PILNE!

Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Opinie / Polityka / Ardanowski: Transparentność organizacji ekologicznych jest konieczna

Ardanowski: Transparentność organizacji ekologicznych jest konieczna

Autor: Oliver Pochwat 2022-05-02 19:04:00
Jan Krzysztof Ardanowski

Jan Krzysztof Ardanowski jest zdania, że organizacje ekologiczne są ważnym elementem wykorzystywanym w wojnie gospodarczej, która toczy się między krajami.

Organizacje "ekologiczne" działające w Polsce od lat są powodem blokowania inwestycji o znaczeniu strategicznym.  Problem dotyczy jednak całej Europy. Jak wynika z informacji uzyskanych przez Die Welt, Putin od lat wspierał organizacje ekologiczne. Czy transparentność finansowania NGOsów jest potrzebna?

ŚwiatRolnika.info: Czy istnieje potrzeba zwiększenia transparentności finansów organizacji ekologicznych?

Jan Krzysztof Ardanowski: Absolutnie jest potrzebna, ponieważ te organizacje zaczynają dominować w debacie publicznej. Zaczynają one kształtować opinię bardzo wielu osób, w tym przede wszystkim dzieci i młodzieży (przykład Grety Thunberg), wykorzystując naturalną w tym wieku empatię, wrażliwość i delikatność. Organizacje nazywające siebie ekologicznymi bardzo mocno na tę grupę młodych ludzi oddziałują. Jednocześnie ich działalność bardzo często prowadzi do blokowania bardzo ważnych inwestycji z punktu widzenia gospodarczego lub poprawy jakości życia. Dotyczy to np. inwestycji drogowych, przemysłowych, budownictwa, ale także inwestycji w gospodarstwach rolnych, czy zakładach przetwórczych. Również to, co poprawiając warunki życia ludzi jednocześnie służy przyrodzie jest także kontestowane przez organizacje nazywające się ekologicznymi.  Mam tutaj na myśli zwiększanie zatrzymywania wody, zarówno w ramach małej retencji na polach,  w stawach, jeziorach, czy małych ciekach, ale również retencji korytowej na dużych rzekach, która w dużych zbiornikach zatrzymałaby wodę z opadów, jednocześnie przeciwdziałając powodzi. To właśnie w przypadku takich inwestycji przeszkadzają organizacje ekologiczne, również te międzynarodowe, blokując podejmowanie decyzji. Skarżą się również prywatni przedsiębiorcy, że otrzymują wręcz propozycje korupcyjne, czy są zastraszani. Jeżeli właściciel chce inwestować w rozwój firmy, to musi na wskazany cel wpłacić jakieś pieniądze. 

Także próba skandalicznego i niebezpiecznego forsowania w "Piątce dla zwierząt" uprawnień dla organizacji, mających zapisany cel ochrony zwierząt, do wchodzenia do gospodarstw i domów, oraz prawo rekwirowania zwierząt ich właścicielom pod pretekstem złej opieki, jest przykładem nadużyć i uzurpacji ze strony organizacji, które rolnicy nazywają ekoterrorystycznymi. Są zapewne organizacje skupiające pasjonatów, społeczników, ludzi zatroskanych i wrażliwych, zasługujących na szacunek. Nie wiem, jak powszechne są patologie i ciemne interesy związane z konkretnymi organizacjami. Jednak różne przykłady pokazują, że trzeba przyglądać się tym organizacjom. Ich celom, intencjom, ale również źródłom finansowania. Bardzo cenię ludzi, którzy mają pasje, którzy są np.  przekonani o potrzebie zrównoważonego rozwoju, troski o przyrodę, ale też chcę wiedzieć, kto ich finansuje. Duży niepokój wzbudziła informacja z prasy niemieckiej sprzed kilku tygodni o tym, że główne organizacje ekologiczne w Europie były finansowane przez Federację Rosyjską. Jak najbardziej zasadne jest pytanie, czyich interesów te organizacje bronią. Czy ograniczenie działalności gospodarczej, ograniczanie rolnictwa w Europie jest działaniem, na czyjeś zlecenie, którego celem nie jest ochrona przyrody, ale może uzależnienie Unii Europejskiej od dostaw z innych kierunków?

ŚwiatRolnika.info: W kontekście organizacji ekologicznych i ich działalności skupiliśmy się tylko i wyłącznie na Rosji. Zapominamy jednak o tym, że na blokowanie inwestycji w Polsce wpływ mają również Niemcy? Przykładem jest wszelka próba ingerencji w Odrę.

