PILNE!

Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Opinie / Rolnictwo / Jan Krzysztof Ardanowski: Zielony Ład to spadek ilości i jakości plonów

Jan Krzysztof Ardanowski: Zielony Ład to spadek ilości i jakości plonów

Autor: Oliver Pochwat 2021-12-30 16:00:00
Jan Krzysztof Ardanowski
Jan Krzysztof Ardanowski w rozmowie z portalem ŚwiatRolnika.info opowiedział o rosnących cenach nawozów i Zielonym Ładzie, który uderzy w polskie rolnictwo.
 
Jak wskazuje były minister rolnictwa, rosnące ceny nawozów są efektem rosnących cen energii w Europie, za co odpowiada niefrasobliwa polityka Komisji Europejskiej i Niemiec wobec Rosji. Pokazuje jednocześnie, do czego już w najbliższych latach może doprowadzić polityka Unii Europejskiej, która forsuje skrajnie ideologiczny Europejski Zielony Ład. Zdaniem Ardanowskiego, utrzymanie antyrolniczej polityki UE spowoduje nieopłacalność produkcji rolnej w krajach Unii Europejskiej. Alternatywą będzie albo wymuszony wzrost cen żywności, albo import tańszej i gorszej jakości żywności z krajów spoza UE. To z kolei przełoży się realnie na problemy rolników i upadek wielu gospodarstw.

ŚwiatRolnika.info: Czy jest szansa na to, że w 2022 roku ceny nawozów spadną?

Jan Krzysztof Ardanowski: Sprawa jest szalenie złożona, bo wiele czynników ma wpływ na cenę nawozów. Przede wszystkim powinniśmy dość jednoznacznie stwierdzić, że nawozy są w rolnictwie bardzo potrzebne. Niestety w tej nierównej dyskusji, która się toczy w tej chwili odnośnie choćby Zielonego Ładu i przyszłości rolnictwa, część organizacji ekologicznych kwestionuje w ogóle sens stosowania nawozów sztucznych, czyli nawozów, które pochodzą z syntezy chemicznej. Głęboko wierzą, że to są nawozy szkodliwe, których nie powinno się stosować, zaprzeczając tym samym podstawom nauki rolniczej, w szczególności podstawom prawa mineralnego odżywiania roślin, udowodnionego w połowie XIX wieku przez Liebiga. Pewnym, łatwym do zrozumienia, wyjaśnieniem tego złożonego procesu, zachodzącego w każdej roślinie, jest tzw. Beczka Liebiga. Kwestionowanie nawożenia mineralnego przez ludzi niemających żadnych podstaw wiedzy rolniczej, opierających swoje teorie na przykład na wspomnieniach z dzieciństwa spędzanego na wsi, stoi w sprzeczności nie tylko z osiągnięciami chemii rolnej, ale i z ekologią klasyczną, będącą częścią nauki. Można powiedzieć, że to odpowiednie nawożenie, wspierane ochroną roślin, stoi u podstaw współczesnych sukcesów rolnictwa – wysokich plonów i dobrej jakości żywności. "Inteligentni inaczej" uważają, że jeśli się odejdzie od stosowania nawozów sztucznych, to rolnictwo będzie ekologiczne, czyste i zdrowe. To jest oczywista nieprawda, bo rośliny, powtórzę to jeszcze raz, odżywiają się w sposób mineralny. Każdy nawóz, również organiczny, musi być doprowadzony do formy mineralnej.

Oczywiście w historii rolnictwa popełniono wiele błędów przy stosowaniu nawozów mineralnych, ponieważ były stosowane bez analizy potrzeb poszczególnych gatunków i odmian roślin, chociażby w okresie komunizmu, kiedy wręcz zmuszano rolników do stosowania nawozów. Dochodziło do tego, że nawozy były stosowane w sposób nadmierny, były dotowane i wspierane, i nikt nie brał pod uwagę skutków "przenawożenia", czyli m.in. tego, że nawozy stosowane w nadmiarze zalegają w glebie i powodują jej zakwaszenie. Jednak to, że były kiedyś stosowane nieracjonalnie, nie znaczy, że same nawozy są same w sobie czymś złym.

Widzimy nacisk ze strony nowej polityki KE, w tym komisarza Wojciechowskiego, aby zredukować stosowanie nawozów. To jest nielogiczne, bo my powinniśmy zracjonalizować stosowanie nawozów i wprowadzić zasady precyzyjnego ich stosowania, a nie mówić o odchodzeniu od stosowania nawozów w ilości, składzie i terminach wynikających z potrzeb roślin. Efektem takiego działania będzie spadek ilości i jakości plonów. Niestety to jest przyszłość, która nas czeka w ramach Europejskiego Zielonego Ładu.

