PILNE!

Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Opinie / Rolnictwo / Jan Krzysztof Ardanowski: Grzegorz Puda robił wszystko, by Narodowy Holding Spożywczy nie powstał

Jan Krzysztof Ardanowski: Grzegorz Puda robił wszystko, by Narodowy Holding Spożywczy nie powstał

Autor: Oliver Pochwat 2021-11-05 14:03:19
Jan Krzysztof Ardanowski

Czyich interesów bronią ci, którzy blokują powstanie Narodowego Holdingu Spożywczego – pyta w rozmowie z portalem ŚwiatRolnika.Info Jan Krzysztof Ardanowski.

Sejmowe komisje ds. energii, klimatu i aktywów państwowych oraz rolnictwa poparły poselski projekt przejęcia niektórych spółek rolnych przez resort aktywów państwowych. Nowe przepisy mają ułatwić budowę holdingu spożywczego. Narodowy Holding Spożywczy jest projektem, którego celem jest umocnienie polskiego przemysłu rolno-spożywczego tak, aby pomóc polskim rolnikom w uzyskiwaniu godziwej zapłaty oraz zwiększyć konkurencyjność polskich firm na rynku krajowym i międzynarodowym.

ŚwiatRolnika.info: Czy Narodowy Holding Spożywczy ma szanse, by powstać i czy to się Polsce, i polskim rolnikom opłaci?

Jan Krzysztof Ardanowski: To jest niezrealizowana obietnica Prawa i Sprawiedliwości. Mówił o niej Premier w imieniu rządu. Ja wielokrotnie takie deklaracje składałem. Zresztą pomysł jest starszy niż moje urzędowanie. Można powiedzieć, że wszystko było już gotowe do powołania holdingu. Niestety wciąż nie zostało to zrealizowane. Do końca nie wiadomo, czy ze względu na szkodliwe działania ministra Pudy, czy też przez zakaz, jaki mógł otrzymać od czynników politycznych. Nie jestem w stanie tego określić. Fakt faktem, że byłoby to dla rolnictwa wielką szansą, która w dalszym ciągu nie została wykorzystana. Przyjmuję za dobrą monetę deklaracje nowego ministra, którego w tym obszarze będę bardzo wspierał, że prace nad holdingiem przyspieszą i zostanie on powołany do życia w ciągu pół roku. Taką deklarację minister Kowalczyk złożył publicznie. Wydaje się, że potrzeba utworzenia silnej grupy kapitałowej, złożonej ze spółek Skarbu Państwa, a właściwie resztek, które pozostały po rabunkowej prywatyzacji zarówno lat 90, jak i po wejściu do Unii Europejskiej, jest absolutnie konieczna. Większość to rozumie, choć znam i głosy przeciwne. Nie rozumieją tego niektórzy działacze chłopscy, na przykład pan Kołodziejczak, ale w zawiłości jego myślenia i interesów nie chcę wchodzić. Należy obserwować sytuację na rynku, czyli rozproszonych rolników, którzy prowadzą produkcję towarową, nie tylko na swoje potrzeby, czy możliwą do sprzedaży bezpośrednio np. w rolniczym handlu detalicznym. Zresztą rolniczy handel detaliczny, który z całym szacunkiem bardzo popieram, to jest niewielka nisza rynkowa. Rolnicy towarowi muszą funkcjonować na rynku, są uzależnieni od przetwórców, często również od pośredników, którzy działają między rozproszonymi gospodarstwami, a zakładami przetwórczymi. Każdy z nich pilnuje własnych interesów, a najsłabszym ogniwem w tym całym łańcuchu żywności jest rolnik. Dlatego uważam, i będę tej tezy absolutnie bronił, że państwo nie może wzruszać ramionami, umywać rąk i powiedzieć "trudno, jest wolny rynek, swobodna gra sił, ewentualnie niech rolnicy sami się zorganizują". Owszem – zorganizowanie się gospodarcze rolników byłoby silnym wzmocnieniem ich sytuacji rynkowej, ale w Polsce chyba mało kto wierzy, że rolnicy będą w stanie zorganizować się w postaci grup producenckich na przykład o charakterze spółdzielczym. Dlatego uważam, że państwo, przez zakłady przetwórcze, będące jego własnością, prowadząc normalną działalność gospodarczą w tych zakładach, może stabilizować rynek, chroniąc na minimalnym poziomie ceny płacone rolnikom. Uczciwa działalność gospodarcza ze strony państwa, oparta na zasadach ekonomicznych, jest najlepszym sposobem na pomoc rolnikom - producentom surowców, a nie kolejne dotacje, dopłaty, rekompensaty, drenujące budżet państwa. To, co państwo wypłaca rolnikom jako wsparcie w sytuacji bardzo niskich cen, np. pomoc rolnikom dotkniętym spadkiem cen tuczników, spowodowanym ASF, de facto trafia do pośredników, przetwórców i sieci handlowych żerujących na rolnikach.

