PILNE!

Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Opinie / Rolnictwo / Janusz Piechociński: Zamiast świnki, kurki, krówki będziemy mieli GMO?

Janusz Piechociński: Zamiast świnki, kurki, krówki będziemy mieli GMO?

Autor: Oliver Pochwat 2022-05-17 17:09:00
Janusz Piechociński

Inicjatywa "End The Slaughter Age" ma na celu likwidację hodowli zwierząt w Unii Europejskiej. Tematdla ŚwiatRolnika.Info komentuje Janusz Piechociński. 

Autorzy inicjatywy mają teraz rok na zebranie minimum miliona wymaganych podpisów z co najmniej siedmiu krajów Unii Europejskiej. Jeżeli im się to uda, Komisja Europejska będzie musiała rozpatrzyć wniosek w tej sprawie.

ŚwiatRolnika.info: Do Komisji Europejskiej trafił wniosek o zarejestrowanie nowej unijnej inicjatywy obywatelskiej. Jej celem jest zlikwidowanie hodowli zwierząt w Unii Europejskiej do celów służących człowiekowi.

Janusz Piechociński: Nadchodzi taki czas, że my, mięsożerni, musimy wprowadzić nowe inicjatywy, żeby Ci, którzy żyją obok nas i którzy w ramach demokratycznych procedur chcą zakazywać nam jedzenia mięsa, także zmuszeni zostali do zwiększonego wysiłku. Rozumiem, że mamy model, w którym jest edukacja, ekologia, wyżywienie, klimat, ale nie róbmy tego na siłę i prowokacyjne po to, żeby kilku z nas wzięło pieniądze od firm, które produkują tzw. alternatywną żywność. Nie strzelajmy do tych, dla których nie mamy propozycji alternatywnych dochodów. Myślę, że to jest najlepsza odpowiedź.

Z wielką siłą upowszechniam informacje o nowym rynku, nowych produktach bez mięsa, pokazując, że jeżeli jest popyt, to możemy i powinniśmy o tym rozmawiać, ale jest pewna kolejność dziobania. Są kraje, społeczeństwa, elity, które godzą się na import samochodów starszych niż 10 lat. Ci sami ludzie nie reagują na to, ale chcą za wszelką cenę ograniczyć spożycie mięsa i żywności pochodzenia zwierzęcego. Argumentują to zużyciem wody i emisjami zanieczyszczeń, ale coś jest nie tak. Wielu z tych bohaterskich przedstawicieli środowisk, mimo że jest przeciwko hodowli zwierząt, ma buty ze skóry. Ich samochody, które nie są elektryczne, tylko spalinowe i są półciężarówką miejską, mają tapicerki wykonane ze skóry. Gdy idą na spotkanie podobnych do siebie, pozbywają się tych charakterystycznych skórzanych produktów. Warto, żeby nie uruchamiać wojny dla samej wojny między różnymi środowiskami. Warto zachowywać się fair wobec tych, którzy jedzą i smakują inaczej. Najważniejsze jest jednak to, że nie trzeba mechanizmów zakazu. Trzeba wciągać konsumenta w dyskusje o tym, jak żyć ekologicznie, lepiej i w przyjaźni z naszą planetą. Mówienie, że wrogiem jest rolnik posiadający krówkę i produkujący mleko nijak ma się do rzeczywistych wyzwań dnia dzisiejszego. To nie jest droga, która kończy się sukcesem.

ŚwiatRolnika.info: Czy miał Pan na myśli europosłankę Sylwię Spurek?

Janusz Piechociński: Nie używam nazwisk. Cenię i szanuję wszystkich, którzy zwracają mi uwagę, że jestem ułomny, bo nie tylko ja, ale i mój kot Miałczur je produkty pochodzenia zwierzęcego. Zapewne koty lub pieski niektórych europosłanek również karmione są produktami pochodzenia zwierzęcego. Nie chciałbym, żeby Europa i jej mieszkańcy byli zmuszani do skrajnych pól wyboru, kiedy możemy zachowywać się racjonalnie. Zacznijmy od tego, że wdrażamy praktyczny model obiegu zamkniętego. W polskiej hodowli wykorzystajmy wszystkie uboczne elementy, które mogą służyć do tworzenia energii itd. W ten sposób redukujemy zanieczyszczenia klimatu. Lepiej wykorzystujemy to, co zbieramy na polach, a nie tylko się tym ekscytujemy. Zbierzemy podpisy i rozpocznie się wielka debata europejska. My, to Ci lepsi, co służą ziemi, a mięsożerni to są ci, co psują i deprawują nasze środowisko. Zbyt proste, mechaniczne, sprowadzające się tylko do bijatyki medialnej, nierozwiązujące żądnego z problemów.

ŚwiatRolnika.info: Czy powinniśmy śmiać się z takich inicjatyw?

Janusz Piechociński: Nie śmiejmy się, bo za tym stoją określone interesy. Jest grupa krajów, które przyjęły GMO sojowe do produkcji żywności. Środowisko antyzwierzęce w diecie człowieka też chciałby żebyśmy poszli w tę stronę? Zamiast świnki, kurki, krówki będziemy mieli GMO? Czy dieta roślinna z punktu widzenia zdrowotnego jest dla wszystkich racjonalna? Wolę metodę "zaczynajmy od najtrudniejszych rzeczy". Dziś najpoważniejsze są emisje i odpady. Nie twórzmy boju dla samego boju podlanymi nienawistnymi i skrajnymi komentarzami. Nasz świat będzie miał rekordowo niskie zapasy zbóż w perspektywie tegorocznych i przyszłorocznych zbiorów. Wypowiedzenie z łatwością, że wyeliminowanie hodowli rozwiązuje problem braku pasz, czy wody jest proste, ale nie zapominajmy o ludziach, którzy stracą dochody. Jeśli ktoś mieszka w wielkim mieście to z łatwością podpisuje się pod wszelkimi zakazami produkcji na wsi, ale dla kilkuset tysięcy gospodarstw, które żyją z produkcji to nie jest żart. To jest proza życia. Apeluje do środowisk promujących zdrową żywność pochodzącą z roślin o zrewidowanie swoich poglądów i głoszonych teorii. Co będzie, gdy w badaniach wyjdzie, że koszona roślina też czuje? Co wtedy zrobicie?

Czytaj także: Ardanowski: Rolnictwo stało się elementem przetargowym i jest chłopcem do bicia


Autor: Polska Agencja Prasowa

Kaczyński do rolników: Nie da się zrekompensować wszystkich strat






Autor: Oliver Pochwat

Jacek Zarzecki: Możemy być delikatnymi optymistami






Autor: Polska Agencja Prasowa

Kowalczyk zapewnia: Nasz kraj ma duże nadwyżki produkcyjne






BULT SMOGOWICZE