Dopóki nie nastąpi spadek cen energii w Europie, ceny nawozów również nie stanieją. Rządy mają niewielką możliwość wpływania na ceny nawozów, głównie azotowych, gdzie 70% ceny, np. saletry, stanowi cena gazu. Można na jakiś czas zrezygnować z zysków w firmach, które produkują nawozy, ale te stratykombajn w firmach ktoś musi pokrywać. W ramach prawodawstwa UE nie ma możliwości bezpośrednich dopłat dla firm, które zajmują się prowadzeniem działalności gospodarczej.

Mamy ograniczone pole do działania. Można apelować do pośredników handlu nawozami, ale niewiele to da, bo patrząc na swoje zyski nie obniżą swoich marż jeżeli nie będą do tego przymuszeni niższymi cenami u konkurencji. Chciałem taką konkurencję w zaopatrzeniu rolnictwa w środki do produkcji stworzyć. Postulowałem, aby zbudować alternatywny kanał dystrybucji nawozów, w oparciu o państwowe spółki. I to było już w trakcie realizacji, ale zostało wstrzymane przez mojego bezpośredniego następcę. Kluczowe miały być spółki KOWR-owskie, czyli około 40 spółek strategicznych. Do tego byłoby kilkadziesiąt gospodarstw państwowych instytutów naukowo-badawczych. Doszłaby do tego Krajowa Spółka Cukrowa z jej cukrowniami, zakładami ziemniaczanymi i 16 tysiącami plantatorów, rozlokowane w Polsce magazyny zbożowe Elewarr, które dysponują możliwościami sprzedaży nawozów. I w tym momencie, nie zrywając umów z dotychczasowymi dilerami nawozów, można było stworzyć sieć alternatywną, która mogłaby zapewniać rolnikom sprzedaż. Państwo mogło w ten sposób pomóc rolnikom w dostępie do nawozów i mieć wpływ na wysokość marży handlowej. Mam nadzieję, że minister Kowalczyk do tego pomysłu wróci, bo to realne działanie, by obniżyć cenę nawozów.

Sprawa jest trudna w całej Europie i jeżeli UE nie obniży ceny energii, nie tylko przez uniezależnienie się od Rosji, ale również nie zmieni polityki na przyszłość, to nie ma złudzeń i rolnicy nie będą mieć nawozów, lub ich cena będzie tak wysoka, że ich stosowanie będzie nierealne.

ŚwiatRolnika.info: Ten pomysł faktycznie wydaje się sensowny. Mam jednak teorię, że UE wyjdzie z założenia, że nie ma sensu zapewniać innych źródeł energii, a Zielony Ład i tak zakłada ograniczenie nawozów sztucznych. Biorąc to pod uwagę, UE może w ten sposób wymusić ekonomicznie na polskich rolnikach, że ci ograniczą stosowanie nawozów, bo po prostu nie będzie ich na nie stać.  

Jan Krzysztof Ardanowski: Niestety ja się również tego obawiam, a dzisiejszy stan rzeczy traktuję jako przedsmak tego, co się stanie w przyszłości. Może się okazać, że jeśli polityka UE będzie dalej dążyć w kierunku Zielonego Ładu, w kolejnych latach te wysokie ceny nawozów się utrzymają.

Wysokie ceny energii uderzają w produkcję rolną. Wytwarzanie żywności we współczesnym rolnictwie w dużej mierze jest uzależnione od energii elektrycznej, cieplnej, dostępności i cen paliwa do maszyn rolniczych i transportu. Także nasz klimat wpływa na niższą konkurencyjność polskiego rolnictwa, które musi używać więcej energii zimą, niż chociażby rolnicy z Hiszpanii, czy innych ciepłych krajów UE. Jeżeli dodatkowo dojdą bardzo wysokie ceny energii, które akceptuje UE w swojej polityce Zielonego Ładu, to wszystko skumuluje się w rolnictwie. Alternatywą będzie albo wymuszony wzrost cen żywności, albo import tańszej i gorszej jakości żywności z krajów, które "mają w nosie" Zielony Ład i inne kagańce, które UE chce nałożyć swoim rolnikom. To przełoży się realnie na problemy rolników i upadek wielu gospodarstw. Prowadzenie takiej polityki jest głupotą.

Czytaj także: Ardanowski: Plany komisarza Wojciechowskiego są zagrożeniem dla rolnictwa Europy


Autor: Oliver Pochwat

Janusz Piechociński: Zamiast świnki, kurki, krówki będziemy mieli GMO?






Autor: Polska Agencja Prasowa

Ardanowski: Przez wojnę w produkcji żywności pojawia się wielka wyrwa






Autor: Polska Agencja Prasowa

Wojciechowski: Ukraina powinna miesięcznie eksportować 5 mln ton zboża






BULT SMOGOWICZE