PILNE!

Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Opinie / Rolnictwo / Henryk Pozorski: Myśleliśmy, że będą broniły nas organy państwowe

Henryk Pozorski: Myśleliśmy, że będą broniły nas organy państwowe

Autor: Oliver Pochwat 2022-01-21 11:03:28
Henryk Pozorski

Henryk Pozorski skomentował dla portalu ŚwiatRolnia.info przyczyny protestu rybaków przybrzeżnych.

Rybacy przybrzeżni zdecydowali się na protest w związek z nieprawidłowościami przy wydawaniu unijnych funduszy rybackich przez Departament Rybołówstwa Morskiego.

ŚwiatRolnika.info: Dlaczego rybacy zdecydowali się wyjść na ulicę?

Henryk Pozorski: Zdecydowaliśmy się wyjść na ulicę, ponieważ zmusiła nas do tego sytuacja. Rybacy małoskalowi łowili ryby na Bałtyku przez wiele lat. Wszystko zmieniło się, gdy "akcji" wszedł przemysł paszowy.

Przez lata łowiliśmy ryby i zawsze nam na wszystko starczało. Niepotrzebne nam było żadne zapomogi i rekompensaty. Z chwilą przyjścia przemysłu paszowego wszystko obróciło się na naszą niekorzyść. Z dnia na dzień było wszystkiego mniej.

Jeszcze 5 lat temu wielu rybaków mówiło sobie w głębi duszy, że jakoś to będzie. Mijały kolejne miesiące, a ryb było coraz mniej. Sami siebie wepchaliśmy w sidła, które zastawił na nas Departament Rybołówstwa, który był i jest stworzony do tego, żeby chronić nasz rybołówstwo od floty paszowej do floty małoskalowej.

Rybacy małoskalowi nie byli nauczeni walczyć o swoje pieniądze. Byliśmy uczeni łowić ryby. To było nasze życie. Myśleliśmy, że będą broniły nas organy państwowe.
Jeszcze niedawno dostawaliśmy rekompensaty za to, że był zakaz połowy na dorsza, łososia, węgorza. Nie załatwiały jednak one całej sprawy. Departament Rybołówstwa w osobie byłego dyrektora Janusza Wronę zostawił haczyk, aby rybacy otrzymywali rekompensaty w taki sposób, aby nikt tego nie widział. Finalnie otrzymywaliśmy rekompensaty trzy razy mniejsze niż nasi koledzy na zachodzie.

Obowiązuje nas zakaz połowu dorsza i łososia. Jako tako możemy łowić węgorza, ale nie jest on zapisywany jako dzień połowowy, czyli dyskwalifikuje nas to do uzyskania 60 dni połowu w roku.protest rolników 2

Mamy instytucje, którym zadaniem była obrona rybaka przed ogłupieniem ze strony Unii Europejskiej, która robi, co chce, a wspomniane instytucje nic nie robiły.

Wniosek jest prosty. To o się działo w rybołówstwie małoskalowym było celowe. Likwidując nas, likwidują problem. Nikt nie będzie mówił o tym, że Bałtyk został zniszczony przez przemysł paszowowy. Likwidując nas, pan Wrona otwierał szeroko bramę na aquakulturę, czyli ryby hodowlane.

Te dwa aspekty doprowadziły do tego, co mamy teraz, Nie broniliśmy się aż do tej pory. Na ile jest to możliwe, będziemy brali udział w protestach.

Protest, który miał miejsce na początku grudnia, był jedynie ostrzegawczy. Chcemy, żeby ktoś dostrzegł nasz problem i rozpoczął z nami rozmowy.

Już niedługo odbędzie się spotkanie z ministrem Cieciórą. Niby mamy rozmawiać, jednak na spotkanie zostali zaproszeni ludzie ze skorumpowanego departamentu rybołówstwa, grupy doradczej przy ministrze, pojedyncze osoby z Morskiego Instytutu Rybackiego. Ta grupa osób ma decydować, jak mają żyć rybacy i co im dać. Nie wiem, czy to jest normalne. Najpierw powinno rozmawiać się z rybakami. Wysłuchać, co mają do powiedzenia. W tej chwili to my jesteśmy głosem rybaków, ale to jest za mało. Trzeba słuchać, co chcą rybacy, a nie tego, co departament położy na tacy ministrowi.

Przez tyle lat rządy i ministrowie się zmieniali, a Departament Rybołówstwa rządził. Nie mam pretensji do rządu. Minister nie zna się na rybołówstwie. Słucha i podpisuje, to co mówi podległą mu instytucja.

Od września ubiegłego roku obowiązuje dyrektywa, mówiąca o tym, że rybacy małoskalowi mają złomować swoje jednostki. Nam, którzy od pokoleń łowimy selektywnie, nigdy nie zabrakło ryb. Lobby paszowe rządzi wraz z departamentem. Unijne widzimisię ma taką sama moc jak departament. MIR dokłada do tego swoją rękę.

Ostatnio czytałem reportaż Zbigniewa Karnickiego, w którym mówi, że to, co się teraz dzieje musi być. Likwidacja rybołówstwa małoskalowego i tak się odbędzie, czy rybacy chcą, czy nie. Będzie ich to boleć, ale tak musi być.
To mówi człowiek, który latami przyglądał się na destrukcję Bałtyku. Widział jak wpuszczają niekontrolowaną flotę, która zniszczy ekosystem. Nie ma tyle ryb jak kiedyś.
Ekosystem Bałtyku może się odrodzić. Trzeba powstrzymać przemysł paszowy i zostawić ten akwen dla rybaków przybrzeżnych.

ŚwiatRolnika: Jakie są Wasze postulaty?

Henryk Pozorski: Chcemy normalnej rozmowy z ministrem. Naszymi funduszami nie możemy rządzić Departament Rybołówstwa.

Chcemy powstania komórki, która będzie rządziła naszymi finansami w sposób efektywny. Nie chcemy złomować naszych jednostek. Dalej chcemy łowić ryby. Sama Unia Europejska kazała nam się modernizować, co uczyniliśmy.

Liczymy na to, że minister wyda odpowiednie zarządzenia, które pozwolą nam na normalne funkcjonowanie.

Czytaj także: Emil Mieczaj o proteście rolników: Zmusiła nas do tego sytuacja


Autor: Oliver Pochwat

Janusz Piechociński: Zamiast świnki, kurki, krówki będziemy mieli GMO?






Autor: Polska Agencja Prasowa

Ardanowski: Przez wojnę w produkcji żywności pojawia się wielka wyrwa






Autor: Polska Agencja Prasowa

Wojciechowski: Ukraina powinna miesięcznie eksportować 5 mln ton zboża






BULT SMOGOWICZE