PILNE!

Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Opinie / Rolnictwo / Janusz Piechociński: Musimy chronić naszą produkcję

Janusz Piechociński: Musimy chronić naszą produkcję

Autor: Oliver Pochwat 2022-06-22 13:00:00
Janusz Piechociński

Janusz Piechociński jest zdania, że w obecnej sytuacji geopolitycznej na świecie Polska powinna zwiększać produkcję rolną i zdobywać nowe zagraniczne rynki.

Wojna na Ukrainie wyeliminowała z eksportu rolnictwo ukraińskie. Głosy o tym, że w niektórych rejonach świata może pojawić się głód, są coraz liczniejsze. Czy Polsce może zabraknąć żywności? O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy Janusza Piechocińskiego.

ŚwiatRolnika.info: Czy przez wojnę na Ukrainie Polsce grozi kryzys żywnościowy?

Janusz Piechociński: Nie dobrze, że u naszego wschodniego sąsiada toczy się wojna. To po pierwsze. Po drugie jej efektem nie tylko w naszym obszarze świata będą potężne napięcia. Jednym z tych napięć jest pobudzanie, często sztuczne cen i olbrzymie problemy, jeśli chodzi o docieranie. Polska co prawda jest samo wystarczalna żywnościowo i zagrożenia głodu nie ma. Niestety w dalszym ciągu marnujemy ok. 5 mln ton żywności rocznie. Warto o tym wspomnieć przy obecnej sytuacji i z wielką powagą zwracać uwagę na to, że mamy rezerwy i źle się dzieje, że nasz jedzenie się marnuje.

Są jednak kraje, które mają 80,90 proc., a może nawet i więcej dostaw zboża z Rosji, czy Ukrainy. Jeżeli w kilku miejscach na świecie jeszcze przed wojną widzieliśmy pogarszającą się sytuację klimatyczną i dramatyczne problemy w aprowizacji, to przypomnę, że w 2010 r. mieliśmy susze w Rosji. Putin zdecydował wtedy, że nie wyeksportuje 6 mln ton zboża. Giełda w Chicago oszalała, a pszenica zdrożała w ciągu tygodnia o 38 proc., a w konsekwencji mąka w Północnej Aferce. W ten o to sposób w Egipcie, czy Algierii mamy Afrykańską Wiosnę.

Janusz Piechociński

Teraz sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana. Ten rok dołożył kolejne zaburzenia klimatyczne. Są to susza i przymrozki w Brazylii, teraz mamy intensywne deszcze. Do tego dochodzi susza w Argentynie, która spowodowała, że czołowy światowy eksporter śruty sojowej, czyli dodatku wysoko białkowego do pasz. To również rekordowo wysokie temperatury w Indiach i części Pakistanu. Mówimy również i suszy rolniczej i hydrologicznej w niektórych krajach Europy w takich krajach jak Francja, Niemcy i Polska. Paradoks polega na tym, że najbogatsze kraje świata są dużymi producentami i eksporterami żywności, a biedniejsze kraje ze względu na warunki przyrodnicze, braku technologii lub pieniędzy są wielkimi importerami. Znaczna część dostaw humanitarnych była realizowana z portów czarnomorskich. Międzynarodowe organizacje, czy fundacje kupowały tam zboża i dystrybuowali je do kilku krajów.

To, co pokazuje również skale niebezpieczeństwa, to fakt zdecydowanie większej ilości wojen, napięć, powstań i wielkich migracji. Efektem tego jest historyczna liczba uchodźców na świcie, która wynosi pond 100 mln. O skali zjawiska niech świadczy fakt, że ta migracja spowodowana wojną z krajów takich jak Syria lub Irak wyniosła 64 mln.
To wszystko układa się w czarny scenariusz i niewątpliwie dzisiaj zboże i jego dostępność stały się elementem wojny. Zachód scementował się. Rosjanie mogą wykorzystać nałożone przez kraje zachodu sankcje na dostawy zboża w celu wywołania kolejnej fali migracyjnej. Mamy potężny problem.

Przez pokolenia eksport ukraińskiego i rosyjskiego zboża odbywał się przez porty czarnomorskie. Teraz okazuje się, że Rumunia i jej szlaki morskie i kolejowe oraz Polska wraz z siecią kolejową i drogami morskimi są jedynymi oknami dla możliwości uratowania ukraińskiego zboża i wysłania w świat.

Wydolność polskich linii kolejowych wynosi od 180 do 200 wagonów na dobrą, a mówimy wywiezieniu z Ukrainy 6 mln ton zboża miesięcznie. Dzisiaj minister Henryk Kowalczyk twierdzi, że jeśli staniemy na głowie, to może milion zrobimy. To oczywiście wymaga specjalnego sprzętu. Trzeba pamiętać o tym, że wschodnia Polska nie jest zbożowa, gdzie są duże spichlerze i odpowiednie terminale zbożowe.

ŚwiatRolnika.info: Jak zatem powinna zachować się Polska?

Janusz Piechociński: Przede wszystkim musimy robić wszystko, żeby chronić naszą produkcję. Popatrzymy również na to, że nie tylko ASF, ale również dramatyczne relacje koszty a cen spowodowała, że mamy rekordowy spadek pogłowia trzody chlewnej. Już w tej chwili uboje dobowe zbliżają się do 50 tys., a kiedyś było to 75 tys., a pogłowie wynosiło 12 mln sztuk. Jesteśmy również jednym z nielicznych krajów, gdzie wzrosła produkcja mleka.

Powinniśmy również stworzyć mechanizm, w którym żywność z Ukrainy importowana bez cła do Unii Europejskiej nie uderzy w dochody rodzimych producentów i rolników. Stworzą się potężne bariery socjalne. Przy niskiej rentowności, jak jest w przypadku świniny, będzie dramatyczna reakcja, że ukraińska wieprzowina jest zabójcza dla polskiej produkcji. Wszyscy powinni mieć świadomość takiego zagrożenia. Bardzo ważne jest, aby maksymalizować wchodzenie polskiej żywności na kolejne rynki. To jest jedno z kluczowych rozwiązań.

Czytaj także: Minister Buda: Bezpieczeństwo żywnościowe jest zagrożone przez Rosję


Andrzej Gantner: Produkcja żywności w Polsce nie została ograniczona

Autor: Oliver Pochwat 2022-06-28 13:30:00

Dworczyk: Efektywny transport zboża z Ukrainy wymaga czasu

Autor: Polska Agencja Prasowa 2022-06-27 23:00:00

Piotr Lisiecki: Polska nigdy nie będzie wolna od ptasiej grypy

Autor: Oliver Pochwat 2022-06-27 19:00:00

BULT SMOGOWICZE