mięso
Autor: Piotr Pałys 2020-02-05 07:00:00

Mięso ma zostać obłożone ogromnym podatkiem. Mamy jeść mniej i płacić drogo

Opłata środowiskowa, bo tak ma się nazywać nowy podatek, który ma złupić kieszenie unijnych mieszkańców Europy. Oto lekarstwo na…zbyt dużą emisję dwutlenku węgla do atmosfery.

Jaką metodą zamierza się osiągnąć zakładany cel? Ludzi nie może być stać na tak drogie mięso!

Przejdźmy do szczegółów. Na dziś tj. 5 lutego zaplanowano debatę na temat, jak to ujęto, sprawiedliwego ustalania ceny mięsa, związaną z tzw. „opłatą środowiskową” (ang.sustainability charge). Tym sposobem, branża ma za zadanie zrekompensować cenę emisji CO2 do atmosfery.

Kto redaguje treść raportu, w oparciu którego wysnuwa się tak idiotyczne wnioski? Koalicja TAPP (True Animal Protein Price Coalitie) – organizacje rolnicze(?), zdrowotne i ekologiczne. Pomysł na rozwiązanie problemu(?) jest zaaplikowanie mieszkańcom Unii Europejskiej horrendalnych podwyżek cen mięsa, tak aby przez brak możliwość zapłaty, ludzie ograniczyli lub zaprzestali jeść mięso.

Swoiste myto, jakim obłoży się wszystkich „zjadaczy mięsa” ma przynieść unijnym państwom roczne dochody w wysokości 32 miliardów euro. Trzeba przyznać, suma gigantyczna. I tu uwaga: „nowe działania mogłyby pomóc rolnikom prowadzić gospodarstwa w bardziej zrównoważony sposób”.

Jakim cudem?

Wszak, najpierw doszłoby do gigantycznych podwyżek cen mięsa. W ich wyniku, wiele gospodarstw nastawionych na hodowlę i przetwórstwo mięsne utraciłoby płynność finansową, ponieważ rynek odbiorców skurczyłby się tylko do tych, których stać na przysłowiowego schabowego, sznycel, czy rosół z kury. Jednym słowem, popyt na drogie mięso spadłby, a za nim jego podaż.

Oznaczałoby to, że większość małych i średnich gospodarstw hodowlanych przestałaby istnieć.

Wróćmy do pomysłu opodatkowania mięsa. W relacji dotyczącej tematu, na którą się powołujemy, dokonano zwykłego oszustwa słownego. Otóż, radiozet.pl podaje, że gdyby UE wprowadziła zapowiadany podatek, ceny do 2030 roku wzrosłyby następująco:

  • Za wołowinę drożej o 2 złote
  • Za wieprzowinę drożej o 1,50 złotego
  • Za kurczaka drożej o 73 grosze

Czego chce autor artykułu? Przecież to niewygórowane i rozsądne stawki? Tak, ale mówi się o 100 gramach, a nie kilogramie!

Prawdziwe podwyżki, w skutek obłożenia mięsa podatkiem wyglądają tak:

  • Za wołowinę drożej o 20 zł/kg
  • Za wieprzowinę drożej o 15 zł/kg
  • Za kurczaka drożej o 7,3 zł/kg

Przy czym, mowa tu tylko o podatku naliczanym według obecnie obowiązujących cen średnich. Jeśli cena mięsa wzrośnie z obiektywnych przyczyn np. susza, ASF, inne, to procentowo naliczona „opłata środowiskowa” podniesie ceny różnych rodzajów mięs do niebotycznych rozmiarów.

I o to właśnie chodzi. Nikt z pomysłodawców nie ukrywa, że mamy jeść mniej mięsa, a jedynym „batem”, który ma nas do tego zmusić, ma być brak możliwości zakupu tego rodzaju pożywienia z powodu jego wysokiej ceny.

Dowód? Proszę bardzo:

"Nadszedł czas, abyśmy podjęli zdecydowane działania w zakresie polityki dotyczącej wpływu białka zwierzęcego na środowisko, którego cena jest sztucznie utrzymywana na zbyt niskim poziomie przez zbyt długi czas"

- powiedział Philip Mansbridge, dyrektor ProVeg International w Wielkiej Brytanii, która jest jednym z członków koalicji TAPP

Mansbridge zaznaczył, że:

"Proponowane rozwiązanie jest sprawiedliwe dla rolników i wspiera przejście na system żywnościowy oparty w większym stopniu na roślinach, którego tak pilnie potrzebujemy, jeśli poważnie myślimy o łagodzeniu zmian klimatu"

Jeroom Remmers, dyrektor Koalicji TAPP, powiedział:

"Wprowadzenie "opłaty środowiskowej" spowoduje zmniejszenie kosztów, które poświęcamy na opiekę zdrowotną - możemy zaoszczędzić nawet miliardy euro rocznie"

Na polskim podwórku, pomysł wprowadzenia gigantycznych podwyżek cen mięsa, również ma swoich zwolenników:

"To, co ma pozytywny wpływ na środowisko, zdrowie ludzi, prawa zwierząt powinno być przez nowoczesne państwa promowane i wspierane.  To, co degraduje środowisko, jest jedną z przyczyn chorób ludzi, jest źródłem cierpienia zwierząt i wymaga restrykcji ze strony państwa"

- powiedziała polsatnews.pl Sylwia Spurek, europosłanka Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów w Parlamencie Europejskim

W przypadku produkcji mięsa mamy do czynienia z każdym z tych powodów. Produkcja mięsa generuje więcej CO2 niż cały transport, mięso od dawna uznawane jest za czynnik rakotwórczy, hodowle zwierząt to eksploatacja i krzywda. Dlatego w pierwszej kolejności powinniśmy odejść od dopłacania do produkcji mięsa, a jednocześnie rozpocząć poważną dyskusję o podatku od mięsa"

- dodała europosłanka Spurek

"Sprawa jest skomplikowana, ponieważ współczesna produkcja mięsa nie uwzględnia w ogóle realnych kosztów, które ponosimy my wszyscy. Dlatego mamy błędne przeświadczenie, ze ceny mięsa są zaskakująco niskie"

- twierdzi Małgorzata Szadkowska, prezes fundacji Compassion Polska, która zajmuje się poprawą losu zwierząt hodowlanych.

Abstrahując od tego, czy zapowiadane podwyżki cen mięs są duże, wielkie, czy ogromne, należy zastanowić się nad inną kwestią.
Czy najpierw nie wymyślono choroby, potem ma się podać lekarstwo, na które złożą się wszyscy obywatele Unii Europejskiej.

Tym lekarstwem są pieniądze! Pieniądze, które chce się wydrzeć z kieszeni, zwłaszcza tych, których można złupić do gołej skóry, no bo bogaty zapłaci tylko więcej, a biedny nie zje wcale.

polstanews.pl/PP/Fot. Pixbay


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.