Talk icon

Blog

30-08-2022

Autor: Oliver Pochwat

Jarosław Sachajko: Im wyższe plony, tym niższa cena końcowa

Jarosław Sachajko

Jarosław Sachajko ocenił w rozmowie z portalem ŚwiatRolnika.info tegoroczne żniwa. Zdaniem posła, aby oceniać tegoroczne żniwa, należy patrzeć w różnych aspektach.

Jak informuje Główny Urząd wstępny szacunek produkcji głównych upraw rolnych i ogrodniczych w 2022 r. wyniósł 26,6 mln to. Oznacza to około 1 proc. mniej od zbiorów ubiegłorocznych. Wyższe od ubiegłorocznych są natomiast zbiory rzepaku, warzyw i owoców. Zbiory rzepaku ocenił na około 3,6 mln ton. Stanowi to o około 12 proc. więcej od zbiorów ubiegłorocznych.

ŚwiatRolnika.info: Jak ocenia Pan tegoroczne żniwa?

Jarosław Sachajko: Aby oceniać tegoroczne żniwa, należy patrzeć w różnych aspektach. Jeżeli popatrzymy na plonowanie, to w Polsce nie jest one złe. Według tego, co mówi minister H. Kowalczyk, to będziemy mieli plonowanie niewiele mniejsze niż w zeszłym roku, który był rekordowy.

Ja cały czas zastanawiam się jednak nad opłacalnością. Jest bardzo dużo zmiennych. Jeżeli byśmy chcieli patrzeć na opłacalność, to zobaczymy, że środki produkcji znacznie poszły w górę, są to: paliwo, nawozy, środki ochrony roślin, jak również robocizna. Jednocześnie rząd polski zaproponował dopłaty do nawozów, ale z drugiej zaś strony dopłaty do nawozów są tylko do pól  własnych i dzierżawionych oficjalnie. Bardzo duża część pól jest dzierżawionych nieoficjalnie i już do tych pól nie można uzyskać dopłaty.
Aktualnie znajduję się w średnim w gospodarstwie ekologicznym, które w obecnych warunkach radzi sobie znacznie lepiej niż gospodarstwa konwencjonalne. Wielu rolników konwencjonalnych stosujących nawożenie mineralne i chemiczne środki ochrony roślin w monokulturze poważnie myśli o zmianowaniu, które znacząco poprawi plonowanie i zdrowotność roślin. Myślę, że część tych rolników przejdzie na ekologię, bo wtedy część kosztów produkcji odpada i pojawiają się dodatkowe płatności.

Jarosław Sachajko

ŚwiatRolnika.info: Henryk Kowalczyk powiedział, że zbiory w tym roku wyniosą 32 mln ton. Jest to prawdopodobna liczba?

Jarosław Sachajko: Jeszcze niedawno Minister H. Kowalczyk mówił o 33 mln ton w stosunku do 35 mln ton w ubiegłym roku. Komuś trzeba zaufać, Premier H. Kowalczyk ma dostęp do wszystkich danych dlatego wierzę w te dane i umiejętności polskich rolników. Możemy rozmawiać o indywidualnych przypadkach. Niedanowo byłem w mediach i posłanka z PSL, jak i poseł z PiSu mówili, że plony będą wyższe niż były w roku poprzednim, bo oni rozmawiali z rolnikami. Wszystko jednak będziemy wiedzieli po zakończeniu zbiorów. Ja dalej jednych wracał bym bardziej do opłacalności niż plonowania. Plonowanie jest ważne dla konsumenta końcowego. Im wyższe plony, tym mniejsza cena końcowa produktów, jednakże na przykładzie chleba widzimy, że sama pszenica, czy żyto to obecnie niewielki koszt ceny końcowej, obecnie koszty energii, a nie rolnicy windują ceny w sklepach. Musimy rozmawiać o opłacalności produkcji. To właśnie tutaj jest wielka rola ODRów, Ministerstwa Rolnictwa, oraz poszczególnych instytutów, aby zaproponować rolnikowi opłacalne sposoby produkcji oraz dywersyfikację dochodów. Trzeba zrobić wszystko, aby cena rynkowa i produkcja była opłacalna dla rolników. Drugim elementem, o którym powinno myśleć Ministerstwo Rolnictwa, jest to, aby rolnicy dywersyfikowali dochody, chociażby zakładali własne skupy i przetwórnie. Dzisiaj w rolnictwie to nie jest ta sama praca, która była wiele lat temu, wieś bardzo się zmechanizowała i jest jeszcze trochę czasu na inną działalność.

ŚwiatRolnika.info: Pachnie mi to spółdzielczością.

Jarosław Sachajko: Ma Pan rację. Bez tego niewiele wyjdzie. Bez spółdzielczości wieś, rolnicy, a szczególnie mali i średni upadną. Mamy nowoczesne maszyny rolnicze, ale są to strasznie drogie rzeczy, które równocześnie nie są jednak tak trwałe, jak były jeszcze kilkanaście, kilkadziesiąt lat temu, elektronika jest bardzo zawodna. Jeśli ktoś zdecyduje się na zakup takiego urządzenia, to powinno ono maksymalnie być wykorzystywane, nie tylko w naszym gospodarstwie. Podobnie powinno być ze skupami. Doskonale pamiętam, jak moi dziadkowie ciężko pracowali na roli, pomagała cała rodzina. W tej chwili np. przy sianokosach, wykopkach czy żniwach mamy mechanizację, które znacznie usprawniła i przyspieszyły pracę. Zaoszczędzony czas można poświęcić na inne działalności, usługi czy zorganizowanie i doglądanie skupu, przetwórstwa czy sklepu. W ubiegłej kadencji zmieniliśmy prawo, że np. w rolniczym handlu detalicznym, to jedna osoba może pojechać na rynek i sprzedawać produkty dziesięciu innych osób, które organizują produkcję i przetwórstwo. Pieniądze biorą się z pracy. Wiem, że lewica pomimo wielokrotnych prób od czasów rewolucji październikowej nie może w to uwierzyć, ale tylko praca zapewnia pieniądze i dobrobyt. Spółdzielczość rolnicza jest szansą dla tych małych, którzy mogą dzięki niej dywersyfikować swoje dochody nie tylko produkując produkty podstawowe ale również dalej jest przetwarzając i sprzedając. Zarówno w Krajowym Planie Odbudowy, jak i w Planie Strategicznym dla WPR są zarezerwowane pieniądze dla rolników chcących spróbować swoich sił w przetwórstwie czy dowolnej innej działalności pozarolniczej aby wyrwać się z dyktatu skupów. 

Czytaj także: Anna Bryłka: W Polsce żyjemy od powodzi do suszy

 

swiatrolnika.info 2022