PILNE!

Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Opinie / Rolnictwo / Anna Gembicka: Wieś zapewnia nam bezpieczeństwo żywnościowe

Anna Gembicka: Wieś zapewnia nam bezpieczeństwo żywnościowe

Autor: Oliver Pochwat 2022-07-21 12:00:00
Anna Gembicka

Anna Gembicka oceniła w rozmowie z portalem ŚwiaTrolnika.info skąd wynikają konflikty między starymi mieszkańcami wsi, a  nowymi

Konflikt pomiędzy miastem a wsią jest coraz bardziej widoczny. Wzajemna nienawiść wzrasta przy okazji żniw, gdy maszyny rolnicze pracują, wzbijając przy tym połacie kurzu i pyłu. Czy możliwe jest, aby pogodzić miast ze wsią? O wyjaśnienia poprosiliśmy Annę Gembicką.

ŚwiatRolnika.info: Jak pogodzić starych mieszkańców wsi, którzy tam żyją od lat, z nowymi mieszkańcami, którzy często się przeprowadzili z miasta, chcąc odpocząć od zgiełku – i dochodzi między nimi do kłótni, zwłaszcza w okresie żniw. Jaka byłaby Pani recepta na to?

Anna Gembicka: Mieszkańcy miast, którzy się przeprowadzają na wieś, muszą zrozumieć, jaki jest charakter wsi, bo od tego nie da się uciec. Wieś zapewnia nam bezpieczeństwo żywnościowe i trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że jeśli chcemy mieć żywność, chcemy mieć dostęp do zdrowych, lokalnych produktów to nie da się tego inaczej zrobić niż poprzez normalną pracę rolnika i prowadzenie gospodarstwa rolnego. Tak naprawdę tutaj bardzo potrzebne jest zdroworozsądkowe podejście, ale też różnego rodzaju działania, na przykład ze strony samorządów, integrujące lokalną społeczność. Takie działania są bardzo ważne – im lepiej się znamy, tym lepiej jesteśmy w stanie siebie zrozumieć, jesteśmy w stanie ze sobą rozmawiać. Bardzo ciekawie to wygląda na przykładzie kół gospodyń wiejskich, w których bardzo często są i kobiety, które przeprowadziły się z miasta, i oczywiście mieszkanki wsi, które mieszkają tu od pokoleń – i panie potrafią świetnie się dogadać – każda z nich wnosi coś innego, inne spojrzenie. Takie inicjatywy oddolne sprawiają, że na pewno łatwiej jest zrozumieć siebie nawzajem. Wieś ma charakter rolniczy i każdy, kto sprowadza się wieś, musi zaakceptować to, że sprowadza się w takie, a nie inne miejsce.

ŚwiatRolnika.info: Nie sądzi Pani, że te antagonizmy wynikają z tego, że żyjemy w takich czasach, że ludzie w zasadzie zapomnieli, czym jest wieś? Jesteśmy karmieni propagandą, że wieś to miejsce odpoczynku. Może to z tego wynika?

Anna Gembicka: Wydaje mi się, że to wynika raczej z pewnego oderwania, niedostrzegania ciągu przyczynowo-skutkowego. Wiele dzieci, chociażby te, które nie miały styczności ze wsią, nie mają pojęcia, skąd się bierze żywność bierze, bo wystarczy iść do sklepu i te produkty tam są. Na pewno potrzeba więcej informacji i edukacji w zakresie tego, skąd się bierze żywność, jak funkcjonuje cały łańcuch dostaw. Dlatego w ramach współpracy z ośrodkami doradztwa rolniczego, powstają zagrody edukacyjne, gdzie można zobaczyć, jak przebiega produkcja roślinna czy zwierzęca, jak wygląda praca w gospodarstwie. Teraz, w czasie niedawnego spotkania z Profesorem Jimem Mazurkiewiczem, polskiego pochodzenia wykładowcą na uniwersytecie w Teksasie, rozmawiałam z nim na temat programu, który jest tam realizowany przez lokalne społeczności w USA. W ramach tych działań dzieci mogą na przykład zajmować się ogródkami, które funkcjonują przy szkołach, dostają swój wydzielony kawałek i są odpowiedzialne za swoje „małe gospodarstwo”. To także pozwala samemu się przekonać, ile wyzwań wiąże się z pracą rolnika. A trzeba podkreślić, że praca rolnika jest pracą bardzo ciężką, pracą wymagającą interdyscyplinarności, wiedzy z różnych dziedzin.

Anna Gembicka

ŚwiatRolnika.info: Jak należy zmieniać mentalność ludzi? Podała Pani przykład Teksasu, obszaru rolniczego. Jednym z amerykańskich zwyczajów związanych z rolnictwem jest rodeo – czyli dożynki. Może czas najwyższy zrobić dożynki w Polsce nie na wsi, ale w mieście?

Anna Gembicka: Spotkałam się z takimi pomysłami, Profesor Mazurkiewicz także podkreślał, że to cenna inicjatywa. Ja powiem tak – mam takie doświadczenie z województwa, z którego pochodzę, czyli z kujawsko-pomorskiego, gdzie dożynki wojewódzkie były organizowane w Toruniu. To z kolei spotykało się z naprawdę różnymi reakcjami mieszkańców wsi. Jednak dożynki są ściśle związane z zakończeniem zbiorów, ze świętowaniem tego, co udało się wypracować i są ściśle związane z miejscem, gdzie udało się to wypracować, dlatego wielu rolników niechętnie patrzyło na przeniesienie dożynek do miasta. Tak naprawdę myślę, że trzeba pogodzić sprzeczne oczekiwania – z jednej strony społeczności gmin wiejskich czy wiejsko-miejskich, które oczekują, że dożynki będą uatrakcyjnieniem ich życia lokalnego, z drugiej strony inicjatywa dożynek w miastach, czy też pokazywania kwestii związanych z rolnictwem w miastach – jest bardzo potrzebna, bo mieszkańcy wsi wiedzą, jak wyglądają zbiory, skąd się bierze żywność, a w miastach warto byłoby na szerszą skalę to pokazywać, tym samym podnosząc prestiż zawodu rolnika i edukować na temat tego skąd pochodzi żywność.

Czytaj także: Jan Krzysztof Ardanowski: Nabijamy kabzę międzynarodowym koncernom