PILNE!

Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Opinie / Rolnictwo / Anna Bryłka: Rolnictwo staje się wrogiem ekoterrorystów

Anna Bryłka: Rolnictwo staje się wrogiem ekoterrorystów

Autor: Oliver Pochwat 2022-07-07 12:00:00
Anna Bryłka

Anna Bryłka skomentowała dla portalu ŚwiatRolnika.info protesty rolnicze, które mają miejsce w Holandii, które są pokłosiem decyzji tamtejszego rządu.

Rolnicy w Holandii protestują przeciwko planom azotowym rządu, który obarcza gospodarzy winą za zanieczyszczenie środowiska. Rząd uważa, że na terytorium Królestwa Niderlandów należy ograniczyć liczbę gospodarstw hodowlanych, a co za tym idzie, zredukować liczbę samych zwierząt.

ŚwiatRolnika.info: Jak skomentuje Pani protesty rolnicze, które mają miejsce w Holandii?

Anna Bryłka: Decyzje holenderskiego rządu dotyczące rolnictwa oceniam jak najbardziej krytycznie. Już wcześniej mówiono o tym, że ministerstwo rolnictwa Holandii, to ministerstwo likwidacji rolnictwa, a nie resort, który ma rozwijać i utrzymywać rolnictwo w tym kraju.
Z mojego doświadczenia powiem, że Holandia i ich rolnictwo było dla Polski i Polaków punktem odniesienia dobrze zorganizowanych i funkcjonujących gospodarstw, z których jako państwo i rolnicy braliśmy przykład. To jest zaskakujące, że państwo, które miało tak dobrze rozwinięte, sprawnie funkcjonujące i dochodowe rolnictwo dzisiaj pozbywa się tak ważnej gałęzi gospodarki. Skala tych protestów jest bardzo duża. Nie przypominam sobie, żeby w jakimkolwiek państwie europejskim były tak duże protesty. Wspieram holenderskich rolników i mam nadzieje, że ich protest wpłynie na decyzję holenderskiego rząd.

ŚwiatRolnika.info: Wspomniała Pani o tym, że nie pamięta Pani, żeby protesty rolników miały taką skalę. Wszyscy pamiętamy te, które organizował Andrzej Lepper i wtedy mowa była o ich wielkości. W Holandii aktualnie trwa regularna wojna. Osobiście podziwiam ich determinację.

Anna Bryłka: To jest coś, co trzeba powiedzieć i czego warto się uczyć. To, że dzisiaj tak skandaliczne pomysły są w Holandii, nie oznacza, że niedługo nie będą pomysłami na poziomie Unii Europejskiej i wszystkich państwach członkowskich. To, że dzisiaj Holendrzy walczą, nie oznacza, że wkrótce całe rolnictwo będzie zagrożone. To wszystko zaczyna się kawałkami. Zakazuje się konkretnej branży rolnej, a potem przesuwa się to coraz dalej do całkowitej likwidacji.

ŚwiatRolnika.info: Holenderskie społeczeństwo popiera jednak protest rolników.

Anna Bryłka: Tak i zastanawia mnie, dlaczego mimo wszystko rząd się z tego nie wycofuje. Puste półki sklepowe… Przecież to dotyczy całego społeczeństwa holenderskiego. Jestem bardzo ciekawa, jak to się skończy. Protesty trwają już kilka tygodni, a od kilku miesięcy wiadomo było, jakie będą decyzje. Protest jest formą demokracji i jak on wpłynie na decyzje rządu. Bardzo kibicuje rolnikom w Holandii.

Anna Bryłka

ŚwiatRolnika.info: Policja jednak strzela do rolników, nie z gumowej amunicji…

Anna Bryłka: Policja reprezentuje rząd, którego celem jest spacyfikowanie protest i realizowanie swojej polityki. To, że policja na służbie strzela do protestującego nie oznacza, że wspiera takich protestów. To również jest zaskakujące, że jeśli to mają być te zachodnie i europejskie standardy, to czy my powinniśmy brać z nich przykład.

ŚwiatRolnika.info: Czy w przypadku Holandii nie jest tak, że lewicowy rząd i jego wizja świata doprowadza do takich katastrof?

Anna Bryłka: Coś w tym jest. My nie dyskutujemy o faktach tylko o ideologii i o tym, że komuś coś się wydaje i trzeba znaleźć winnego. Tak się niestety dzieje, że w rolnictwie widzi się winnego. Rolnictwo staje się wrogiem ekoterrorystów, czy ekoaktywistów, którzy walczą o ochronne klimatu. Szczerze, to nadziwiłabym się, gdyby te organizacje były finansowane przez Kreml, tak jak to było z gazem, żeby go nie wydobywać, tylko importować z Rosji. Być może coś podobnego ma miejsce z polityka żywnościową. Rosja bardzo dobrze odrobiła lekcje, jeśli chodzi o produkcje żywności i chce się pozbyć produkcji żywności w Europie. Podobnie przecież było z norkami. Przemysł futrzarski był likwidowany w kolejnych krajach Europy i przenosił się na Ukrainę i do Rosji. Wcale bym nie wykluczyłam takiego scenariusza. Nie mam żadnych dowodów, ale nie wykluczam, że są jakieś grupy lobbingowe, które lobbują za taką, a nie inną polityką realizując interesy konkretnych podmiotów.

Czytaj także: Protesty rolników: Policja strzelała do rolników w Holandii. NAGRANIE WIDEO