PILNE!

Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Opinie / Polityka / Grzegorz Chocian: Sprawy ochrony przyrody to czasem są „matrioszki”

Grzegorz Chocian: Sprawy ochrony przyrody to czasem są „matrioszki”

Autor: Oliver Pochwat 2022-08-12 12:00:00
Grzegorz Chocian

Grzegorz Chocian w wywiadzie dla naszego portalu odniósł się do działalności organizacji ekologicznych na terenie naszego kraju.

Jego zdaniem gdyby aktywiści ograniczali się do protestów, do czego mają pełne prawo w demokratycznym państwie, nie widziałbym problemu, bo to byłby właśnie aktywizm. Jednakże podkreślił, że ostatnie wydarzenia z Nadleśnictwa Lutowiska spełniają definicje terroryzmu, bo wywołują strach, trwogę oraz naruszają dobra osób postronnych, gdyż pilarze nie są decydentami, a ich zdrowie i życie mogło być zagrożone.  

Swiatrolnika.info: Gdzie kończy się aktywizm, a zaczyna terroryzm? Aktywiści koczujący w Bieszczadach domagają się utworzenia zaprzestania wycinki i polowań w ponad stuletnich drzewostanach w otulinie Bieszczadzkiego Parku Narodowego oraz utworzenia Turnickiego Parku Narodowego.

Grzegorz Chocian: Zanim ustalimy, czy opisane działanie można określać ekoterroryzmem, należy przypomnieć definicję terroryzmu, bo przedrostek eko dotyczy obszaru działalności społeczno-gospodarczej, w której terror jest stosowany.

Otóż Encyklopedia PWN terroryzm opisuje mniej więcej następująco: Terroryzm (z greckiego τρέω, treo, „drzenie, obawa” oraz łaciny terror, -oris „strach, trwoga, przerażenie”) – różnie umotywowane, najczęściej ideologicznie, planowane i zorganizowane działania przestępcze pojedynczych osób lub grup, w celu wymuszenia od władz państwowych i społeczeństwa określonych zachowań i świadczeń, często naruszające dobra osób postronnych; działania te są realizowane z całą bezwzględnością, za pomocą różnych środków (nacisk psychiczny, przemoc fizyczna, użycie broni i ładunków wybuchowych), w warunkach specjalnie nadanego im rozgłosu i celowo wytworzonego w społeczeństwie lęku.

Gdyby aktywiści ograniczali się do protestów, do czego mają pełne prawo w demokratycznym państwie, nie widziałbym problemu, bo to byłby właśnie aktywizm. Na ile słuszny – nie rozstrzygam, bo istnieje wiele innych bardziej cywilizowanych metod kształtowania przestrzeni poprzez określone formy ochrony przyrody w Polsce. Natomiast Nadleśnictwo Lutowiska twierdzi, że cyt.: „Ekoterroryści zastawili na leśników śmiertelną pułapkę. W przeznaczone do wycinki drzewa nieznani sprawcy wbili gwoździe. Ich kontakt z piłą czy maszynami w tartaku mógłby grozić poważnym okaleczeniem, a nawet śmiercią osób, które pracują przy drewnie”. I już takie postępowanie spełnia definicje terroryzmu, bo wywołuje strach, trwogę oraz narusza dobra osób postronnych, gdyż pilarze nie są decydentami, a ich zdrowie i życie mogło być zagrożone.  

Grzegorz Chocian

Swiatrolnika.info: Jakie mogą być jednak faktyczne powody blokad wycinki czy żądanie utworzenia Turnickiego Parku Narodowego? Czy zjawisko ekoterroryzmu oraz poczynania aktywistów ekologicznych były w Polsce przez wiele lat bagatelizowane i ignorowane?

Grzegorz Chocian: Sprawy ochrony przyrody to czasem są „matrioszki” – przebierańcy o podwójnym, a nawet o wielokrotnym płaszczu, by ukryć zleceniodawcę działań i ich główny cel. To emanacja innych sporów ekonomicznych, politycznych a w ostatnim 25-leciu w Polsce nawet geopolitycznych. W takiej sytuacji zakładnikami sporu stają się obszary chronione, cele i przedmioty ochrony Natura 2000 w tym określone siedliska i gatunki roślin i zwierząt. Dlatego w tak wytworzony sporze można zablokować strategiczną infrastrukturę komunikacyjną czy energetyczną w trosce o jakiś gatunek chroniony. W ten sposób susłem perełkowanym czy myszołowem blokowano lotniska, chomikiem europejskim – drogę szybkiego ruchu S-7, morświnem – przekop Mierzei Wiślanej a minogiem czy ptakami siewkowymi – zbiornik Siarzewo na Wiśle. A wszystko zaczęło się nad Rospudą, gdzie międzynarodową histerię w obronie całkiem przeciętnej doliny rzeki wywołał mały storczyk – miodokwiat krzyżowy. Czy jeszcze pamiętamy tę pierwszą udaną w Polsce akcję „ulica i zagranica”?

Zjawisko bagatelizowano, a dlaczego? Właśnie z powodu „matrioszki” – ukrycia faktycznych celów organizatorów protestów w szaty pozornie pożyteczne społecznie – ochronę przyrody. I było to możliwe z co najmniej dwóch powodów:

Po pierwsze wynika to z trywialnej prawdy, iż niewielu z nas lubiło biologię, a jeszcze mniej ją rozumiało, a każdy protestujący „zielony” uznawany jest za „ekologa”, choć rzadko nim jest naprawdę. Sądy powszechne i te krajowe, i europejskie też są takim samym społeczeństwem jak my. Dlatego poważnie brzmiące zagrożenie dla np. obuwika (inny obok miodokwiatu krzyżowego chroniony storczyk) wzbudza wśród organów prowadzących postępowanie o wydanie decyzji środowiskowej równie wielką konsternację faktem, że coś takiego istnieje jak i tym, że ta istota podlega restrykcyjnej ochronie. Dlatego tak łatwo w owym szoku zablokować inwestycję, oczywiście w myśl zasady przezorności wobec Natury 2000, bo niby jak urzędnik czy sędzia ma rozstrzygać, co dla danego gatunku jest zagrożeniem, a co nim nie jest, skoro sam nie wie.

Po drugie odpowiednie służby mające dbać o bezpieczeństwo Polski były ogłupiane przez swoich ekspertów wywodzących się ze środowisk ekologów wcześniej zwerbowanych przez wywiady obcych państw. Dlatego nie zauważały problemu. Bo skoro same się nie znały, a ich „eksperci” zwerbowani przez stronę przeciwną uspokajali, że protest jest zasadny, to szlag trafiał i inwestycję, i informację o ryzyku działania na terenie Polski obcych służb udających troskę o środowisko. Najbardziej skrajnym przypadkiem było wprowadzanie do polskiego systemu prawnego rozwiązań absurdalnych ekologicznie a za to doskonale służących obcym wpływom, a nie Polsce. Niestety bardzo wiele z takich zapisów funkcjonuje nadal i paraliżuje rozsądek. Próby systemowego naprawienia tej sytuacji nadal są obezwładniane politycznie na wysokich szczeblach oraz z udziałem pewnego grona ekspertów… To bardzo niebezpieczna sytuacja.

Swiatrolnika.info: W USA od lat funkcjonują przepisy prawne, które pozwalają na skuteczną walkę z ekoterroryzmem. Czy w Polsce powinny funkcjonować podobne zapisy?

Grzegorz Chocian: Bezapelacyjnie tak!

Czytaj też: Szczepan Wójcik: Nieustanne próby zwijania rolnictwa to podstawowa agenda Putina