Prowadząc normalną działalność gospodarczą, zakłady państwowe, powiązane z rolnikami np. kontraktacją, będą stabilizować rynek przez prowadzenie zakupów surowców. W szczególności wtedy, kiedy aura będzie życzliwa i urośnie jakichś produktów więcej. Stabilizacja rynku poprzez duży podmiot państwowy jest możliwa. Przykład, często wykoślawiony i podawany w sposób fałszywy: skup jabłek w 2018 roku przez firmę, która, w porozumieniu z rządem, kupiła 4 proc. jabłek na rynku, a to już sprawiło, że ceny w ciągu 2 miesięcy osiągnęły poziom, jakiego rolnicy, sadownicy oczekiwali. Taka sytuacja jest także w tym roku, tylko że w tym roku nie ma odważnego polityka, który podjąłby działania oczekiwane przez sadowników.

ŚwiatRolnika.info: Resort pod nowym kierownictwem nie reagował?

Jan Krzysztof Ardanowski: Ministrowi Pudzie została przekazana na piśmie analiza rynku jabłek przemysłowych. Nie podjął on jednak żadnych działań. Kowalczyk ma już zbyt mało czasu, żeby interweniować. Sytuacja związana ze wspomnianym skupem pokazała, że na niewielkim procencie produkcji, interweniując, prowadząc skup za przyzwoitą cenę, jednocześnie taką cenę, która daje możliwość zarobku dla przetwórcy, da się prowadzić dające rezultaty działania, korzystne dla rolników, przy zapewnieniu także dochodów przetwórcom.. Przecież to nie są charytatywne działania i przetwórca do tego dopłacać nie będzie. Wprowadzenie działalności skupowej na niewielkim procencie rynku powoduje, że można tym rynkiem sterować. Taką rolę miał pełnić silny podmiot państwowy.

ŚwiatRolnika.info: I tu kłania się Narodowy Holding Spożywczy…

Jan Krzysztof Ardanowski: Tak. Pomysłem było to, żeby oprzeć jego funkcjonowanie o już istniejący właściwie holding.  Pojęcie "holding" jest nieprecyzyjne, ponieważ w Polsce nie ma prawa holdingowego. Mówimy o grupie kapitałowej Krajowej Spółki Cukrowej, czyli dobrze funkcjonującego dużego podmiotu państwowego, który zajmuje się przede wszystkim przetwórstwem buraków, a także produkcją skrobi ziemniaczanej oraz przetwórstwem owocowo-warzywnym i produkcją cukierków jako produktu finalnego z cukru.

Do tego podmiotu, w tej koncepcji, jaką ja zaproponowałem, miały być dołączone następne firmy Skarbu Państwa, czyli m.in. Elewarr po to, żeby zbudować skuteczne wpływanie na rynek zbóż w Polsce. Elewarr w dalszym ciągu jest spółką, która może prowadzić działalność gospodarczą na rynku, stabilizować rynek zbóż i szerzej nasion, również to mogłoby dotyczyć rzepaku.  Krajowa Grupa Spożywcza (czyli holding)  mogłaby również zajmować się przetwórstwem i prowadzić działalność, której celem jest stworzenie produktu finalnego. Mogłaby także posiadać chłodnie i przechowalnie dla owoców i warzyw. To konieczne, aby prowadzić skup owoców i warzyw, w szczególności na tych obszarach, gdzie sady i uprawa warzyw w gruncie dominują w strukturze, lub gdy pewnych surowców jest po prostu dużo – tak jak w tym roku jabłek przemysłowych, bo plony są o około 1 milion ton większe niż rok temu. Do tego dochodzi duża ilość jabłek uszkodzonych przez grad, które jednak mogły nadać się do produkcji soku czy musu.

