas obawy ludności są zakrzyczane i wykpiwane. Będzie tak do pierwszej tragedii, obym się mylił.

ŚwiatRolnika.info: Różnica między nami a krajami skandynawskimi jest jednak taka, że u nich są to zagrożeniach u nas powoli rzeczywistość.

Wracając do organizacji pseudoekologicznych. Inicjatywa Dzikie Karpaty blokowała wjazd do lasu i domagała się utworzenia Turnickiego Parku Narodowego. Władze lokalne miały związane ręce podobnie jak mieszkańcy i Lasy Państwowe. Kiedy państwo polskie zacznie być poważne?

Krzysztof Tuduj: Zadał Pan pytanie natury filozoficznej. Odpowiem politycznie. Stanie się poważne kiedy my zaczniemy rządzić. Mnie również irytuje słabość państwa polskiego i taka bezradność, która moim zdaniem jest związana z kryzysem przywództwa w Polsce. Przejawiającym się poprzez niewielką liczbę osób w samorządach i ministerstwach, które czują, że odpowiadają za dany wycinek polskiej rzeczywistości i chcą się z tego jak najlepiej wywiązać. To jest nienormalne, że grupa ekoanarchistów przejmuje władztwo nad jakimś terenem lasu i wymusza jakieś rozwiązania, a  państwo sobie z tym nieradzi.

W trakcie swojej działalności politycznej dowiedziałem się od strażnika leśnego o praktyce ekologów do wynajęcia. W trakcie protestu przeciwko wycince Puszczy Białowieskiej, w której tzw. "ekolodzy" brali czynny udział, doszło do ciekawych okoliczności. Podczas swojej służby, gdy "wynosił" protestujących z lasu, jedna z kobiet się popłakała. Nie dlatego, że potraktował ją brutalnie, ale dlatego, że jak sama stwierdziła, nie zdążyła przekłuć się do maszyn, służących do prowadzenia wycinki. Za jeden dzień zwykłego protestu otrzymywała 200 zł, a za protest z przykuciem do maszyny to już 500 zł więc stawka znacznie bardziej atrakcyjna.

Płatne zlecenia tych protestów było też potwierdzone w inny sposób. Pseudoekolodzy, którzy długo tam bytowali przy bliższym kontakcie z miejscową ludnością i po potraktowaniu alkoholem szerzej rozprawiali o realnych powodach protestu, którym były atak na polskie lasy i profesora Jana Szyszko.

Oczywiście protest nie był uzasadniony ekologicznie, tylko politycznie. Państwo polskie powinno umieć bronić się przed takimi sytuacjami, skutecznie zabezpieczać własne interesy, nawet jeśli busami zwozi się prawników do obrony takich protestujących, co miało miejsce na protestach w Puszczy Białowieskiej.

ŚwiatRolnika.info: Jednak organizacje "ekologiczne" cechuje duża hipokryzja. Puszcza Białowieska i wieli protest, ustawa LexSzyszko wielkie oburzenie z drugiej strony mamy zamek w Stobnicy i nie ma ekologów, nad Wisłą trwa wycinka drzew na obszarze Natura2000 pod budowę kładki pieszo-rowerowej i cisza. Skąd ta chwilowa ślepota?

Krzysztof Tuduj: Z hipokryzji zapewne. Nie znalazł się nikt, kto by za protest zapłacił, a z czegoś żyć trzeba. Żeby zorganizować takie protesty i mówię to jako osoba doświadczona w pracy społecznej, potrzebne są nakłady finansowe, wysoka motywacja ideowa i ludzki czas na to poświęcony. Protesty, które są długotrwałe, są trudne do zrobienia i zorganizowania. Bez względu, jakie są idee, musi być ogromna determinacja społeczna. Widać, że protesty pseudoekologów pojawiają się najczęściej w miejscach, gdzie jest jakaś gra większych interesów i ktoś jest gotów zainwestować. Można zaryzykować twierdzenie, że bez zlecenia żadne większe protesty się nie odbywają.

ŚwiatRolnika.info. Do odstrzału wilka w Skandynawii odniosła się również Magdalena środa, która na swoim Facebooku napisała, że gdy Skandynawowie pozabijają wilki, to wtedy Konfederacja z Ziobrem przejmie władzę. Czy Konfederacja z Solidarna Polska jest już gotowa do przejęcia władzy?

Krzysztof Tuduj: Myśl, jaką Magdalena Środa raczyła obdarzyć Polaków za pośrednictwem swojego konta na fb to zwykły bełkot. Przejaw fobii i oderwania od rzeczywistości. Jedyny pozytyw jak z tego wpisu można wyciągnąć to świadomość autorki, że to Konfederacja jest liderem drugiego bieguna ideowego.

Prawdą jest, że gdyby rządziła Konfederacja, to problem właściwego zarządzania wielkością populacji wilków w Polsce zostałby szybko rozpracowany.

Czytaj także: Krzysztof Tuduj (Konfederacja): Lewackie pseudoekologiczne działania opóźniają debatę na temat wilków


Autor: Polska Agencja Prasowa

PSL: Premier Morawiecki jest likwidatorem polskiego rolnictwa






Autor: Świat Rolnika

Szczepan Wójcik: NGO-sy próbują przeprowadzić w Polsce rewolucję obyczajową






Autor: Polska Agencja Prasowa

Morawiecki: Polska wieś w ostatnich latach doświadczyła wielu problemów






BULT SMOGOWICZE