PILNE!

Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Opinie / Polityka / Łukasz Warzecha: Polacy mają realnie mniej broni niż pokazują statystyki

Łukasz Warzecha: Polacy mają realnie mniej broni niż pokazują statystyki

Autor: Oliver Pochwat 2022-04-27 07:00:00
Łukasz Warzecha

Łukasz Warzecha, w rozmowie z portalem ŚwiatRolnika.info, stwierdził, że Polska jest rozbrojonym krajem niezdolnym do prowadzenia skutecznej obrony cywilnej. 

Za sprawą inwazji Federacji Rosyjskiej na Ukrainę na nowo rozgorzała dyskusja o potrzebnie pilnej zmiany przepisów o dostępie do broni palnej. Czy Polacy jako naród są rozbrojeni? Jak należy zmieniać obowiązujące przepisy? O ten i inne pokrewne tematy zapytaliśmy Łukasza Warzechę, czyli dziennikarza oraz propagatora koniecznośći zracjonalizowania przepisów dotyczących dostępu do broni palnej. 

ŚwiatRolnika.info: Czy gdyby zaatakowano Polskę, nasi cywile mieliby czym się bronić?

Łukasz Warzecha: Wbrew pozorom pytanie nie jest takie proste. Można odpowiedzieć prosto, że nie. Jeśli spojrzymy na nasycenie bronią w Polsce i porównamy je z nasyceniem bronią w innych krajach Europy, to mamy tu rekordowo niski poziom. Liczba sztuki broni na 100 mieszkańców naszego kraju wynosi 2,51. Nadal jest to jeden z najniższych wskaźników w Unii Europejskiej. Trzeba jednak pamiętać, że liczba sztuk broni w przeliczeniu na mieszkańca nie oznacza, że tylu Polaków ma broń. Na ogół w Polsce jest tak, że jeżeli ktoś posiada stosowne pozwolenie, inne niż pozwolenie do ochrony osobistej, ma zwykle po kilka, kilkanaście lub jak niekórzy kilkadziesiąt sztuk broni. Realna liczba osób, którzy mieliby się czym bronić, jest wyraźnie niższa niż liczba sztuk broni w przeliczaniu na mieszkańców.

Druga sprawa jest taka, że to się zmienia. Bardzo powoli, ale jednak się zmienia i statystyki idą w górę. Kiedyś było tak, że najprostszym sposobem na posiadanie broni okazywało się myślistwo. Wielu myśliwych w innych krajach, zwłaszcza dotyczy to Skandynawii, jest bardzo zaangażowanych w różnego rodzaju formacje proobronne i są uważani za bardzo ważną rezerwę, jeśli chodzi o cywilną obronność w przypadku potencjalnego ataku. Niestety w Polsce myśliwi są raczej glanowani na każdym kroku, a już w szczególności przez obecną władzę, i czują się sfrustrowani. Mówię to jako człowiek, który ma kontakty w środowisku myśliwskim i wie, jak to wygląda. Zamiast być uważanymi za ludzi doświadczonych, którzy potrafią poruszać się w terenie, którzy mają broń, umieją strzelać i są bardzo cenną rezerwą, są uważani za złych morderców zwierzątek.

Jeżeli jednak szukalibyśmy przewag, o ile takie mamy, to wskazałbym na fakt, o czym mało kto wie, że w polskich warunkach prawnych, mimo słabej dostępności broni, dostępne są przynajmniej różne kategorie. To jest pewna różnica w zestawieniu z innymi państwami, gdzie broni jest więcej, ale w ograniczonych kategoriach. Dla przykładu: jest dużo broni, ale jest to główna broń myśliwska, a nie broń krótka, którą można przy sobie nosić. W Polsce panuje stosunkowo duża swoboda, jeśli chodzi o kupowanie konketnych rodzajów broni.

To są pewne detale. Generalnie rzecz biorąc, z całą pewnością niestety jesteśmy narodem bardzo rozbrojonym. Myślę, że teraz jest dobry moment polityczny i społeczny, żeby zupełnie odświeżyć, zmienić dotychczasowe zasady dotyczące posiadania broni i wreszcie dać Polakom to prawo. Prawo do posiadania broni nie oznacza, że każdy będzie mógł kupić sobie pistolet w Biedronce, tak jak niektórzy się tego obawiają. Myślę, że gdyby ktoś występował z tego typu pomysłami, zostałby one przez społeczeństwo odrzucone. Ci, którzy chcą zmieniać prawo do posiadania broni, w tym ja, muszą się liczyć z nastrojami społecznymi. Dlatego nie chodzi o to, żeby prawo do posiadania broni stało się powszechne, ale żeby stało się ono racjonalne i pozwoliło każdemu niekaranemu, zdrowemu obywatelowi taką broń posiadać, jeżeli chce.