Kupujący, głównie jedna niemiecka firma, oferują ceny tak niskie, że rolnicy płaczą i tych jabłek zbierać nie będą. Zgniją, czyli zmarnujemy coś, co jest wartością, coś, co jest dobrem, które powinniśmy wykorzystać.

ŚwiatRolnika.info: Ale holding ma także ważne zadania związane z białkiem…

Jan Krzysztof Ardanowski: Holding spożywczy poprzez jeden ze swoich filarów, czyli zboże i nasiona, będzie mógł również realizować plany Krajowego Programu Białkowegopuda. Zakłada on stopniowe zastępowanie importu poekstrakcyjnej śruty sojowej poprzez rozwój uprawy roślin bobowatych i odpowiednie wykorzystanie śruty rzepakowej. Holding powinien zająć się także eksportem koncentratu jabłkowego, ponieważ ten, kto będzie trzymał w ręku handel koncentratem jabłkowym, ten de facto może być dobrodziejem całego sektora sadowniczego w Polsce. Wydaje się to tak logiczne, że niezrozumiałym jest dla mnie to, że tracimy kolejne lata wciąż nie powołując do życia Narodowego Holdingu Spożywczego.

ŚwiatRolnika.info: Kto jest za to odpowiedzialny?

Jan Krzysztof Ardanowski: Widzę wyraźną negatywną działalność ministra Pudy i bardzo szkodliwą działalność Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa, który powinien być pierwszym promotorem, pierwszą instytucją, która powinna wspierać tworzenie holdingu spożywczego. Niestety do tej pory była obstrukcja. Jeżeli różne siły sprzysięgły się, żeby holding nie powstał, to trzeba sobie zadać pytanie: czyich interesów Ci przeciwnicy bronią czy bronili. Przecież nie interesów polskich rolników.

To działanie wprost na rzecz potężnych firm, w dużej mierze międzynarodowych, które mają silną pozycję na rynku polskim i żerują na polskich rolnikach. Tylko skoordynowana działalność państwa może sprawić, że będą oni musieli "trochę się posunąć" i bardziej brać pod uwagę pozycje rolników – producentów.

Jeśli ktoś do tej pory holdingu nie tworzył, blokował jego powstanie, na pewno nie miał na uwadze dobra polskich rolników, wręcz przeciwnie, działał na rzecz potężnych firm międzynarodowych, ale także i krajowych, które zyskały dominujące pozycje na rynku. Cieszę się, że minister Kowalczyk, co świadczy zresztą o jego zdroworozsądkowym podejściu, deklarację szybkiego powołania holdingu spożywczego złożył. Czy mu to wyjdzie, czy będzie w stanie to zrealizować, tu pewności nie mam. Wszystkie przepisy dotyczące holdingu spożywczego zostały dopięte w ministerstwie aktywów państwowych. Jeden z wiceministrów, Andrzej Śliwka, zrobił właściwie wszystko, co było niezbędne, by ten holding mógł powstać.

On mógł powstać już rok temu, a na pewno wiosną tego roku. Mógł w tym roku działać na rynku jabłek. Mógłby działać, stabilizując inne rynki. Niestety ministerstwo rolnictwa, a mówiąc wprost pan minister Puda, robił wszystko, aby nie dopuścić do powstania holdingu. Twierdził, że trzeba zmieniać przepisy, że jest konieczna nowa ustawa, która expressis verbis mówiłaby o tym, że spółki z Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa przenieść można do Skarbu Państwa, jakby do tej pory nie były własnością państwa. Na ostatnim posiedzeniu Sejmu również taką ustawę procedowaliśmy. Moim zdaniem to jest zbędny proces prawny przedłużający tylko czas, ale jeżeli sobie tego ktoś jeszcze życzy, to trudno, byleby państwowy holding spożywczy wreszcie powstał. Kiedy parlament przyjmie kolejną ustawę, nie będzie żadnego tłumaczenia. Brak holdingu spożywczego i brak działań ze strony rządu w celu utworzenia tego holdingu jest wspieraniem podmiotów, które dziś mają pozycję dominującą. Na pewno nie jest to działanie na rzecz polskich rolników i producentów.

Czytaj także: Krzysztof Tuduj (Konfederacja): Lewackie pseudoekologiczne działania opóźniają debatę na temat wilków