Talk icon

Blog

02-07-2022

Autor: Grzegorz Chocian

Przekop Mierzei Wiślanej był słuszną decyzją

mierzeja wiślana chocian

Przekop Mierzei Wiślanej od samego początku budził liczne kontrowersje. Najczęściej podnoszonymi argumentami negującymi słuszność tej inwestycji był brak widocznych korzyści oraz degradacja środowiska naturalnego. Przekop Mierzei Wiślanej to również niezwykle ważny aspekt militarny.

Co w kontekście wojny daje nam przekop Mierzei Wiślanej?

Krytyka przekopu urosła w debacie publicznej do poziomu absurdu głównie z powodu braku logiki i konsekwencji rozumowania w kategoriach państwa. Obszar Zalewu Wiślanego jest terytorium Rzeczpospolitej Polskiej, dlatego pełną i niezawisłą władczość nad tym terenem ma Suweren i jego służby np. Wojsko Polskie. Wyobraźmy sobie, że na jakiś obszar własnego terytorium pod Warszawą nie mamy prawa wstępu lub o takie prawo wjazdu Wojsko Polskie i służby graniczne muszą pytać Rosję. Czy to byłoby normalne? Oczywiście nie, a właśnie tak było przez dekady w odniesieniu do Zalewu Wiślanego. Straż Graniczna czy jakieś służby ratownicze musiały uzyskiwać zgodę Rosji, by dokonywać ustawowych czynności na terytorium własnego państwa. Należy podkreślić, że decyzje o przekopie podjęto bardzo mądrze i w sposób przewidujący obecne ryzyka. Przecież sytuacja na Morzu Czarnym powinna dawać do myślenia. Rosja w zasadzie zablokowała Ukrainie i innym państwom Cieśninę Kerczeńską czyniąc Morze Azowskie akwenem zamkniętym tylko dla Rosji. Łatwo sobie wyobrazić sytuację, w której Rosja zamyka Cieśninę Piławską (co z resztą już kiedyś robiła) blokując Polsce dostęp do własnej zatoki od strony morza. Dlatego przeciwników przekopu Mierzei Wiślanej, polityków, ale też tzw. "ekologów" protestujących już po zajęciu Krymu przez Rosję, należy ze wszystkimi szykanami traktować jak pożytecznych idiotów.

Polska inwestuje w takie obiekty [strategiczne – przyp.red.]  i powinna to robić nadal. Pozwolę sobie poszerzyć odpowiedzi tylko w zakresie cywilnym tego pytania. Otóż Polska potrzebuje dobrze rozwiniętego, sprawnego, sieciowego systemu komunikacyjnego. Należy rozwijać systemy drogowe, w tym oprotestowaną przez "ekologów" (a jakże) drogę ekspresową S-16 na Mazurach. Należy pilnie zbudować oprotestowane przez "ekologów" w 2010 roku tuż po katastrofie smoleńskiej, pełnowymiarowe lotnisko kategorii 4D w województwie podlaskim, Centralny Port Komunikacyjny wraz z siecią szybkiej kolei. Ponadto, na poważnie obok świetnie funkcjonujących portów morskich, należy rozwijać porty śródlądowe wraz z międzynarodowymi drogami wodnymi na Odrze, Wiśle i Warcie tj. odpowiednio: E-30, E-40 i E-70.

Energetyka powinna być rozwijana w służbie bezpieczeństwa i stwarzania dobrych warunków dla rozwoju gospodarki poprzez tanią energię. Ostatnio była rozwijana w funkcji "klimatycznego" lobby a faktycznie dostawców technologii wytwarzania energii, którzy mają chrapkę, by przejąć systemy wytwarzania energii elektrycznej na rynku 40 mln jej konsumentów. Płacimy za to krocie a wcale nie jesteśmy jako UE skuteczni w poprawie klimatu w ujęciu globalnym. Oddawanie własnych łańcuchów dostaw na rynku wytwarzania energii elektrycznej za granicę to oddawanie suwerenności energetycznej. 

Grzegorz Chocian

Niezależnie od infrastruktury komunikacyjnej i energetyki potrzebujemy dobrze zorganizowanego i stale modernizowanego systemu magazynów żywności w tym chłodni. Ograniczanie produkcji żywności to taka sama choroba jak stawianie tylko na gaz. Za tą matrioszką stoją siły, które bardzo chętnie zdestabilizują sytuację w Polsce i Europie np. z powodu głodu lub bardzo wysokich cen żywności.  Bezpieczeństwo żywnościowe to bezpieczeństwo państwa.

Co w przypadku próby blokowania inwestycji na poziomie krajowym i europejskim. Jak możemy się bronić?

Po pierwsze należy słuchać społeczności lokalnych, a nie zakontraktowanych "ekologów" z odległych krajów od blokowania tego, co zostanie im zlecone. Należy zdać sobie sprawę z tego, że protesty lokalne te endogenne najczęściej mają w sobie dużą dozę prawdziwości problemu. Wtedy należy rozmawiać poważnie i rozwiązywać problemy lub wyjaśniać, że problemy nie muszą nastąpić. Kiedy przegapi się ten moment, społeczeństwo zaczyna poszukiwać wsparcia w zagranicznych lub szerzej międzynarodowych NGO-sach. Wtedy tacy kontraktowi "ekolodzy" wstępują do procedur administracyjnych, wynajdują przeróżne preteksty do blokowania inwestycji. Najlepiej sprawdzają się tzw. przedmioty i cele ochrony Natura 2000. Są to faktyczne siedliska i gatunki, które są tylko zakładnikami innych sporów. Czasem protest jest z góry sterowany przez takie wynajęte NGO-sy.
A skoro do tego dochodzi, to oznacza słabość naszych służb kontrwywiadowczych. Odnoszę wrażenie, że w obszarze ekologii nadal mamy ogromne braki zrozumienia istoty problemu lub jakieś przedziwne dla mnie przyzwolenie na tak destrukcyjne działanie pseudoekologów.

Niemniej istnieje co najmniej jeden ze sposobów wręcz obezwładnienia takich fikcyjnych protestów oraz obrony stanowiska Polski zarówno przed Komisją Europejską jak też sądami krajowymi i TSUE. To cyfrowe mapy waloryzacji przyrodniczej Polski, które by nie dopuszczały do absurdalnych sporów i wyjaśniały sprawy na poziomie organów lokalnych. Niestety z powodów dla mnie całkowicie niezrozumiałych Ministerstwo Klimatu i Środowiska znając tę propozycję od co najmniej 2016 roku – czyli nastąpienia „dobrej zmiany” i pomimo przedstawienia tego rozwiązania na oficjalnym posiedzeniu Państwowej Rady Ochrony Przyrody w listopadzie 2021 roku, nie podjęło żadnych konkretnych działań w tym zakresie. Na posiedzeniu PROP byli obecni wysokiej rangi urzędnicy Ministerstwa i słyszeli opinie członków Rady, że to interesująca propozycja.

Warto ustalić, dlaczego nic nie zrobiono w tym zakresie. Czy w Ministerstwie Klimatu i Środowiska nie ma woli, aby się przed fikcyjnymi protestami systemowo bronić?

 Czytaj także: Grzegorz Chocian: W interesie Polski jest retencjonowanie wody

swiatrolnika.info 2022