ŚwiatRolnika.info: Jak zatem powinny zmienić się przepisy?

Łukasz Warzecha: O tym można by mówić długo, ale może warto powiedzieć, że w Sejmie są dwa projekty zmian przepisów. Jeden to projekt firmowany przez Pawła Kukiza i grupę posłów Prawa i Sprawiedliwości. Drugi jest projektem przybudówki politycznej PiS, czyli partii Republikanie Adama Bielana. Oba projekty różnią się od siebie podejściem do sprawy. Nie będę mówił, który jest mi bliższy, będę o tym pisał w DoRzeczy.

Projekt Republikanów bazuje na dotychczasowej ustawie o broni i amunicji. Nie wprowadza on fundamentalnie nowych rozwiązań, ale stara się uprościć te istniejące i je połatać. Bazą jest ustawa, która już wielokrotnie była zmieniana i której korzenie są komunistyczne. Niestety projekt zmian nie wprowadza do ustawy też kategorii, które nas obowiązują na podstawie dyrektywy o broni, tzw. "dyrektywy Bieńkowskiej", do której powinniśmy dostosować nasze prawo. On tego prawa nie dostosowuje, ponieważ stawia podział broni według kategorii „do celu”. To jest takie polskie dziwactwo. Mamy w Polsce broń „do celu”. Jak się dostaje pozwolenie, to jest ono do konkretnego celu, czyli: do ochrony osobistej, kolekcjonerstwa, celów sportowych. Natomiast nie jest to pozwolenie na kategorie, czyli rodzaj broni. To jest zasadnicza różnica względem drugiego projektu, który dostosowuje nasze prawo do dyrektywy Bieńkowskiej, która operuje unijnymi kategoriami broni, a zależy ono od rodzaju broni, a nie od celu. W projekcie Kukiza mamy odejście od broni do celu i broń jest podzielona na kategorie. To jest broń krótka, samoczynna, samopowtarzalna itd. Projekt Kukiza to zupełnie nowa ustawa.

Pewnie byłoby dobrze, gdyby jakiekolwiek zmiany zostały dokonane. Oba te projekty generalnie idą w dobrą stronę, czyli ułatwiają i w jakimś stopniu porządkują. Mimo wszystko, choćby częściowo dokonując krótkiej oceny, powiedziałbym, że moim zdaniem dalsze łatanie istniejącej ustawy nie ma sensu. Uważam, że powinna powstać całkowicie nowa ustawa i powinno nastąpić odejście od broni do celu. To jest nielogiczne, absurdalne i zawsze było krytykowane, wywoływało problemy, a w dodatku zachodzi tu kolizja między aktami pranymi. Ustawa o wykonywaniu zawodu rusznikarza i obrocie materiałami wybuchowymi posługuje się już nowymi kategoriami. W tej chwili mamy w polskim prawie dwie ustawy, z których jedna operuje kategoriami broni do celu, a druga kategoriami rodzaju broni. One są zupełnie niekompatybilne. Projekt Republikanów tego nie zmienia. Nadal byłyby niekompatybilne, a taka niekompatybilność sprzyja zamieszaniu i chaosowi. Gdyby w życie wszedł projekt Kukiza, wszystko zostałby elegancko uporządkowane pod względem prawnym.

Znam argumenty tych, którzy opowiadają się za projektem Republikanów. Słuchałem również "analizy" Jacka Hogi, popularnego specjalisty broni, prezesa fundacji "Ad Arma". Jacek Hoga jest znany z tego, że opowiada się za bardzo szybkim i szerokim dostępem do broni. Nie zgadzam się jednak z oceną Hogi. Mówi on, że projekt Kukiza, to jest projekt kogoś, kto chce ładnie uporządkować prawo, żeby to wszystko ładnie i elegancko wyglądało, a my nie mamy na to czasu. Jako konserwatysta i zwolennik systemowych rozwiązań mówię, że jeśli nie uporządkujemy porządnie prawa, za chwile będziemy mielć chaos i tym chaosie okaże się, że te niby korzyści, które uzyskaliśmy, zostaną nam ograniczone. Projekt, w którym wszystko jest elegancko uporządkowane sprawia, że nie jest nam łatwo odebrać uprawnienia, jakie dostajemy.

Czytaj także: Artur Jabłoński: Uzbrojony naród jest trudną przeszkodą dla agresora


Moskwa: Nie akceptujemy zakazu sprzedaży aut spalinowych od 2035 r

Autor: Kamila Ciężka 2022-06-28 15:30:00

Moskwa: Trójmorze jest strategiczne dla Polski z perspektywy energetyki

Autor: Polska Agencja Prasowa 2022-06-23 16:30:00

Krawczyk: 750 zł rekompensaty za węgiel dla sprzedawców

Autor: Polska Agencja Prasowa 2022-06-14 17:00:00

BULT SMOGOWICZE