Jan Krzysztof Ardanowski: Jestem przekonany, że działalność organizacji ekologicznych jest wykorzystywana w wojnie gospodarczej, która toczy się między krajami. Jeżeli jakiś kraj się rozwija, wykorzystując swoje korzystne położenie geograficzne, co może dać korzyści np. z transportu, to często rozwój gospodarczy i wzrost zamożności, jak w przypadku Polski,  jest solą w oku sąsiada. Niemcy nie są zainteresowane rozwojem polskiej gospodarki. W pewnym uproszczeniu mieliśmy być podwykonawcą dla firm niemieckich i „klepać blachę” do niemieckich samochodów. Blokowanie różnych inwestycji w Polsce, jakoś tak dziwnie się składa, jest bardzo po myśli gospodarki niemieckiej i zmniejsza możliwość wzrostu  konkurencyjności naszego kraju. Jako przykład można podać budowanie trasy ekspresowej Via Baltica, która miała łączyć kraje nadbałtyckie z Europą Zachodnią. Bardzo ważna arteria komunikacyjna, może jedna z najważniejszych w tej części Europy, która dawałaby Polsce ogromne dochody, a jednocześnie sytuowała nas bardzo mocno w międzynarodowym układzie transportowym. Żeby nie dopuścić do budowy tej trasy wykorzystano ekologów, którzy blokowali budowę w jednym, konkretnym miejscu, to jest budowę mostu-wiaduktu nad Doliną Rospudy, gdzie w sposób absurdalny wymyślono problem ekologiczny, twierdząc, że ta dolina ulegnie zniszczeniu. To jest dolina z torfowiskami, na których rolnicy prowadzili działalność gospodarczą, kosząc trawę. Odbywało się to ręcznie, gdyż grząski grunt uniemożliwiał wjazd maszyn. Potem ze względu na koszt pracy i opłacalności zaniechali tego koszenia, ale to nie były żadne „prastare ostępy” szczególnie cenne przyrodniczo.

Wiadukt, który miał przebiegać nad tą doliną, miał być usytuowany kilkanaście metrów nad podłożem. W żaden sposób nie utrudniałby bytowania żab, które pod wiaduktem by sobie spokojnie żyły, czy niszczył roślinność tam występującą. Inwestycja drogowa została przez ekologów zablokowana. Tak się jednak dziwnie składa, że, kiedy Polacy chcieli usprawnić korzystny i dochodowy transport kołowy,  Niemcy zaoferowały transport promowy tirów z portów krajów nadbałtyckich, które omijałyby Polskę i bezpośrednio promami  dowożone byłyby do portów niemieckich. Czy nie ma tu jakiejś koincydencji? Zablokowano ważny europejski projekt poprzez właśnie interwencję ekologiczną, opartą o całkowicie fałszywe dane i podstawy.

Czasami jest to upór niezrozumiały, który może nie służy obcym interesom, ale wynika z niewiedzy. To jest, chociażby kwestia lasów wokół Puszczy Białowieskiej niszczonej przez kornika.

W tej chwili jest to plaga w Europie i jednym sposobem przeciwdziałania jest wycinka lasów. Leśnicy i dendrolodzy mocno podkreślają to, że akumulacja węgla w drzewach trwa tylko do pewnego okresu. Tylko młode lasy mają, przewagę absorpcji węgla w stosunku do emisji. Stare lasy może i pięknie wyglądają, ale są per saldo emitentem. Procesy butwienia, gnicia, rozkładu przeważają nad pochłanianiem CO2. O tym mówią fachowcy i specjaliści. Bardzo mocno podkreślał to śp. Prof. Jan Szyszko, ale to w żaden sposób nie przekonuje tzw. "ekologów", którzy blokowali ratowanie Puszczy Białowieskiej i lasów zaatakowanych przez kornika. Działalność na rzecz przyrody, jej ochrona przed dewastacją jest zajęciem szlachetnym i pięknym, ale musi opierać się na logice, wiedzy i służeniu własnej ojczyźnie oraz jej obywatelom.

Czytaj także: Grzegorz Chocian: Uczmy się z historii i nie bądźmy eko-naiwni


Autor: Polska Agencja Prasowa

Prezes PSL: Oczekujemy obniżenia marży przez PKN Orlen






Autor: Polska Agencja Prasowa

Morawiecki dla "SE": Pieniądze z KPO po prostu się Polsce należą






Autor: Polska Agencja Prasowa

Premier Morawiecki: Czternasta emerytura powinna być co rok






BULT SMOGOWICZE