PILNE!

Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Opinie / Rolnictwo / Ardanowski: Oskarżanie mnie o buntowanie rolników to absurd

Ardanowski: Oskarżanie mnie o buntowanie rolników to absurd

Autor: Oliver Pochwat 2022-07-15 12:06:00
Jan Krzysztof Ardanowski

Jan Krzysztof Ardanowski wyznał w rozmowie z portalem ŚwiatRolnika.info, że został pomówiony o buntowanie rolników w związku ze zwróceniem uwagi, że ukraińskie zboże zalewa rynek.

Rolnicy protestują przeciwko planom azotowym rządu, który obarcza gospodarzy winą za zanieczyszczenie środowiska. Władze uważają, że na terytorium Królestwa Niderlandów należy ograniczyć liczbę gospodarstw hodowlanych, a co za tym idzie, zredukować liczbę samych zwierząt.

ŚwiatRolnika.info: Co sądzi Pan o protestach rolników, które mają miejsce w Holandii?

Jan Krzysztof Ardanowski: Zawsze byłem i jestem zwolennikiem rozwiązywania problemów poprzez szukanie wspólnie akceptowalnych rozwiązań. Jednak wydaje się, że cierpliwość rolników i dotychczasowy spokój, jaki rolnicy zachowywali, kończy się. Polityki Unii Europejskiej nikt nie rozumie. To polityka, która uderza w rolnictwo w każdym kraju. W pierwszej kolejności uderzy w produktywne rolnictwo holenderskie. Nie jestem wielkim zwolennikiem takiego typu rolnictwa, gdzie są ogromne kombinaty rolnicze, w szczególności w produkcji mięsa. To, co proponuje jednak Komisja Europejska, jest uderzeniem w całe rolnictwo. Normy, które narzuca Zielony Ład, dotkną również małych gospodarstw, które nie będą miały siły ekonomicznej, by sprostać nowym inwestycjom, które w gospodarstwach będą musiały być poniesione w celu dostosowania się właśnie do wymagań Zielonego Ładu.

Rolnicy w Holandii zorganizowali się. To jest coś wyjątkowego, że 40 tys. rolników, w nie za dużym przecież kraju, zorganizowało się i protestuje. Fala tych protestów będzie prawdopodobnie rozlewać się po całej Europie, ponieważ dotychczasowa polityka UE wobec rolnictwa została zakwestionowana przez Komisję Europejską i ma być gruntownie zmieniona. Komisarz Wojciechowski wręcz twierdzi, że Unia chce wprowadzić zmiany największe od 30 lat. Rolnictwo jest stawiane pod pręgierzem, jako winne zmian klimatycznych. Nie bierze się pod uwagę, jakim dobrodziejstwem jest bezpieczeństwo żywnościowe Europy, zapewnione przez rolników europejskich. Dostatek żywności nie jest dany raz na zawsze i nie bierze się z niczego. To rolnicy europejscy zapewniają żywność Europie. Teraz opinia rolników, ich pozycja społeczna i dochody są kwestionowane. Politycy europejscy, w tym także nierozumiejący rolnictwa politycy w Polsce, mówią, że spadek dochodów rolników, wymuszany zwijaniem produkcji rolnej i koniecznością ponoszenia dodatkowych kosztów przestawiania gospodarstw na to, czego oczekują ekolodzy, będzie uzupełniany dotacjami. Dopłaty mają być prawie do wszystkiego: do ziemi, do krowy, do świni, do rolnictwa ekologicznego (chyba po to, żeby zwolennicy tej żywności, czyli głównie bogaci ludzie w mieście mogli ją tanio kupić), do nawozów, do paliwa, do niskiej ceny np. jabłek (chyba po to, by zagraniczne przetwórnie mogły je tanio kupić), do ekoschematów itd. Rolnicy przede wszystkim chcieliby mieć, adekwatny do ponoszonego ryzyka, kosztów i pracy, dochód z udziału w łańcuchu żywnościowym. Na rynku jednak dominują firmy wykorzystujące rozproszenie rolników. Rolnicy są najsłabszą częścią łańcucha żywności od gospodarstwa do konsumenta, są ogrywani i dlatego protestują. Podobne mechanizmy występują w Polsce, może jeszcze bardziej spotęgowane, bo rolnicy nie są zorganizowani gospodarczo, a tzw. prywatyzacja czasów Balcerowicza oddała przemysł rolnospożywczy prywatnemu biznesowi zagranicznemu i krajowemu, powiązanemu często z dawnymi służbami, uniemożliwiając jakąkolwiek partycypację rolników-producentów w sektorze przetwórstwa i handlu.

