Talk icon

Blog

09-08-2022

Autor: Oliver Pochwat

Anna Bryłka: Żyjemy od suszy do powodzi i tak to niestety wygląda

Anna Bryłka

Anna Bryłka oceniła w rozmowie z red. Oliverem Pochwatem, czy polskie rolnictwo będzie kiedyś wolne od zjawiska suszy, które powoduje milionowe straty.

Obecnie cztery województwa w Polsce najbardziej odczuwają susze. Jak donosi WIR, zasiewy zbóż jarych, buraków, czy kukurydzy miały problem ze wschodami z powodu zbyt małej wilgotności gleby. Jeśli sytuacja będzie się pogłębiać i nie doczekamy się deszczu, może czekać nas kryzys żywnościowy.

ŚwiatRolnika.info: Czy polskie rolnictwo co roku musi być nękane przez susze?

Anna Bryłka: Nie musi tak być. Niestety to prawda, że jest dużo zaniedbań gospodarki wodnej w polskim rolnictwie. Przez lata mieliśmy problemy, z tym że tej wody było za dużo, a w ostatniej dekadzie ten trend się odwrócił i wody mamy za mało. Wszelkie melioracje, których zadaniem było odwadnianie pól niespełnianą swojej drugiej funkcji, czyli zatrzymywania wody. To powinno działać w obie strony. Gdy wody jest za dużo, to powinna ona odpływać, gdy jest za mało, to odpowiednimi zastawkami powinna być ona zatrzymywana na polach. To jest błąd systemowy w rolnictwie. Niestety nikt nigdy nie miał woli politycznej, aby odpowiedzialnie wziąć się za gospodarkę wodną. Szkoda… Żyjemy od suszy do powodzi i tak to niestety wygląda. Był pomysł z deszczowniami i pamiętam, że PROW nie przewidywał środków finansowych na deszczownie, które w jakiś tam sposób mógłby rozwiązywać problemy.

Pochodzę z Wielkopolskiej i nas susza dotykała rok w rok. Rolnicy różnie sobie z tym radzili. Jedni ubezpieczali swoje pola, a koniec końców kończyło się tak, że ubezpieczalnie nie chciały ubezpieczać od suszy. Był to jednak bardzo ryzykowany biznes, bo było to pewne, że susza będzie. W tym sezonie w naszym regionie mamy stosunkowo dużo deszczu. Owszem było kilka tygodni bez opadów, ale w ostatnim czasie mam jej sporo. Eksperci również mówią, że w celu uzupełnienia braków wody w Polsce musiałyśmy mieć takie opady, jak w zeszłym tygodniu przez co najmniej 10-12 dni. Proszę sobie wyobrazić ile m3 wody musiałoby spaść, żeby uzupełnić braki.

Anna Bryłka

ŚwiatRolnika.info: Reprezentuje Pani formację, która chce liberalizować wiele przepisów. Czy nie jest tak, że sami rolnicy na temat melioracji są ograniczani przez przepisy?

Anna Bryłka: Zgadza się, jednak są spółki wodne, które powinny dbać o wodę. Z mojego doświadczenia wiem, że są spółki wodne, które troszczą się o gospodarkę wodną. Owszem przepisy również ograniczają. Powinna być jednak wola polityczna, aby problem suszy rozwiązywać, a problem jest traktowany doraźnie. Jak są jakieś problemy, to pojawiają się rozwiązania. Dopóki temat suszy i źle zorganizowanej gospodarki wodnej nie będzie bardzo dużym problemem, to do tego czasu nikt się nie będzie tym zajmował i nikt nie będzie o tym rozmawiał.

ŚwiatRolnika.info: A czy u Pani w rejonie państwowe instytucji wywiązują się z powierzonych im zadań?

Anna Bryłka: W moim regionie jest spółka wodna, która wywiązuje się z powierzonych im zadań. Udrażniają i czyszczą rowy melioracyjne, wykonują melioracje. Wszystko jest robione na bieżąco. Wiadomo jednak, że trzeba za to zapłacić, ale gdy jest problem, to wszystko działa. Jeśli komuś zależy na tym, aby wszystko było zadbane, to tak jest. Oczywiście rolnik musi się sam o to zatroszczyć, ale są podmioty, które robią to fachowo. Niestety całościowo jest problem. Woda odpływa, zamiast być zatrzymana w gruncie.

ŚwiatRolnika.info: Może rozwiązaniem jest zbieranie wody deszczowej?

Anna Bryłka: Jest to rozwiązanie. Deszczownie, mała retencja i inne systemy pozwalające magazynować wodę są dobrymi rozwiązaniami i trzeba nad nimi pracować. Dyskusja na temat magazynowania wody powinna rozpocząć się jednak od analizy polskiej gospodarki wodnej i tego, jak ona obecnie funkcjonuje, a następnie wprowadzać rozwiązania po konsultacji z rolnikami, bo to oni doskonale wiedzą, czego potrzebują. Podlewać można owoce i warzywa. Nikt nie będzie podlewać upraw zboża, bo nie opłaca się to finansowo.
Bardzo często mam wrażenie, że urzędnicy nie konsultują się z rolnikami, tylko wymyślają rozwiązania, które nie mają szansy, żeby je zrealizować i żeby się sprawdziły. To jest właśnie typowy przykład oderwania urzędników od rolników, a nie korzystania z doświadczenia i wiedzy.

Czytaj także: Grzegorz Chocian: Szanujmy to, co mamy i wspólnie dbajmy o retencję

swiatrolnika.info 2022