PILNE!

Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Opinie / Rolnictwo / Jan Krzysztof Ardanowski: Ukraina będzie potrzebowała żywności

Jan Krzysztof Ardanowski: Ukraina będzie potrzebowała żywności

Autor: Oliver Pochwat 2022-03-03 09:01:00
Jan Krzysztof Ardanowski

Jan Krzysztof Ardanowski ocenił na portalu ŚwiatRolnika.info wpływ wojny na Ukrainie na rolnictwo w Polsce.

Rosja i Ukraina odpowiadają za blisko 30 proc. światowego handlu pszenicą. Atak Rosji na Ukrainę spowodował zerwanie wielu łańcuchów dostaw, jak również załamanie rynków eksportu. Jak sytuacja na Ukrainie wpłynie na rolnictwo w Polsce. O to spytaliśmy byłego ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego.

ŚwiatRolnika.info: Jak wojna na Ukrainie wpłynie na rolnictwo w Polsce?

Jan Krzysztof Ardanowski: Sytuacja, w której walczą ze sobą dwa kraje o znaczącej produkcji rolniczej i dużym udziale w globalnym obrocie żywnością na pewno odbije się na rynkach światowych. Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że przemiany, które zaszyły w Rosji w ostatnich latach, jak również rozwój Ukrainy, sprawiły, że te dwa kraje będące kiedyś pod rządami komunistów, niepotrafiące wyprodukować żywności na potrzeby swoich obywateli są w tej chwili dużymi eksporterami zboża. Rosja eksportuje rocznie ponad 40 milionów ton zboża, a Ukraina ponad 20 milionów ton. Oznacza to, że te dwa kraje mają istotny udział w obrocie zbożami na świecie. Ukraina jest niszczona, pustoszona, bombardowana przez armię Federacji Rosyjskiej. Niszczone są magazyny, centra logistyczne, systemy zaopatrzenia w paliwo. Prawdopodobnie zniszczona jest również infrastruktura portów nad Morzem Czarnym, poprzez które Ukraińcy organizowali eksport. Nie wiemy, jakie są straty rolnictwa ukraińskiego, ale myślę, że skutki wojny na lata ograniczą ukraiński eksport rolne-spożywczy. Rosja z kolei zostanie objęta bardzo twardym embargiem na handel. Może się okazać, że nie będzie brała ona udziału – przez najbliższe lata – w obrocie międzynarodowym. Dlatego pojawia się pewna luka. Moralnym obowiązkiem krajów, które mają dobre warunki do rozwoju rolnictwa, jest zwiększenie produkcji żywności. Obszary, które importowały zboże i inne produkty rolne muszą gdzieś je kupić, bo nie są samowystarczalne. Dotyczy to m.in. Północnej Afryki, krajów Zatoki Perskiej, czy Chin.

ŚwiatRolnika.info: A rynek nie zna próżni

Jan Krzysztof Ardanowski: Jeżeli dwaj ważni eksporterzy wypadają z rynku, to ktoś inny musi to miejsce wypełnić. Zbiory na 2022 r. według szacunków zapowiadały się nie najgorzej. Nikt jednak nie wkalkulowywał tej dramatycznej toczącej się wojny. Uważam, że Polska nie powinna w ogólne przykładać ręki do głupoty Komisji Europejskiej, która świadomie chce ograniczenia produkcji rolnej w Europie. Jeżeli nie będzie refleksji nad Zielonym Ładem i nadal będziemy w niego brnęli, nie wyciągając wniosków z sytuacji globalnej, oznaczać to będzie, że w Komisji Europejskiej są ludzie owładnięci "ekologicznym szałem", którzy nie rozumieją rzeczywistości. Prawdopodobnie na Ukrainie w tym roku będzie problem z obsiewami wiosennymi. Dotyczy to słonecznika, soi, zbóż jarych, w tym kukurydzy. Może dojść do sytuacji, w której, przez toczące się walki, obsiew nie będzie możliwy. Sytuacja ta dotyczy również ozimin i wykonywanych na nich zabiegów. Nie wiadomo, czy sprzęt rolniczy jest sprawny, czy będzie do niego paliwo. To nieszczęście dotknie silnie Ukrainę. Polacy muszą rozwijać swoje rolnictwo. Nie słuchać tych, którzy z powodów ideologicznych chcą niszczyć rolnictwo. Życzę sukcesu Ukrainie. Oby wytrwała i nasi bracia Słowianie wytrzymali napór i mogli przystąpić do odbudowy swojego  państwa. Jednak nawet w sytuacji uratowania niepodległości państwa ukraińskiego jego odbudowa będzie trwała jakiś czas i generowała koszty. Również ukraińskie rolnictwo nieprędko stanie na nogi.

ŚwiatRolnika.info: Jak skończyć może się ta wojna dla Ukrainy?

Jan Krzysztof Ardanowski: Ukraina będzie zapewne potrzebowała żywności. Mniej realne wydaje się, że zabraknie żywności na Ukrainie, ale trzeba wziąć pod uwagę te setki tysięcy, a może i nawet miliony Ukraińców, którzy będą w Polsce i których trzeba przecież wyżywić i zapewnić im pomoc. Możliwe, że będzie ona trwała miesiącami, a nawet latami. Dlatego tak mocno podkreślam konieczność produkcji żywności. W moich planach, gdy byłem ministrem rolnictwa, było uruchomienie państwowego portu zbożowego, który były przydatny dla eksportu polskiej żywności. Moglibyśmy wówczas pomóc odbudowującej się Ukrainie w eksporcie ich zboża przez nasze porty przeładunkowe. To byłaby konkretna pomoc, która nie zaszkodziłaby naszemu rolnictwu. Wydaje się, że według wszystkich analiz i przewidywań, ta wojna bardzo mocno zmieni geografię produkcji żywności na świecie i będzie miała wielki wpływ na Polskę.

ŚwiatRolnika.info: Czy wojna na Ukrainie może być szansą dla polskiego rolnictwa?

Jan Krzysztof Ardanowski: Patrzę na to w trochę inny sposób. Nie cieszymy się z cudzego nieszczęścia. To jest wielki dramat, który wymaga współczucia i konkretnej pomocy. Trzeba patrzeć w inny sposób, że jest to nie tyle szansa dla polskiego rolnictwa, ile obowiązek polskiego rolnictwa.
Obowiązek rozwijania produkcji, żeby pomóc zarówno Ukrainie, jak i tym, którzy nie będą w stanie kupić zboża na Ukrainie, czy też Rosji, której eksport zostanie zniesiony embargiem. To nie tylko szansa, ale również ciężki obowiązek, który powinniśmy na siebie przejąć. Jednocześnie to powinno być impulsem dla rozwoju polskiego rolnictwa.

Czytaj także: Beata Górka-Winter: Rosja konsekwentnie realizuje swój plan