PILNE!

Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Opinie / Rolnictwo / Jarosław Sachajko: Zawsze znajdzie się ktoś, kto ogłosi się zbawicielem rolników

Jarosław Sachajko: Zawsze znajdzie się ktoś, kto ogłosi się zbawicielem rolników

Autor: Oliver Pochwat 2022-01-26 14:00:00
Sachajko

Jarosław Sachajko skomentował dla portalu ŚwiatRolnika.info proponowane zmiany w przepisach o finansowaniu związków rolniczych.

Nowa propozycja zakłada, że związki rolnicze będą dostawały 1 procent z podatku rolnego. Pieniądze będą jednak przyznane organizacji z minimum 5-letnim stażem, które udowodniły, że podejmowane przez nie działania wpływają na poprawę funkcjonowania systemu rolnego.

Światrolnika.info: Lider AgroUnii twierdzi, że Prawo i Sprawiedliwość wraz z Kukiz’15 przygotowują ustawę o finansowaniu rolniczych związków zawodowych. Czy o prawda?

Jarosław Sachajko: Nie. Jest to ustawa o izbach rolniczych. Chodzi o to, że izby rolnicze mają zbyt niewiele kompetencji, a rolnicy nie chodzą na wybory do izb rolniczych. Ustawa zakłada, że wybory do izb rolniczych będą odbywały się przy okazji wyborów prezydenckich w tym samym lokalu i w tym samym czasie. Nie może być przecież tak, że 1 lub 2 procent rolników wybiera izby rolnicze. W tej samej ustawie chciałem spełnić postulat z ubiegłej kadencji, aby związki zawodowe miały swoje pieniądze i nie były zależne do ministra. Dlatego właśnie zaproponowałem, aby rolnicy przy płaceniu podatku rolnego decydowali, na jaki związek zawodowy przekażą swoje pieniądze. Oznacza to, że 1 procent podatku zostanie zabrany gminom, a rolnik będzie decydował, który związek je otrzyma. Związki zawodowe, które reprezentują rolników, powinny być obecne w całym kraju. Oznacza to obecność przynajmniej w 10 województwach i 3 powiatach. Chociaż uważam, że nadal jest to za mało.

Nie chciałbym, aby zdarzyła się sytuacjaMichal Kolodziejczak 01, w której przygotuję ustawę, a następnego dnia powstanie 100 związków, które spełnią niewygórowane wymagania i te pieniądze się rozejdą. Uważam, że powinny być to zatem związki, które pokazały, że coś zrobiły. Płatnicy podatku PIT mogą przeznaczyć 1 proc. swojego podatku na organizacje pożytku publicznego. To nie są jednak organizacje wzięte z sufitu. Muszą być organizacjami pożytku publicznego, które znajdują się na specjalnej liście u ministra finansów, spełniają cezurę czasową. Podobne rozwiązania zakłada ustawa o izbach rolniczych dotycząca związków zawodowych. Jest ograniczenie, które zakłada, że organizacja rolnicza powinna liczyć sobie co najmniej 5 lat. Musi być wiadome, że nie stoi za nimi żaden hochsztapler. W naszej historii mieliśmy już Stana Tymińskiego, który przyleciał z Peru z czarną teczką i chciał zostać prezydentem. W przypadku związków zawodowych zawsze znajdzie się ktoś, kto ogłosi się zbawicielem rolników.

W projekcie jest ograniczenie czasowe, która zakłada, że organizacja rolnicza powinna liczyć sobie co najmniej 5 lat. To się bardzo nie podoba Michałowi Kołodziejczakowi, który założył związek zawodowy niecały rok temu, co oznacza, że nie spełniałby warunków określonych w ustawie. Jednak niekoniecznie byłby wykluczony. Chodzi tylko o to, żeby jakiś związkowiec nie nachapał się pieniędzy i nagle przeskoczył do parlamentu za pieniądze rolników – tego się obawiam. We Francji związki łączą się ze sobą, żeby reprezentować rolników. Dlaczego w Polsce mamy tak wiele związków? Gdy prześledzimy historię, okaże się, że ten, który nie został wybrany na przewodniczącego izby lub związku, zakładał swój związek, a teraz będzie chciał ograbić gminy z pieniędzy. Nie, tak nie może być. To ma być związek, który już istnieje i pokazał, że potrafi coś zrobić. Oburzają mnie słowa Pana Michała Kołodziejczaka mówiącego „niech będzie tak, jak jest”. Ustawa ta powinna być procedowana, bo izby trzeba zmienić, a związki zawodowe nie mogą być związkiem kanapowym promującym jednego polityka. Powinny to być związki ogólnokrajowe. Rozmawiałem z jednym z byłych szefów Solidarności RI, który wprost powiedział, że u siebie w rejonie powzięli podobną uchwałę, która mówi, że szefem związku nie może być polityk. O tym powinien mówić Michał Kołodziejczak, a nie o kasie dla siebie. Chwali się pieniędzmi, które ma i najlepiej, żeby nikt inny nie miał pieniędzy, tylko on. To jest antyrolnicze podejście.

ŚwiatRolnika.info: Michał Kołodziejczak mówi jednak, że przepisy są wymierzone w AgroUnię, a sprawa wyjątkowo śmierdzi. W jednej rozmowie stwierdził, że Solidarność RI i inne związki są blisko PiS.

Jarosław Sachajko: Słyszałem ten zarzut. Michał Kołodziejczak założył również partię polityczną. To jest dopiero system. Jest on szefem związku i partii politycznej. To jest działanie partyjne i paskudnie populistyczne. W kilku rzeczach chwaliłem AgroUnie, bo rzeczywiście wskazali oni na fałszowanie żywności w supermarketach. Patrząc jednak na to, co obecnie wyrabia i co mówi Michał Kołodziejczak, powiem wprost, że chce on być politykiem w parlamencie, a nie związkowcem. Zrobił sobie ze swojego związku zawodowego trampolinę do tego, żeby zostać politykiem. Oczywiście ja mu tego nie bronię. Niech sobie startuje, ale nie za pieniądze rolników na związek zawodowy. Na scenie związkowej i politycznej jest on obecny od tego roku.

Przypominam, że wcześniej chciał startować do parlamentu. Współtworzył partię z jednym z europosłów. Nie udało mu się. Teraz próbuje zrobić sobie nową trampolinę. Nie zabraniam mu tego, ale nie za pieniądze rolników z podatku rolnego. To muszą być organizacje, które coś zrobiły. Atakowanie Solidarności RI, której wielu członków straciło życie w czasach komuny, jest – mówiąc delikatnie – nieładne.


Autor: Polska Agencja Prasowa

PSL: Premier Morawiecki jest likwidatorem polskiego rolnictwa






Autor: Świat Rolnika

Szczepan Wójcik: NGO-sy próbują przeprowadzić w Polsce rewolucję obyczajową






Autor: Polska Agencja Prasowa

Morawiecki: Polska wieś w ostatnich latach doświadczyła wielu problemów






BULT SMOGOWICZE