Jan Krzysztof Ardanowski

Do starych kłopotów rolników dochodzą nowe, które mogą być także zarzewiem protestów. Przede wszystkim to narastająca ilość zboża ukraińskiego wjeżdżającego do naszego kraju i pozostającego na rynku polskim. Między bajki można włożyć, że wspomniane zboże z Polski wyjeżdża. Zdecydowana jego większość pozostaje, psując nasz rynek. Rolnicy są zaniepokojeni tym faktem, który wprost przekłada się na spadek cen zbóż, czy wręcz możliwości ich sprzedaży. Zapewne niektórych to cieszy, bo są i podmioty zadowolone z tańszego ukraińskiego zboża. Pewnie ci, co handlują zbożem, np. mieszalnie pasz, różne krajowe i zagraniczne korporacje, zajmujące się na wielką skalę produkcją mięsa drobiowego i wieprzowego w Polsce, zacierają ręce, bo dzięki tańszemu zbożu mają większe zyski, a interes polskich rolników „mają tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę”. Informacje te były przekazywane przeze mnie, ale także przez rolników, posłów i senatorów do ministerstwa rolnictwa. Także w rozmowach bezpośrednich zwracałem uwagę na problem ukraińskiego zboża. To sami rolnicy zgłaszają mi, że firmy, które kupowały od nich zboże, wycofują się z zakupów, nie chcą podpisywać żadnych umów. Oferty sprzedaży ukraińskiego zboża po cenach niższych są powszechne. Magazyny w Polsce południowo-wschodniej są zasypane ukraińskim zbożem. Gdzie składować i magazynować zboże po rozpoczętych żniwach? Odpowiedź, jaką usłyszałem, zmroziła mnie. Zdaniem ministra nie ma szczególnego problemu z ukraińskim zbożem, a ja buntuję rolników. To mnie bardzo zasmuciło, ale szczęśliwie usłyszałem z ust Premiera Morawieckiego zapewnienie, że minister rolnictwa otrzymał polecenie, by sprawdzić wszystkie zgłaszane przypadki i przerwać ten proceder, bo zboże ma płynąć do Afryki, czy innych potrzebujących, a nie pozostawać w Polsce. Może zatem mój głos nie był "głosem wołającego na puszczy"? Nie ma praktycznie żadnej możliwości dużego eksportu zboża ukraińskiego przez Polskę. Zarzut, że mówienie o tym jest działaniem mającym na celu "buntowanie rolników", jest tak absurdalny, że nie zamierzam nawet go komentować.

ŚwiatRolnika.info: W Holandii Policja odtworzyła ogień do 16-latka jadącego ciągnikiem. Sytuacja wymyka się spod kontroli?

Jan Krzysztof Ardanowski: To jest sprawa bardzo trudna. Nie jest łatwo oceniać konkretne zachowania policji holenderskiej, ale trzeba zauważyć, że rolnikom w Europie, a w szczególności Holandii, zaczynają puszczać nerwy. Zasygnalizowali swój zdecydowany sprzeciw, blokując autostrady, hurtownie i centa handlowe, jednak zamiast z rozmowami spotkali się z atakiem policji. Przypomnę, że holenderski polityk Frans Timmermans jest głównym kreatorem Zielonego Ładu, przeciwko któremu protestują rolnicy, nie akceptując lewicowej ideologii, która niszczy europejskie rolnictwo. Ludzie są zdesperowani, wciekli, przerażeni brakiem perspektyw i praktycznym likwidowaniem rolnictwa. Może się okazać, że emocje biorą górę nad zdrowym rozsądkiem i tego typu protesty wymykają się spod kontroli. Nie wiem, jak oceniać zachowania policji holenderskiej. Nie mam wiedzy o konkretnym przypadku, ale po stronie protestujących emocje będą narastały. Jeżeli Komisja Europejska nie zmieni swojej polityki, to fala tego typu protestów będzie w całej Europie. Spodziewam się, że będzie miało to miejsce po żniwach lub na jesieni. Strach rolników bierze się również z tego, że nie wiedzą, czy inwestować, czy rozwijać gospodarstwo, czy obsiewać pola, jaka będzie przyszłość? Czy będzie jakakolwiek stabilizacja produkcji i dochodów? Trzeba również wziąć pod uwagę fakt, że europejskie rolnictwo, w tym i polskie, jest ogromnie zadłużone. Rolnicy mają ogromne kredyty, które trzeba spłacać, a przyszłość rolnictwa w Europie rysuje się w czarnych barwach.

Czytaj także: Szczepan Wójcik: Rolnicy mają dosyć obarczania za wszelkie zło